Astonishing X-Men tom 3 – recenzja komiksu

W ostatnim czasie nastąpiła mała lawina komiksów z mutantami. Mucha kontynuuje Astonishing X-Men i zapowiada New X-Men Morrisona. Egmont daje nam Extraordinary X-Men Lemire’a i prowadzi do konfliktu homo superior z Inhumanami, że nie wspomnę o albumie Chrisa Claremonta z rysunkami Jima Lee. Z kolei Hachette uzupełnia luki z różnych epok działalności Dzieci Atomu. Czy można chcieć więcej?

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 3

Astonishing X-Men tom 3 to okres, w którym pieczę nad wychowankami Xaviera przejął Warren Ellis. Czas krótko po Rodzie M, w którym X-Menom bliżej było do ekscentrycznej grupy herosów, niż obrońców mniejszości. Joss Whedon w swoim runie wprowadził sporo peleryniarskich treści, na których opiera się również Ellis. Jak wygląda jego wizja i czy heroizm przystoi uciśnionej mniejszości?

Tradycją stało się, że X-Men zmieniają kombinezony i siedzibę. Tak jest i tym razem i chyba po raz pierwszy Cyclops w swoich goglach nie ma ograniczonej widoczności. Mutanci według Ellisa nie są już takimi społecznikami, jak do tej pory. Częściej oddają się superbohaterskim zajęciom, a mają ich niemało. Ich rewir nierzadko również wykracza poza Ziemię. Joss Whedon wprowadził do ich świata agentkę Brand i nie znika ona także w kontynuacji. Zielonowłosa twardzielka, rasa Brood, widmowe skrzynki – to wszystko znajdziecie w Astonishing X-Men tom 3.

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 3

Kartkując pośpiesznie ten album, można łatwo założyć, że to nic więcej, jak tylko nadmuchana superbohaterska epopeja. Warren Ellis to jednak nie wyrobnik produkujący scenariusze hurtowo i jego nawet najbardziej pokręcone pomysły przebijają pomniejsze rzekome rewolty innych twórców. W Astonishing X-Men tom 3 upchnął on faktycznie sporo wątków, które mogłyby posłużyć jako podstawa do większych opowieści, ale ani przez moment nie czułem się skonfundowany lekturą. Niestety obecnie część z nich już się przedawniła. Choć Marvel nie takie rzeczy wykopywał spod ziemi…

Twórca Authority nie ustępuje w budowaniu ciekawych dialogów swoim poprzednikom, wręcz robi w tej kwestii nawet więcej. Odwraca uwagę czytelnika od dość sztampowych trykociarskich wygibasów właśnie tymi rozmówkami, wzajemnymi docinkami i maleńkimi spięciami w zespole. Do głównej historii dołączone są dwa albumy miniserii Astonishing X-Men: Ghost Boxes. Tytułowe przedmioty pojawiły się w głównej opowieści jako widmowe skrzynki, a same krótkie historie są jak te maleńkie, zabójczo pikantne papryczki. Niepozorne, a pozostawiają swój ślad. W tym właśnie Ellis jest znakomity, co widać w Planetary czy Transmetropolitan. Jego X-Menowy run nie był zbyt długi i w tym komiksie przeczytacie sporą jego część. Choć miłym akcentem byłoby dorzucenie Astonishing X-Men: Xenogenesis w którymś z ewentualnych dalszych tomów.

Strona komiksu Astonishing X-Men tom 3

X-Men nie uginają karku przed presją społeczeństwa i całej chmary metaludzi. Najwyraźniej jednak mają słabość do trendów mody, gdyż po raz kolejny mamy okazję zaobserwować nową stylówkę Dzieci Atomu, mimo iż poprzednie wizyty w przebieralni rozpoczynały runy Morrisona i Whedona. Mniejsza jednak o trykoty, nawet te najbardziej kiczowate z wczesnych lat zespołu byłyby ciekawe dla oka w kresce Simone’a Bianchiego. Przy całej zabawie kadrami i ciekawym podejściu do realizmu nieco mniej spektakularnie prezentują się prace Phila Jimeneza. Choć rysownik ten jest bardzo dobry, to różnica jest widoczna, co przez pierwsze strony wpłynęło w moim przypadku na odbiór historii. Nieco ciekawiej robi się znów w Ghost Boxes, gdzie pojawiają się między innymi Alan Davis i Clayton Crain. Jedynym mankamentem jest tu dość myląca okładka, a na czym owo zmylenie polega, pozostawiam wam zbadać osobiście.

Zarówno jako fan X-Men, jak i niebanalnego przygodowego komiksu mogę powiedzieć jedno – sięgajcie po ten album. Jest on całkiem niezłym startem dla początkującego czytelnika. Niesie ze sobą bagaż z poprzednich przygód, ale na tyle lekki, iż totalny żółtodziób nie zniechęci się ogromem dziedzictwa Dzieci Atomu. Astonishing X-Men tom 3 jest jednak przede wszystkim rozrywką w wysokoprocentowym stężeniu. Wielu sili się, aby uzyskać ten efekt, wpadając w banalność i obrażając inteligencję czytelnika. Warren Ellis po prostu daje nam ponad trzysta stron dobrej historii, gdzie w jednej chwili X-Men pomagają policji, a w drugiej lecą w kosmos. I chyba ten kontrast najlepiej oddaje naturę tego albumu.


Okładka komiksu Astonishing X-Men tom 3

Tytuł oryginalny: Astonishing X-Men vol.5: Ghost Boxes, Astonishing X-Men vol.6: Exogenetic
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Simone Bianchi, Phil Jimenez i inni
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Mucha Comics 2019
Liczba stron: 312
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?