Advertisement
Advertisement

B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3 – recenzja komiksu

Wiele historii traci swój początkowy impet po dłuższym czasie. Autorom albo zdarza się wpadać na coraz głupsze pomysły, albo są wtórni. Lepiej zejść ze sceny w odpowiednim momencie, zanim zacznie sunąć się na oparach dawnej świetności. Cykl B.B.P.O. to szczególny przypadek, gdzie z każdym kolejnym tomem robi się ciekawiej. Mike Mignola i John Arcudi nie męczą czytelnika tępą akcją, ani mętnymi wątkami obyczajowymi. Nieustannie wprowadzają nowe linie fabularne i postaci, nie idąc na łatwiznę i w B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3 dzieje się dużo dobrego.

Strona komiksu B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3

Trzeci tom rozpoczyna posępne Pustkowie. Opowiadanie przypomina mi styl Cormaca McCarthy’ego. Identyczny chłód i beznadzieja rodem z Drogi plus rzecz jasna klasyczne dla świata Mignoli bestie. Grupa pod wodzą Johanna Kraussa przemierza zdewastowaną Amerykę, odkrywając, że nawet największe metropolie nie uniknęły zniszczeń, a kolejne monstra są coraz bardziej niszczycielskie i wymyślne. Mignola i Arcudi do klasycznej przeprawy przez ruiny dodali chwytający za serce wątek o rodzinnym charakterze. Na początku całej serii wydawało mi się, że B.B.P.O. będzie mieszanką klimatu Hellboya z superbohaterami. Półmetek Piekła na Ziemi pokazuje, że autorzy mają znacznie szerszą wizję.

Jeśli ktoś pamięta B.B.P.O.: 1946-1948, na pewno kojarzy demoniczną dziewczynkę imieniem Varvara. Co działo się z nią przez te wszystkie lata? Otóż ta potężna postać uzależniona była od dyrektora Niczajki i siedziała u niego pod kloszem. Dosłownie. W wyniku całej zawieruchy, nasza urocza małolata z piekła rodem zaczyna dokazywać i stanowić zagrożenie nawet dla takiego twardziela, jak szef SNS. Również niejaki Czarny Płomień podnosi łeb i to w samym sercu Nowego Jorku. Jak pisałem wiele razy przy okazji recenzowania tytułów B.B.P.O.– autorzy nie porzucają żadnego wątku i wszystko ma swój sens.

Strona komiksu B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3

B.B.P.O. nie jest komiksem zamkniętym w ramach jednego gatunku literackiego. Mignola i Arcudi od początku serii przeszli z dynamicznej historii o walce z potworami niemal do powieści postapokaliptycznej, dodając elementy grozy i fantastyki. Widać to po samym charakterze Biura. Jeszcze po odejściu Hellboya pełniło ono funkcję specjalnej jednostki interwencyjnej, na której czele stały dość dziwaczne indywidua. W B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3 jest to organizacja paramilitarna, wspierana przez regularną armię i swój odpowiednik z Rosji. Niezwykli osobnicy są nadal istotni, choć nie stoją na czele Biura jak niegdyś.

W B.B.P.O. tom 3: Piekło na ziemi pojawiają się nowi rysownicy i pierwszym, którego zobaczymy, jest Laurence Campbell. Może właśnie to dzięki niemu Pustkowie jest tak smutnym i mrocznym opowiadaniem? Postapokalipsa i jej groza są w jego wykonaniu wzorcowe. Tyler Crook czy James Harren pojawili się w już w poprzednich albumach i tu kontynuują dobrą robotę. Jest i Peter Sjenbjerg, który zachowuje klimat serii, jednak bez szaleństw. Jako maniak niezłych okładek chylę też czoła przed Rafaelem Albuquerque, zdobiącym swymi pracami część zeszytów.

Strona komiksu B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3

Zgodnie z tym, co wydano za granicą, Piekło na Ziemi liczyć będzie pięć tomów i Egmont pewnie nie odpuści sobie znakomitego B.P.R.D.: Devil You Know – historii łączącej się z wątkami nadchodzącego albumu Hellboy w Piekle. I to prawdziwe powody do radości, myślę, że nawet większe, niż kontynuacje serii Marvela i DC. B.B.P.O. to ciągle ewoluujący tytuł, utrzymujący uwagę i nie grający z czytelnikiem tanimi chwytami. Mignola i Arcudi nie potrzebują banalnych eventów – ich seria cała jest wartym uwagi eventem.


Okładka komiksu B.B.P.O.: Piekło na Ziemi tom 3

Tytuł oryginalny: B.P.R.D. – Hell on Earth Vol. 3
Scenariusz: John Arcudi, Mike Mignola
Rysunki: Tyler Crook, James Harren, Laurence Campbell, Peter Snejbjerg, Dave Stewart, Rafael Albuquerque
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 480
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?