Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1 – recenzja komiksu

Wydarzenia w uniwersum Czarnego Młota płyną powoli, przynajmniej u nas. Zanim Egmont zdecydował się wydać Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1, otrzymaliśmy dwa spin-offy opowiadające o drugoplanowych, lecz niebywale intrygujących bohaterach ze świata Jeffa Lemire’a. Akcja jednak nabiera tempa i zagadka herosów uwięzionych na farmie powoli zaczyna się wyjaśniać. Autor nie byłby sobą, gdyby przy tym nie zabrał nas w ciekawą, wielowymiarową podróż.

Strona komiksu Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1

Lucy Weber a.k.a. Czarny Młot zniknęła równie niespodziewanie, jak się pojawiła, pozostawiając superbohaterów z jeszcze większą liczbą pytań. Sytuacji nie poprawia fakt, iż ich dość monotonne i ciągle komplikujące się życie zmienia się na lepsze, nieco przywiązując ich do farmy. To swego rodzaju pluszowe więzienie w pewnym momencie staje się dość smutne, co jest kolejnym przejawem skłonności scenarzysty do głębokich rozwiązań fabularnych. Acz Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1 to komiks superbohaterski, więc ma na to wyraźnie mniej czasu, niż w Łasuchu czy Podwodnym spawaczu.

Jeff Lemire lubi rozbudowywać swoje postaci. Lubi to tak bardzo, iż miejscami wyraźne było lekkie spowolnienie akcji na rzecz obyczajowych wątków. Te wychodzą mu wyjątkowo dobrze, więc nie były to ckliwe dyrdymały, tylko potęgowały głód wyjaśnienia zsyłki bohaterów na farmę nieopodal Rockwood. Spoilerowanie jest jednym z grzechów ciężkich, ale pozwolę sobie powiedzieć, że wyjaśnienie jest zaskakujące i otwiera szereg nowych ścieżek dla dalszej akcji. Ośmielę się nawet stwierdzić, że jeśli autor nie popadnie w rutynę, może rozbudować swe uniwersum do pokaźnych rozmiarów, nie wpadając przy tym w rozdmuchanie i przekombinowanie, co zdarzyło się wielokrotnie wiadomym wydawnictwom.

Strona komiksu Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1

Czarny Młot to seria zawierająca elementy z całej masy innych historii superbohaterskich, z nieco większym naciskiem na DC Comics. Autor Gideon Falls sięga tutaj po dziedzictwo Vertigo, a konkretniej Sandmana i postaci z mrocznej części świata Supermana. Kanadyjczyk zachowuje przy tym swoją pomysłowość, choć tu pojawia się pewien szkopuł. Początkujący czytelnik uzna tę serię za coś niebywale słabego. Dlaczego? Cykl ma stonowaną dynamikę, o wiele mniej fajerwerkową, niż historie od Wielkiej Dwójki. Przy tym, jak już pisałem, nawiązuje silnie do obu i bez choćby szczątkowej ich znajomości cała esencja straci tu swą moc. Dlatego komiksowemu sztubakowi polecałbym odłożyć Czarny Młot do czasu, gdy stanie się jego godny.

Klimat Czarnego Młota jest trudny do opisania. Lemire wrzuca do jednego wora elementy wielu klasycznych stylów i miesza wszystko bez skrępowania. Farma obok miasteczka Rockwood ma swój klimat. Przytłaczający, nieco z powieści grozy. Niby niewinne gospodarstwo, a wydaje się, że coś czai się za rogiem… Jest też element kosmiczny i międzywymiarowy, lecz w Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1 zastępuje go mrok rodem z serii o Władcy Snów. Nie muszę chyba wspominać, że całość zgrywa się idealnie, choć brakuje mi pewnych personalnych wojenek z dwóch poprzednich albumów.

Strona komiksu Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1

Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1 nie zawodzi. Lemire logicznie prowadzi wątki, potrafi zaskoczyć i nie sięga przy tym po tanie, wyświechtane sztuczki. Wadą może być tempo, w jakim czyta się ten komiks i niedosyt, jaki po sobie zostawia po stosunkowo długim okresie od bezpośredniego poprzednika. Finał również zawiesza czytelnika w próżni, lecz premiera kontynuacji nastąpi zapewne dużo szybciej i mam nadzieję, że nie będzie to ostatnie słowo Egmontu w kwestii serii Czarny Młot.


Okładka komiksu Czarny Młot tom 3: Era Zagłady część 1

Tytuł oryginalny: Black Hammer Vol 3: Age of Doom, part 1
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Dean Ormston
Kolory: Dave Stewart
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 132
Ocena: 85/100

 

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?