B.B.P.O. – Plaga Żab tom 4 – recenzja komiksu

Niełatwym zadaniem jest rozpisanie serii tak, aby przez pokaźnych rozmiarów cztery tomy ani razu nie ugrząźć na mieliźnie i przy tym niespiesznie ukazywać nowe wątki. John Arcudi bez wątpienia to potrafi. Co więcej, udało mu się to zrobić bez kalkowania Mignoli i jego Hellboya, tworząc swoją opowieść osadzoną w tym samym świecie, lecz opowiedzianą zupełnie inaczej. Czas więc na czwarty, ostatni tom B.B.P.O.: Plaga Żab.

Strona komiksu B.B.P.O. – Plaga Żab tom 4

Od momentu, w którym Arcudi przejął niemal w pełni stery serii, było wyraźnie widać, iż chce nadać członkom Biura Badań Paranormalnych i Obrony indywidualnego charakteru. Abe Sapien wysunął się na pozycję dowódcy terenowego. Liz Sherman z kolei dostała kluczową rolę, ledwie klasę niżej od samego Hellboya. Czasami nie mogłem się nawet oprzeć wrażeniu, że personalne wątki są lepiej rozrysowane od głównej fabuły. Może to celowe działanie na rzecz serii takich jak Abe Sapien, a może rzetelna praca scenarzysty, wykluczająca puste, bezosobowe postaci?

Skoro już wspomniałem o tytułowej pladze płazów, wojna z nimi przebiegała dość leniwie, co było, jak się okazało, zabiegiem celowym. Proste, łopatologiczne tępienie żab byłoby zapewne bardziej ekscytujące, lecz znacznie uwłaczałoby treści. B.B.P.O.: Plaga Żab to seria o wielu wątkach, z których żaden nie pozostaje porzucony. Tym samym czwarty tom jest najbardziej zaskakującym ze wszystkich. Dość jednak o fabule samej w sobie. W międzyczasie pojawiło się kilkoro bohaterów, budzących zainteresowanie równie mocno, co regularni członkowie Biura. Z pewnością jednym z nich jest Memnan Saa, osobnik o iście wężowym usposobieniu, lecz niekoniecznie gadzich zamiarach. W poprzednim tomie debiutowała też wiekowa Panya. Nader urocza starsza pani pod pozorem niepełnosprawności skrywa prawdziwą potęgę.

Strona komiksu B.B.P.O. – Plaga Żab tom 4

Coś, na co czekałem przez wszystkie cztery tomy, to bestie niczym z prozy Lovecrafta, niebywale żywotne w świecie Mike’a Mignoli. Arcudi i Davis pozwolili sobie na hojne skorzystanie z tego luksusu, od protoludzi i ich machin, poprzez żaby, nawet do mistycznej mgiełki wokół Saa. Całość okryta jest duchem niepokoju, podobnym do tego, który wywołuje twórczość Samotnika z Providence. Wszystko jest jednak o wiele bardziej zjadliwe i podane w przygodowym stylu.

Finał jest okazją do pewnych podsumowań. Zazwyczaj chwalę serie na poziomie B.B.P.O. lecz do tej beczki miodu dolać muszę małą łyżkę dziegciu. Z założenia seria ta miała być komiksem bez udziału Hellboya, który opuścił szeregi jeszcze przed rekrutacją Johanna Kraussa. Widać jednak dość wyraźnie, iż autorom żal pozbywać się tak świetnej postaci i Czerwony często pojawia się w retrospekcjach. I to jest dobre. Nie jest dobre natomiast to, że nie czytając serii równolegle do Hellboya, nie mamy pojęcia co dzieje się z tym bohaterem, a on sam w B.B.P.O. staje się symbolem „starych dobrych czasów”. Jak widzicie nie jest to wada istotna, lecz miłośnikom tej postaci tkwi w sercach niczym drzazga.

Strona komiksu B.B.P.O. – Plaga Żab tom 4

Cykl B.B.P.O.: Plaga Żab w finale nie zawiódł, aczkolwiek polecam uzbroić się w cierpliwość. Arcudi i towarzyszący mu twórcy nie nawykli do pośpiechu i widać to na każdym kroku. Nawet ostateczna rozprawa z żabami nie toczy się błyskawicznym tempem, a solidna budowa mistycznej narracji temu wtóruje. W efekcie, dzięki umiejętnej narracji, wielowątkowej fabule i unikalnym rysunkom dostajemy do ręki serię, która godna jest dziedzictwa Hellboya. Co prawda, choć sam preferuję właśnie cykl z solowymi przygodami Czerwonego, to perypetie jego kolegów wciągnęły mnie niemal równie mocno. W kwietniu spodziewać możemy się pierwszego tomu kolejnej historii z cyklu, o tytule Piekło na ziemi. Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam dalej śledzić losy funkcjonariuszy Biura Badań Paranormalnych i Obrony. A będzie co czytać, gdyż cykl ten rozwinięty jest na pięć tomów.


Okładka komiksu B.B.P.O. – Plaga Żab tom 4

Tytuł oryginalny: B.P.R.D.: Plague of frogs Vol.4
Scenariusz: John Arcudi, Mike Mignola
Rysunki: Guy Davis
Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński, Marek Drewnowski, Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 408
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?