Batman – Detective Comics tom 2 – Syndykat ofiar – recenzja komiksu

Powstanie Batmanów, czyli pierwszy tom serii Batman: Detective Comics z DC Rebirth, okazał się sporym zaskoczeniem i jedną z ciekawszych propozycji, jakie miała do zaoferowania nowa linia wydawnicza. Jej siłą była drużyna – nietoperzowa rodzinka już dawno nie była tak liczna i chociaż większość jej składu to mniej rozpoznawalne postacie drugoplanowe, to jednak każda z nich miała swój wkład w fabułę. Czy drugi tom trzyma poziom poprzednika?

Strona komiksu Batman - Detective Comics tom 2 - Syndykat ofiar

Scenarzysta James Tynion IV zaczyna tutaj od pięciozeszytowej historii zatytułowanej Syndykat ofiar. O ile z początku podchodziłem niechętnie do kolejnej dziwnej formacji, mającej zagrozić Batmanowi i jego najbliższym, o tyle pomysł na tytułowe ugrupowanie bardzo mi się spodobał. Twórcy postawili tym razem na zbiór pięciu osób, które zadebiutowały właśnie w pierwszym numerze omawianego albumu. Są to Pierwsza Ofiara, Madame Crow, Mister Noxious, Mudface i Mute. Ich moce powiązane są z krzywdami, jakich doznali z rąk superzłoczyńców podczas ich ataków na Mrocznego Rycerza, którego oczywiście obwiniają o całą sytuację. Tak oto ofiary stają się oprawcami.

Scenarzysta umiejętnie prowadzi te postacie, nadając im tajemniczości – dla przykładu, tożsamość Pierwszej Ofiary pozostaje nieznana, co tylko przykuwa uwagę czytelnika, nawet jeśli to pozostawiający niedosyt zabieg. Co więcej, nie są to postacie do końca czarno-białe i chociaż obecnie parają się raczej terroryzmem, mają całkiem logiczne żądania i potrafią wzbudzić współczucie. O ile bohaterowie wprowadzeni w Nowym DC Comics nie zawsze trafiali w mój gust, o tyle nowa paczka łotrów od Jamesa Tyniona IV to strzał w dziesiątkę.

Strona komiksu Batman - Detective Comics tom 2 - Syndykat ofiar

Ich wpływ na batrodzinę nie pozostaje bez znaczenia: wszak w jej szeregach znajdzie się ktoś, kto uwierzy w ideę Syndykatu i zbuntuje się przeciw obrońcy Gotham. Kto to będzie, będziecie musieli już odkryć sami, ale jeśli chcecie strzelać, to macie w kim przebierać: Batwoman, Orphan, Spoiler, Clayface, Azrael, a może Batwing? Jak widzicie, protagonistów jest tu całkiem sporo i chociaż utrzymać taką gromadkę w ryzach nie jest łatwo, scenarzyście poszło to całkiem dobrze.

Równie udana co scenariusz jest warstwa graficzna, do której rękę przyłożyła ponownie całkiem spora grupa artystów. Historię otwierają i kończą Alvaro Martinez i Eddy Barrows, których dynamiczne, szczegółowe i nowoczesne prace widzieliśmy już w Powstanie Batmanów, ale w trzecim zeszycie zmieniają ich Al Barrionuevo i Carmen Carnero, operujący bardziej statycznym stylem. W tomie znalazła się jeszcze dwuczęściowa historia Batwoman – Początek, gdzie przygody Katherine Kane, kuzynki Bruce’a Wayne’a, świetnie ilustrują Ben Oliver ze swoimi malarskimi ciągotami i nasz rodak Szymon Kudrański. Niestety, krótki i niewiele wnoszący pojedynek z organizacją Kolonia w postaci Jacoba Kane’a i Simona Samuelsa to raczej miałkie uzupełnienie świetnej głównej opowieści.

Strona komiksu Batman - Detective Comics tom 2 - Syndykat ofiar

W tomie znajdziemy nawiązania do crossovera Noc Ludzi Potworów, który recenzowaliśmy w grudniu, jednak jego znajomość nie jest konieczna do zrozumienia całości. Najważniejszy wątek działalności grupy bohaterów i tego, czy przynosi ona Gotham więcej szkody czy pożytku pozostaje klarowny, w pełni zrozumiały i niezmiernie intrygujący. Być może Batman w obliczu nowego zagrożenia znów zachowuje się trochę jak harcerzyk, ale przecież tego od niego oczekujemy, prawda?

Bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza seria Detective Comics, stanowiąca udany miks akcji, ciekawych dialogów i śledztw. Syndykat ofiar stawiam nawet nieco wyżej niż Powstanie Batmanów, co jest bardzo dobrą prognozą na przyszłość. Czekam więc na kolejny tom: Liga Cieni zaatakuje już w sierpniu!


Okładka komiksu Batman - Detective Comics tom 2 - Syndykat ofiar

Tytuł oryginalny: Batman – Detective Comics Vol. 2: The Victim Syndicate
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Eddy Barrows, Alvaro Martinez, Ben Oliver, Szymon Kudrański
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 156
Ocena: 85/100
 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am