Advertisement
banner

Astonishing X-Men tom 2 – recenzja komiksu

Colossus zajmuje dość dziwne miejsce w hierarchii X-Men. Pochodzący z Rosji mutant nigdy nie cieszył się popularnością na miarę Logana, mimo iż jego pochodzenie i moc stanowią mocny fundament pod postać charakternego siłacza na miarę Thinga czy Hulka w stabilniejszym okresie. Potencjał ten dostrzegł Joss Whedon, który w Astonishing X-Men tom 2, jak i w poprzednim albumie, nadał mu kluczową, niemal mesjańską rolę.

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 2

Drugi tom Astonishing X-Men skupiony jest wokół wątków poruszonych w przeszłości. Cliffhanger, jaki zafundował nam w ubiegłym tomie Whedon, przywrócił na scenę Hellfire Club. Elitarne, antymutanckie stowarzyszenie wraca jednak w nieco odmienionym składzie, między innymi z Cassandrą Novą. Na domiar złego wraca też sprawa związana z kosmitą Ordem, uparcie twierdzącym, że Colossus doprowadzi do zagłady jego ojczyzny. W to wszystko zamieszana jest organizacja S.W.O.R.D. i jej naczelnik Abigail Brand. Jeszcze wam mało? Whedon dorzuca Danger, której zamiary po potyczce z X-Men są dość niejasne.

Run Jossa Whedona na tym etapie silnie powiązany jest z poprzednimi okresami w karierze X-Men. Widać to szczególnie podczas ataku Hellfire Clubu na szkołę. Z jednej strony mamy oczywiste skojarzenie z Mroczną Phoenix Chrisa Claremonta, z drugiej zaś autor odwołuje się do New X-Men Morrisona. Zachowuje przy tym swą autorską niezależność, czerpiąc raczej z bagażu dziedzictwa, a nie kopiując bez cienia wstydu. A to niełatwa sztuka. Samo wykorzystanie Cassandry Novy to karkołomny wyczyn. Tak charakterystyczne postaci łatwo zepsuć, nawet lekko zmieniając ich specyfikę na potrzebę konkretnej fabuły. Whedonowi należy się ukłon za uszanowanie łysej pani i sprytne zagrania z jej wątkiem.

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 2

Na początku wspomniałem Colossusa, nie mogę więc nic o nim więcej nie napisać. Nasz małojec z Sybiru zazwyczaj odgrywał rolę chłopa od bicia i wyrzutnię dla Wolverine’a, od czasu do czasu wtrącając w swe wypowiedzi swojskie „da” lub okrzyk „na brodę Lenina”. Przyznam, że trochę mi brakowało tego jankeskiego pojmowania obywateli Rosji, ale dojrzalsze podejście do Piotra Rasputina jest ogromny plusem. Colossus zapowiadany na planecie Breakworld jako niszczyciel i wybawiciel, jednocześnie został wyniesiony z pozycji drugoplanowego mutanta na gracza pokroju Cyclopsa czy Emmy Frost. Nie bez znaczenia jest też jego związek z Kitty Pryde. Dla mnie o wiele bardziej przekonujący, niż jakikolwiek inny z ich udziałem. Finał ich relacji, przynajmniej w tym tomie, to prawdziwy emocjonalny pocisk, który uwydatnia również rolę Kitty.

Cassaday nadal jest w formie. Prym wiodą tu psioniczne gierki Shawa i spółki, w których akcja dzieli się na kilka indywidualnych potyczek. Wynika z nich kilka ciekawych zjawisk. Brawa tu dla twórców za odmienione zachowania twardziela Wolverine’a i intelektualisty Beasta. Będę też szczery w jednej kwestii. Mutanci najlepiej prezentują się podczas ataków na swe siedziby. Nieważne, czy miały one miejsce za czasów Morrisona, Bendisa czy Lemire’a. Ważne, że wtedy X-Men pokazują rebelianckie oblicze, sprzeczne z altruistycznymi teoriami Xaviera i jest w nim im dobrze. Jedynym rozczarowaniem jest Breakworld. Lokalizacja ta to pokaz mocnego SF, lecz przy całym zamieszaniu z Ordem liczyłem na coś więcej. Niemniej kosmiczna strona scenariusza to nadal pokaz talentu Johna Cassaday’a z kadrami godnymi zapamiętania.

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 2

Astonishing X-Men tom 2 to przykład czystej akcji w wydaniu superbohaterskim z poprawką na mutantów. Co to znaczy? Ano to, że X-Men niemal zawsze stanowili zespół outsiderów i rzadko mogli liczyć na oklaski tłumów. Stąd też ich przygody charakteryzowały się pewną buntowniczą naturą i dawały kolejnym autorom szansę na dość śmiałe pomysły, wiele razy poruszające problematykę, do której Avengers zwyczajnie by nie pasowali. Whedon również nie stroni od przemycenia kilku ciekawych motywów. Tom ten kończy się w niebywale ciekawy sposób, a Mucha Comics nie zawiesza czytelnika w próżni. Astonishing X-Men będzie kontynuowane, a co więcej, wydawnictwo zapowiedziało wydanie New X-Men Granta Morrisona, co cieszy mnie jeszcze bardziej.


Okładka komiksu Astonishing X-Men tom 2

Tytuł oryginalny: Astonishing X-Men By Joss Whedon & John Cassaday Ultimate Collection – Book 2
Scenariusz: Joss Whedon
Rysunki: John Cassaday
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Mucha Comics 2019
Liczba stron: 344
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?