Velvet: U kresu tom 1 – recenzja

Velvet – miękki jak aksamit – takie hasło reklamowało kiedyś znaną markę papieru toaletowego. Sięgając po najnowszy komiks od Mucha Comics, możecie o nim zapomnieć. Velvet to bowiem imię twardej, niebezpiecznej, doświadczonej i seksownej (chociaż niekoniecznie klasycznie pięknej) kobiety, która przy okazji jest jednym z najlepszych szpiegów. Ed Brubaker, wraz ze Stevem Eptingiem, zapraszają czytelników na chłodną, brutalną i mroczną kryminalną opowieść, która przypadnie do gustu niejednemu miłośnikowi sensacji.

https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/velvet/1/skan1-640.jpg

Velvet Templeton pracuje obecnie jako sekretarka ARC-7, mocno zakonspirowanej agencji wywiadowczej, jednak dość szybko okazuje się, że jej szpiegowska przeszłość nie da o sobie zapomnieć. Kiedy Jeff Keller, jeden z najlepszych agentów ginie w tajemniczych okolicznościach, nasza bohaterka zostaje wciągnięta w sam środek akcji i niesamowitych intryg, gdzie nic nie jest tym, na co wygląda.

Velvet: U kresu to klasyczna opowieść, pełna podwójnych szpiegów, niespodziewanych partnerstw, pościgów, strzelanin, zbirów, przemytników i zdrad. Przeprowadza nas przez nią jedna z najlepiej sportretowanych, współczesnych bohaterek. Daleko jej do młodych, niedoświadczonych laseczek w trykotach, których pełno na kartach opowieści o herosach Marvela czy DC. Velvet ma swoje lata, więc jej punkt widzenia na różne sprawy jest nieco odmienny. Bywa zgorzkniała, zdeterminowana, ale i zabawna oraz szalenie intrygująca.

https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/velvet/1/skan2-640.jpg

Pierwszy tom to dopiero preludium wydarzeń, których będziemy świadkami w kolejnych zeszytach. Brubaker, doświadczony scenarzysta i twórca kultowych komiksów, takich jak Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz, umiejętnie połączył współczesną narrację z retrospekcjami, które powoli acz konsekwentnie przybliżają nas do rozwiązania zagadek, jednak na miejsce jednej zaraz wskakuje kolejna. Karty dopiero zostały rozdane i zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Przygody Pani Templeton z pewnością nie byłyby tak interesujące, gdyby nie rysownik. Steve Epting ilustrował między innymi przygody Avengers, ale także Supermana czy Aquamana. Wcześniej zdarzało mu się już współpracować z Brubakerem, chociaż pełnię swoich możliwości obaj panowie pokazali dopiero przy okazji tego tytułu, tworzonego dla Image Comics. Epting postawił na realizm, co wyszło Velvet na dobre. Twórca świetnie oddaje zarówno dynamiczne sceny akcji, jak i statyczne pejzaże odwiedzanych przez bohaterów miejsc na całym globie.

https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/velvet/1/skan3-640.jpg

Być może znudziło Wam się już wertowanie komiksów, w których bohaterowie są nieśmiertelni, niezniszczalni, a na dodatek mają opanowaną telepatię, latają czy strzelają z oczu zabójczymi laserami. Remedium może stać się nowa seria od Mucha Comics, która ma zastąpić zakończone niedawno, pięciotomowe Fatale. Dla wszystkich, którzy z wypiekami na twarzy śledzą przygody Jamesa Bonda, Jacka Bauera czy Jasona Bourne’a, powinni być zadowoleni. Pierwszy tom może jeszcze nie powala na kolana, ale świetnie zaostrza apetyt na dalsze przygody Pani Templeton.


 

velvet 1 u kresu

 

Tytuł oryginalny: Velvet vol 1: Before the living end

Scenariusz: Ed Brubaker

Rysunki: Steve Epting

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Wydawca: Mucha Comics 2016

Liczba stron: 128

Ocena: 75/100

 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?