Batman – Świt mrocznego księżyca – recenzja komiksu

To nie pierwszy raz, kiedy dzieło Matta Wagnera trafiło do kolekcji DC Deluxe. Batman – Świt mrocznego księżyca dołącza do wydanej przez Egmont w listopadzie 2015 roku Trójcy i chociaż niewiele wydano w Polsce dzieł tego utalentowanego scenarzysty i rysownika, nadal pozostaje on jednym z najciekawszych twórców komiksowych. Album wydany niedawno na polskim rynku przywodzi na myśl czasy TM-Semica, kiedy wydawane przygody Batmana, obiektywnie rzecz biorąc, były najciekawsze i najbardziej mroczne.

Strona komiksu Batman - Świt mrocznego księżyca

Batman – Świt mrocznego księżyca to zbiór dwóch sześcioczęściowych mini-serii, stworzonych przez Wagnera w latach 2006-2007. W jego skład wchodzą historie: Batman i Ludzie Potwory oraz Batman i Szalony Mnich. Obie osadzone są w czasach, kiedy Mroczny Rycerz dopiero rozpoczynał swoją działalność ponad dachami Gotham. Wiąże się to oczywiście z pewnymi zależnościami: Bruce Wayne jest jakby bardziej skory do romansów, relacja z komisarzem Gordonem wciąż jeszcze opiera się na umiarkowanym zaufaniu i pewnym ryzyku, a gadżety i flota pojazdów, jaką dysponuje zamaskowany mściciel, wymagają jeszcze szeregu ulepszeń i modyfikacji.

Pierwsza historia wykorzystuje jednego z wyrazistszych antagonistów Batmana, który jednak nigdy nie przebił się do pierwszej ligi, w której grają między innymi Joker, Pingwin czy Two-Face. Hugo Strange, bo o nim mowa, to niedoceniany, ale na swój sposób genialny naukowiec, któremu marzy się poprawienie ułomności ludzkiej fizyczności, jako że sam jest raczej niewysoki, łysy i ma wadę wzroku. Niejeden raz staje się przez to obiektem drwin. Strange eksperymentuje, zmieniając przy okazji ludzi w tytułowe potwory: silne, bezmózgie, ale przez to śmiertelnie niebezpieczne. Batman będzie musiał zatem zmierzyć się nie tylko z tymi monstrami, ale i z całą armią gangsterów, którym przewodzi etatowy mafioso Gotham -Carmine „Rzymianin” Falcone.

Strona komiksu Batman - Świt mrocznego księżyca

Druga opowieść, płynnie wynikająca z pierwszej, to już nieco większy miszmasz. Mamy tutaj nieco wątków osobistych, sięgających wpływu Bruce’a na jego nową partnerkę oraz, analogicznie, wpływu Batmana na jej ojca. Jeśli zaś chodzi o pojedynki, Mroczny Rycerz będzie musiał pokonać Szalonego Mnicha – tajemniczego, odzianego w czerwoną szatę psychopatę, który przejawia skłonności do ludzkiej krwi.

No właśnie, krew. W Świcie mrocznego księżyca najbardziej podoba mi się ciężka, dorosła atmosfera, dosadność i brutalność. To właśnie ten mocny klimat najbardziej kojarzy mi się z przygodami Człowieka-Nietoperza i to właśnie za niego pokochałem komiksy z tą postacią. Podobnymi historiami swojego czasu raczył nas przecież wspomniany na wstępie TM-Semic. Batman był w nich detektywem, a nie gadżeciarzem, popełniał błędy, a czasem nawet słono za nie płacił. Wagner potrafił oddać tym opowieściom sprawiedliwość w swoim dziele i to jest niezaprzeczalną zaletą tego tomu.

Strona komiksu Batman - Świt mrocznego księżyca

Są też i słabsze strony: fabularnie Batman i Ludzie Potwory oraz Batman i Szalony Mnich to nic wielkiego – pierwsza historia zbyt często odbija w stroną bezmyślnej młócki, druga natomiast ma zbyt wiele momentów ex machina, szczególnie pod koniec, by można było uznać ją za wybitną. Niemniej jednak wykorzystanie postaci debiutujących jeszcze w latach 40-tych oraz umiejętne odnajdywanie się w mitologii Batmana czynią z dzieła Wagnera rzecz wartą uwagi, również dzięki warstwie graficznej. Gotham Wagnera jest mroczne, brudne i niebezpieczne, a po ulicach przemieszczają się zbiry z groteskowo wykrzywionymi twarzami. Pewnie nie może czuć się nikt, jako że korupcja szerzy się nawet w policji. Mimo to, w opowieści znajdziemy pewien realizm i wyrazistość, objawiającą się nie tylko w dialogach, ale i w kompozycji kadrów. Jako że scenarzysta i rysownik to ta sama osoba, można być też spokojnym o spójność obu warstw.

Podsumowując, Świt mrocznego księżyca to dobra propozycja dla osób, które tęsknią za klasycznym wizerunkiem Batmana, a nie mogą doszukać się go ani w komiksach z Nowego DC Comics, ani w linii DC Rebirth. Bohaterowi w wydaniu Wagnera, pomimo, że jest przecież tylko (albo aż) reinterpretacją, niezwykle blisko do owej klasyki, jakże docenianej zarówno przeze mnie, jak i duże grono czytelników. Jeśli do niego należycie, nowa pozycja z DC Deluxe jest właśnie dla Was.


Okładka komiksu Batman - Świt mrocznego księżyca

Tytuł oryginalny: Dark Moon Rising: Batman and the Monster Men/Batman and the Mad Monk
Scenariusz: Matt Wagner
Rysunki: Matt Wagner

Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 288
Ocena: 80/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?