Batman tom 10 – Koszmary – recenzja komiksu

Przy Batman tom 9 – Drapieżne ptaki narzekałem trochę, że tom w dużej mierze jest „zapchajdziurą” i nie popycha fabuły do przodu, głównie dlatego, że w sporej mierze składał się z krótszych historyjek nie stanowiących nowych zeszytów głównej serii. Batman tom 10 – Koszmary idzie jeszcze dalej. Zawiera wprawdzie siedem zeszytów wydanych w serii Batman Vol. 3, ale… w całości składa się z sennych koszmarów Gacka. Zresztą czemu jestem zdziwiony? Mogłem się tego spodziewać po tytule.

Poetyka sennych koszmarów pozwoliła Tomowi Kingowi na zaproszenie do współpracy wielu różnych artystów, więc Batman tom 10 – Koszmary to bardzo zróżnicowany graficznie tom. Wśród artystów, którzy dołożyli swoją cegiełkę do powstania tego albumu znaleźli się między innymi Mikel Janin, Lee Weeks, Amanda Conner czy John Timms. Część z nich jest doskonale znana stałym czytelnikom przygód Mrocznego Rycerza, styl innych z pewnością rozpoznacie z innych opowieści ze świata DC.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/005_BATMAN_10.jpg

Strona komiksu Batman tom 10 – Koszmary

Przy tego typu tomie najważniejszym pytanie będzie, czy seria koszmarów, które przeżywa Batman, ma do czegoś doprowadzić, czy to jedynie sztuka dla sztuki. I chociaż Tom King ma wielu przeciwników, ja pokładam w scenarzyście na tyle dużo zaufania, by uwierzyć, że w takiej formie również można dopowiedzieć rzeczy ważne dla głównej fabuły. Czy autor zawiódł moje zaufanie? Zobaczmy.

Już od pierwszego zeszytu, brawurowo i realistycznie narysowanego przez Travisa Moore’a, zaczyna się jazda bez trzymanki. Czytelnik zastanawia się tylko, dlaczego Batman prowadzi sprawę morderstwa… państwa Wayne’ów. Opowieść ma klimat starszych historii z serii Detective Comics i przywodzi na myśl te klasyczne, najlepsze zeszyty, za którymi nieraz tak tęsknimy czytając nowe komiksy. Mitch Gerads rozrysowuje z kolei senne, ale bardzo krwawe starcie Batmana z Profesorem Pygiem w obskurnej rzeźni. Szalony dobór barw i plamy kolorów przypominające rozbryzgi krwi czynią z tej opowieści prawdziwy koszmar. Ale najważniejsze jest, kto w podświadomości Bruce’a kryje się pod świńską maską…

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/041_BATMAN_10.jpg

Strona komiksu Batman tom 10 – Koszmary

Mikel Janin opowiada nam sen dotyczący Bruce’a i Seliny  – związek ten ma za sobą burzliwe chwile i łamiące serce momenty, więc pozostawia bardzo duże pole do interpretacji. Nawet z niewielką dozą empatii będziemy w stanie zrozumieć, co dzieje się w głowie Batmana z związku ze „ślubem”, zarówno na jawie, jak i we śnie. Znalazło się też miejsce na gościnny występ Johna Constantine’a i Two-Face’a. To jedna z najlepszych opowieści w Batman tom 10 – Koszmary – czytelnie i czysto narysowana, miejscami natomiast bardzo efemeryczna.

Tom Batman tom 10 – Koszmary nie zawiera zeszytów #64 i #65, które wchodzą w skład crossoveru The price of…, natomiast zeszyt z numerkiem 66 z gościnnym udziałem Questiona znów pogłębia temat relacji Mrocznego Rycerza z Catwoman. Styl Jorge Fornesa nie jest zbyt realistyczny, ale nałożone na jego rysunki kolory Dave’a Stewarta znakomicie przypominają te najstarsze spotkania Bruce’a z Seliną. Zwróćcie tylko uwagę na kostiumy!

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/077_BATMAN_10.jpg

Strona komiksu Batman tom 10 – Koszmary

Kolejny zeszyt, najsłabszy z tu zebranych, Jorge Fornes narysował wspólnie z Lee Weeksem. To właściwie praktycznie niemy pościg Batmana za zamaskowanym mężczyzną, ale kto skrywa twarz pod maską musicie odkryć sami. Moim zdaniem to zbędny dodatek, ale postać ta musiała przecież prędzej czy później pojawić się w snach Gacka. Z kolei pełna jaskrawych barw, prawie że optymistyczna opowieść pt. Samotność znów stawia Batka i Supka w przyjacielskiej sytuacji, podczas gdy Lois i Selina przeżywają imprezę życia w Fortecy Samotności. To zabawna, ale i przewrotna opowieść, a jej kształt zawdzięczamy w dużej mierze Amandzie Conner, rysowniczce przygód Harley Quinn, chociaż współtworzyło ją jeszcze trzech innych rysowników. Tom zamyka natomiast smutna, ale i brutalna opowieść Ostatni taniec, z rysunkami Yannicka Paquette.

Te z pozoru niezwiązane ze sobą historie czyta się jednym tchem. Poza drobnym wyjątkiem w postaci jednej z opowieści, reszta trzyma wysoki poziom, a zróżnicowanie stylów rysunku w tym akurat przypadku wypada zaliczyć na plus. Cieszę się, że mogliśmy zajrzeć w głąb umysłu Bruce’a po ostatnich wydarzeniach z jego życia, aczkolwiek uważam też, że King poświęcił na tę kwestię zdecydowanie zbyt dużo zeszytów. Na rozwinięcie właściwej akcji przyjdzie nam więc jeszcze poczekać, przynajmniej do kolejnego tomu, którego premiera powinna nastąpić już w lipcu.


https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/423/375/423375/1581373789/800.jpg

Okładka komiksu Batman tom 10 – Koszmary

Tytuł oryginalny: Batman Vol. 10: Knightmares
Scenariusz: Tom King
Rysunki: Travis Moore, Mitch Gerards, Mikel Janin, Jorge Fornes, Lee Weeks, Amanda Conner, Dan Panosian, John Timms, Yanick Paquette
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 156
Ocena: 75/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?