Advertisement

Aquaman: Antologia – recenzja komiksu

Film Aquaman święci triumfy w kinach. Jason Momoa, tak różny od komiksowego pierwowzoru, stworzył kreację bardziej wiarygodną od flegmatycznego Batmana/Afflecka, a nawet Supermana/Cavilla. Komiks w ostatnich latach również ma się dobrze, za sprawą Geoffa Johnsa i Dana Abnetta. Zarówno ich historie, jak i inne znajdziecie w komiksie Aquaman: Antologia, kompleksowej pozycji dla fanów Władcy Siedmiu Mórz.

Strona komiksu Aquaman: Antologia

Tom zbiera historie z kilku dekad, począwszy od debiutu Króla Atlantydy, aż do jego nowego startu w Odrodzeniu. I od razu pragnę uspokoić ludzi z alergią na wiekowe komiksy. W przypadku Aquaman: Antologia ich stosunek do bardziej współczesnych tytułów jest wyważony. Na dodatek to dość sympatyczne czytadła, wnoszące merytoryczną wiedzę na temat herosa. Nie będę jednak ukrywał, że lepiej przemówiły do mnie młodsze opowieści. Na uwagę szczególnie zasługują te z okresu, w którym Aquamanowi zdarzyło się podążyć złą ścieżką i upodobnić do Kapitana Haka i pominięte zeszyty z okresu The New 52!. Reset uniwersum dla wielu był odarciem z zasług, lecz dla Króla Atlantydy okazał się motorem napędowym.

Ewolucja to zjawisko naturalne, dotyczące również postaci fikcyjnych. I tak jak Mroczny Rycerz faktycznie z biegiem lat stał się prawdziwie mroczny, tak Aquaman z przesiąkniętego ideałami herosa zmienił się w nieustępliwego wojownika i dumnego monarchę w jednym. W tym przypadku pewne analogie z Czarną Panterą nie są przypadkowe. Atlantyda istniała na podobnej zasadzie izolacjonizmu co Wakanda i również zmuszona była ułożyć sobie relacje z lądem. Polityka z odseparowania się od powierzchni i sporadycznych utarczek zmieniła się w realną relację dyplomatyczną, co widać choćby na przykładzie sposobu ukazywania regalistycznych wątków. W jednej z początkowych historii Arthur otrzymuje koronę w ekspresowym tempie. We współczesnych komiksach z jego udziałem utrzymanie jej to nader ciężkie zadanie.

Strona komiksu Aquaman: Antologia

Transformacji uległy też moce bohatera, a raczej ich charakter i wyjaśnienie ich działania. Również sojusznicy i przeciwnicy dziś są nieco odmiennymi osobami. Dla przykładu, w przypadku Czarnej Manty pojawiają się akcenty rasowe. No i uroczy na swój sposób Topo. Ośmiornica będąca po trochu maskotką, a po trochy ochroniarzem Arthura. Cieszy mnie to, że współcześnie nie odrzuca się z pogardą dziedzictwa Władcy Siedmiu Mórz, nawet jeśli jest nieco infantylne, co widać w ostatnich rozdziałach tegoż komiksu.

Aquaman: Antologia to album w dużej mierze oparty o amerykańskie wydanie z okazji 75- lecia kariery Aquamana. Aquaman a Celebration of 75 Years różni się kilkoma pozycjami i wydanie Egmontu jest dla czytelnika nieco lepsze, choćby z powodu uwzględnienia pierwszego zeszytu okresu Odrodzenia. Poza tym większość zawartości jest podobna i spełnia wszelkie kryteria wymagane w wydaniach specjalnych. Oprócz treści kluczowych dla historii protagonisty pojawiają się więc komentarze pokrótce opisujące kolejne etapy kariery Aquamana. Oby więcej takich pozycji na naszym rynku, szczególnie z postaciami mniej u nas znanymi.

Strona komiksu Aquaman: Antologia

Wymienianie każdego rysownika z osobna byłoby karkołomnym zadaniem. Ograniczę się więc do kilku wybranych. Specjalne wyróżnienie należy się pierwszemu ilustratorowi Aquamana – Paulowi Norrisowi. Dżentelmen ten stworzył wizerunek, który zachował się do dziś, mimo jego charakterystycznej barwności. Szanuję oldschool i kreskę z dawnych lat, lecz faworytami w tym przypadku są twórcy młodsi od Norrisa. Martin Egeland stworzył bodaj najbardziej krwawy akt w życiu Arthura Curry’ego. Jim Calafiore powinien być doceniony za podmorski pojedynek Curry’ego z Trytonem. Ivans Reis z czasów Nowego DC Comics! i Patrick Gleason tworzący na krótko przed resetem uniwersum. I coś, bez czego ten album nie byłby tak pełny – dwustronicowa plansza Alexa Rossa, ujmująca istotne wydarzenia w biografii Aquamana.

Aquaman: Antologia to pozycja absolutnie konieczna na naszym rynku. Jako fan Submarinera jestem zachwycony tą pozycją i stawiam znak równości między konkurencyjnymi Królami Atlantydy. Kompleksowość treści, dobranie poszczególnych historii czy płynne przejście z roku 1941 do 2016 – to wszystko sprawia, że komiks ten to coś znacznie więcej, niż pozycja mająca przybliżyć polskiemu czytelnikowi postać Aquamana. Encyklopedyczna wręcz wiedza wyniesiona z tego tomu i frajda z lektury z pewnością zasmakują fanom kinowej wersji herosa. Godnie spoglądający z okładki Aquaman autorstwa Rossa naprawdę mógłby być dumny z powyższego albumu, który polecam szczególnie tym, którzy do tej gardzili tą postacią. Linia wydawnicza DC Deluxe nie zawsze oferuje pozycje godne miana ekskluzywnych, lecz Aquaman: Antologia bez wątpienia do nich należy.


Okładka komiksu Aquaman: Antologia

Scenariusz: Mort Weisinger, Gerry Conway, J.M. DeMatteis, Geoff Johns, Dan Abnett i inni

Rysunki: Paul Norrris, Jim Calafiore, Scot Eaton, Ivan Reis i inni

Tłumaczenie: Marek Starosta

Wydawca: Egmont 2018

Liczba stron: 400

Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?