Ant-Man: Druga szansa – recenzja komiksu

Superbohaterem można zostać na rozmaite sposoby. Najlepiej, gdy w twoim życiu zdarzy się jakiś incydent – śmierć kogoś bliskiego, poparzenie radioaktywną substancją czy obdarzenie specjalnymi zdolnościami przez nadludzkie istoty. Istnieje jednak kilka przypadków, gdy droga do chwały herosa i członkostwa w prestiżowych zespołach pokroju Avengers przebiega nieco inaczej. Wydawnictwo Egmont, wyczuwając premierę drugiej części przygód kinowego Ant-Mana, wydało jednotomową historię, w której mamy okazję nieco lepiej poznać Scotta Langa, z całym jego bagażem doświadczeń i wad. Jeśli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie, jak bardzo komiksowy pierwowzór różni się od swej filmowej wersji, lektura Ant-Man: Druga szansa to najlepszy możliwy wybór.

Strona komiksu Ant-Man: Druga szansa

Scott Lang od początku daje nam do zrozumienia, że daleko mu do herosów pokroju Thora czy Iron Mana. Przypomina to nieco początek Hawkeye’a Matta Fractiona, lecz Nick Spencer nieco rozwija autoironiczną narrację. Drugi Ant-Man bowiem to osobnik skrajnie różny od swego pierwowzoru. Zacznijmy od tego, że nie odziedziczył tej funkcji na drodze uczciwej sukcesji, a kradzieży, która ostatecznie wyszła na dobre zarówno poszkodowanemu, jak i sprawcy. Ostatecznie narodził się kolejny Ant-Man, niebędący jednak tak wtórny, jak można by sądzić na pierwszy rzut oka. Co takiego niezwykłego ma drugi Ant-Man i co odróżnia go od pierwszego?

Scott Lang na pewno nie ma smykałki do nauki i jak prędko się okazuje, również do interesów, mogąc jedynie pomarzyć o majątku takiego Starka. A skoro mowa o Iron Manie, to właśnie w jego firmie Lang stara się zdobyć zatrudnienie. Wydawać by się mogło, że to formalność, wszak panowie przeżyli razem sporo heroicznych przygód. Droga do uzyskania stałego zatrudnienia nie jest jednak łatwa, a i sama kariera zawodowa nie przebiega zbyt pomyślnie. Na szczęście ma towarzyszy, ale jeśli ktoś liczy na znane nazwiska, niech porzuci nadzieję. Mimo swej dziwaczności, duet, składający się z dość specyficznego robota i mężczyzny ubranego w kostium niedźwiedzia, wyraźnie dogaduje się z Langiem. Poczucie klęski i niższości to bowiem doskonałe spoiwo…

Strona komiksu Ant-Man: Druga szansa

Nie tylko życie zawodowe Langa jest dość chybotliwe. Jego była żona nie widzi w nim herosa, a nieudacznika, któremu zrządzeniem losu udało się dołączyć do Mścicieli i to metodą wątpliwą moralnie. Z kolei córka Langa, Cassie, postrzega go jako uosobienie idealnego superherosa, skądinąd samemu swego czasu wzorując się na nim i działając pod pseudonimem Stature z grupą Young Avengers. Panna Lang tutaj niestety nie ma okazji do heroicznych czynów, przyjmując za to rolę ofiary superzłoczyńcy. Heros rusza na ratunek córki, mając do pomocy dwóch wymienionych wyżej kompanów i udowadnia, że nawet tak kolorowe trio może ośmielić heroizmem legendarną Trójcę. Tu właśnie lekkie podejście Spencera do stylistyki superbohaterskiej sprawia, że Druga szansa zawiera w sobie ogromne pokłady autoironicznego humoru i okraszonej dowcipem akcji, pozwalającej czytelnikowi odpocząć od „poważniejszych” przygód superherosów.

W historii pobocznej pojawia się Hank Pym. Nie bójcie się o zdublowanie postaci, wynalazca pojawia się bowiem jako Giant Man i powoduje niemałą konsternację, chcąc odzyskać z powrotem swój kombinezon i hełm. Nie jest to na szczęście próba wykluczenia Scotta z superbohaterskiej społeczności. Na horyzoncie pojawia się niejako Egghead i jak wskazuje jego pseudonim, jest to łotr naprawdę starej daty. Historia ta jest też odpowiednim momentem na rozmowę między Ant-Manami i refleksje na temat dziedzictwa tej postaci.

Strona komiksu Ant-Man: Druga szansa

Ramon Rosanas, odpowiedzialny za oprawę graficzną, adekwatnie do treści komiksu uniknął pełnych patosu, wręcz typowo superbohaterskich plansz, na których postać przypomina raczej monumentalny pomnik, niż żywą istotę. Perypetie Ant-Mana łączą się z jego osobistym życiem, jak ma to miejsce na przykład podczas rozmowy o pracę, co powoduje wiele zabawnych sytuacji, gdzie pozornie niewyróżniająca się kreska Rosanasa świetnie oddaje specyfikę osobowości Scotta Langa. Dużą uwagę w komiksach poświęcam okładkom, a tutaj Mark Brooks udowadnia swoje mistrzostwo i pomysłowość. Już sama okładka albumu ze swoistą animacją mocy Ant-Mana to majstersztyk, nie wspominając o tej nawiązującej nieco do Miami Vice.

Ant-Man: Druga szansa to jedna z najciekawszych pozycji z Marvel NOW!, szczególnie dla kogoś, kto nie kwapi się do śledzenia dwóch lub trzech regularnych serii, które w sprytny i bezczelny sposób się uzupełniają. I nie ukrywajmy – łatwo też utożsamić się z nieidealnym Scottem Langiem, który zaplątany w swych problemach przeczy tezie, iż herosi to nieskazitelne postaci. Jego relacje zawodowe i rodzinne są do bólu prawdziwe. Nick Spencer oferuje nam ciekawą historię z dużą dawką przyjemnego humoru, którą doskonale czyta się w leniwe letnie popołudnia. Tom ten wynagradza nieobecności Ant-Mana w większości wielkich wydarzeń Marvel NOW! i żałuję, że to tylko pojedynczy album.


Okładka komiksu Ant-Man: Druga sznasa

Tytuł oryginalny: Ant Man Vol.1: Second- chance Man
Scenariusz: Nick Spencer
Rysunki: Ramon Rosanas
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 144
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

szpieg z krainy deszczowców pisze:

Tajne info: to nie Tomasz Kłoszewski. Proszę rzucić okiem na stopkę. Miło, że Ant-Man przypadł do gustu 🙂

też tłumacz pisze:

komiksu z pewnością nie przetłumaczył „tomasz kłoszewski”

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?