Czarna Wdowa – recenzja komiksu

Postać Czarnej Wdowy w kinowym świecie Marvela stała się ważna ze względu na swój ostateczny czyn. Przedtem kryła się w cieniu Iron Mana i innych superherosów, a jej talenty szpiegowskie nie zostały absolutnie wykorzystane, co, mam nadzieję, zmieni jej solowy film. Komiksowa Wdowa to z kolei postać znacznie bardziej rozbudowana. Femme fatale, członkini Avengers, była sowiecka zabójczyni i to wszystko bez dodatku supermocy. Tom Czarna Wdowa zbiera prace Marka Waida i Chrisa Samnee, którzy pozwalając sobie przedstawić kilka ekscytujących nowych faktów z przeszłości Nataszy nie próbują na nowo jej zdefiniować, zapewniając po prostu dobrą, dynamiczną rozrywkę.

Strona komiksu Czarna Wdowa

Czarna Wdowa od lat cieszyła się silną pozycją w S.H.I.E.L.D. i dotyczy to zarówno kadencji Nicka Fury’ego, jak i Marii Hill. Gdy jest się jednak byłą rosyjską superszpieg, z naciskiem na egzekucje wrogich celów, to można być pewnym, że czerwona przeszłość powróci. W ręce niejakiego Płaczliewa dostają się akta z przeszłości Romanowej, co wywołuje lawinę wydarzeń, która sprowadza kłopoty nie tylko na bohaterkę, ale i jej obecnych mocodawców. Pojawiają się cienie z przeszłości z okresu Czerwonej Sali, a wraz z nimi konsekwencje dawnych czynów Nataszy. Romanowa zmuszona jest działać sposobami subtelnymi, ale niekoniecznie zgodnymi z etosem superbohaterki. Autorzy nieco spychają na bok fakt, iż przez lata była prominentną Avengerką, skupiając się na wywiadowczej działalności.

Bardzo się cieszę, że Mark Waid i Chris Samnee uniknęli szablonu złego ruskiego szpiona ze złotym zębem na przedzie. Nie ma tu miejsca na popkulturowe zimnowojenne postrzeganie Sowietów. Zarówno Dyrektorka Czerwonej Sali, jak i ciekawie skonstruowany Płaczliew to postaci z pewnym wschodnim charakterem, ale bez karykaturalnego, zachodniego stereotypu Rosjan. Choć i też do podręcznikowego oddania zimnego ducha służb słusznie upadłego Sojuza trochę im daleko. Jest tak dlatego, że komiksowe realia Marvela rządzą się swoimi rozrywkowymi prawami. To sprawia, że Czarna Wdowa to mocne widowisko, pozbawione dyrdymałów z kinowych widowisk z tego samego gatunku, ale przekraczające pewne bariery. Gościnnie pojawiają się między innymi Iron Man, Winter Soldier i Nick Fury, co tylko pokazuje, że może Waid i Samnee nie stworzyli zupełnego mainstreamu, ale trzymali się bezpiecznie blisko świata Domu Pomysłów.

Strona komiksu Czarna Wdowa

Gdyby styl rysowniczy był ubraniem, to jestem pewien, że Chris Samnee ubierałby się u tego samego krawca, co Michael Lark czy Sean Phillips. Jeśli czegoś oczekiwałem po rysunkach w Czarnej Wdowie, to właśnie tego, co jest tu pokazane. Świetnie sekwencje walk, bez przekombinowania i wykorzystujące skuteczne, acz sprytne zagrywki. Sporo mądrze rozsianego cienia, który daleki jest od klasycznego noir, ale równie dobrze pasuje do szpiegowskiego klimatu i tajnych operacji na wielką skalę. Niemałe wrażenie robi odmieniony Nick Fury, który od czasu Grzechu pierworodnego niestety jest zbyt rzadkim gościem. Samnee nie popełnił też błędu wielu rysowników z nadmiernym uwypuklaniem urody bohaterki. Wdowa to nadal atrakcyjna kobieta, lecz bez kształtów ze snów chirurga plastycznego-surrealisty.

Strona komiksu Czarna Wdowa

Czarna Wdowa jest komiksem stanowiącym złoty środek między rasowymi komiksami szpiegowskimi z elementem nadnaturalnym pokroju Śpiocha, a sensacją z herosami. Długo uważałem, że panna Romanow to bohaterka drugiego planu. Mark Waid uzasadnia jej pozycję w Avengers lepiej, niż inni autorzy, nie czyniąc przy tym z niej heroiny idealnej. Natasza to wciąż spacerująca po linie eks-zabójczyni, która wie jak balansować wśród ikon Marvela, aby być zapamiętana przez publikę. Wśród pozycji Marvel NOW! 2.0 o poszerzonej objętości znaleźć można tytuły mające szansę w niedługim czasie przejść do klasyki Marvela. Czarna Wdowa Waida i Samnee nie jest może Visionem, ale z pewnością może zostać zapamiętana.


Okładka komiksu Czarna Wdowa

Tytuł oryginalny: Black Widow vol.1: S.H.I.E.L.D.’s Most Wanted, Black Widow vol.2: No More Secrets
Scenariusz: Mark Waid, Chris Samnee
Rysunki: Chris Samnee
Tłumaczenie: Weronika Sztorc
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 268
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?