Advertisement
Advertisement

Bradl tom 4 – recenzja komiksu

Szpiegowskie klimaty zaczęły mnie kręcić dopiero po poznaniu literatury z tego gatunku. Kinematografia skręca obecnie w stronę popcornowej akcji, która miejscami graniczy z fantastyką. I o ile pasuje to do konwencji przygód Jamesa Bonda, tak w produkcjach udających poważne i wiarygodne kino szpiegowskie wypada to kabaretowo. Działania wywiadowcze są bowiem złożone i niejednokrotnie mozolne. W tej materii nie ma miejsca na kosmiczne lasery, przerysowanych łotrów czy sportowe samochody z wyrzutnią rakiet w bagażniku. Bradl to komiks stroniący od takich banałów, ukazujący prawdziwych zawodowców, nie pozorantów konspiracji. A takimi właśnie byli zarówno podkomendni Witkowskiego, jak i damy goszczące na kartach czwartego albumu serii.

Strona komiksu Bradl tom 4

Czymże byłby wywiad bez piękności zniewalających serca nawet najtwardszych mężczyzn? Damy zajmujące się wszelkiej maści szpiegostwem przyczyniały się do klęski swoich wrogów. Na łamach komiksu Bradl tom 4 pojawiają się prawdziwe wilczyce, które nie musiały domagać się równouprawnienia. Co więcej, w latach napięć pokazywały, że nie tylko mężczyźni posiadają przywilej bycia bohaterami. Krystyna Skarbek, Elżbieta Zawacka i hrabina Teresa Łubieńska. Heroiny i bohaterki, na jakie nie zasługiwaliśmy. W czwartym tomie płeć piękna zaczyna pełnić istotną funkcję. Powoli wybrzmiewają też tony pewnego konfliktu, w jaki popadli Muszkieterowie i wcale nie chodzi tu o służby niemieckie czy sowieckie…

Rodzime seriale i filmy o II Wojnie Światowej skupiają się na aspekcie heroicznym. Mówią o momentach chwalebnych, lecz na ogół kończących się męczeńską śmiercią. Kult pięknej śmierci jest niebywale żywotny w świadomości rodzimych twórców. Rozpamiętywanie uczestników przegranych powstań, którzy ginęli za wartości wyższe. Nie rozumiem z kolei pomijania przy tym postaci, które bezczelnie nie umarły za ojczyznę, a co więcej porządnie złoili wroga. Bradl tom 4 to coś zupełnie innego. Opowiada o niebywale skutecznej grupie konspiracyjnej, którą docenił osławiony brytyjski wywiad. Witkowski i jego ludzie byli prawdziwą elitą w swoim fachu. Profesjonalistami, nie zaś chłopaczynami o gorących głowach. Brakuje takiego podejścia do historii w publicznym dyskursie. Realistycznego, nie umniejszającego, ale też nieokrywającego niczego warstwą fałszywego złota.

Strona komiksu Bradl tom 4

Bradl tom 4 został wydany równocześnie z komiksem Kserkses: Upadek domu Dariusza, świt ery Aleksandra Franka Millera. Choć obie powieści mówią o zupełnie innych epokach, to jednakowo pojawia się w nich fabularyzacja historii. O ile Miller idzie w swym komiksie w stronę podniosłości, która chwilami pcha go w stronę klimatów fantasy, o tyle Piątkowski preferuje solidne noir. Pozbywa się przy tym kinowej sensacji i kronikarskiej ścisłości filmów dokumentalnych. Co mnie wzięło, że porównuję w ogóle serię o polskim podziemiu z czasów II WŚ z historią sięgającą antyku? Może to stwierdzenie odważne, ale Bradl bez trudu może równać się z Kserksesem, mimo różnic między nimi. I jeśli ktoś chce sięgnąć po komiks historyczny, niech nie omija solidnych polskich pozycji na rzecz nie do końca realistycznych dzieł.

Strona komiksu Bradl tom 4

Odnoszę negatywne wrażenie, że kolejne tomy Bradla przechodzą bez echa. Od czasu premiery pierwszego albumu zmieniła się nieco sytuacja polityczna, zaostrzyły się podziały i dziś nawet dawni bohaterowie mają pośmiertną przynależność polityczną. I wiecie co? Niebywale mnie to smuci. Bo Muszkieterowie zasługują na uwagę i to niekoniecznie związaną z angażowaniem ich we współczesne spory polityczne. Ma to miejsce przecież z niektórymi bardziej niejednoznacznymi Żołnierzami Wyklętymi, którzy dla jednych są półbogami, a dla drugich bandytami. A wracając do samego Bradla, seria wciąż trzyma fason i jedyna zmiana, jakiej bym sobie życzył, to ta dotycząca częstotliwości ukazywania się kolejnych albumów.


Okładka komiksu Bradl tom 4

Tytuł: Bradl tom 4
Scenariusz: Tobiasz Piątkowski
Rysunki: Marek Oleksicki
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 96
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?