Deadpool tom 10 – Deadpooliana wybrane – recenzja komiksu

Dziesiąty i ostatni tom cyklu Deadpool Briana Posehna i Gerry’ego Duggana nie jest właściwie ani dziesiąty, ani ostatni. To zbiór luźnych opowiadań, które nie należały do regularnej serii, lecz wydawca okrasił go dwucyfrowym numerkiem i tym samym połączył z resztą tytułów.

Na łamach tego tomu Deadpool miewa rozmaite przygody, często z różnymi postaciami u boku, co nieco kojarzy mi się z wydanym w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela tytułem Deadpool i goście. Ten, kto miał okazję czytać ów komiks wie, że spotkania z innymi herosami zawierają zazwyczaj ogromną porcję absurdów i wybornego humoru, ale czy ten finał będzie godny całej serii?

Strona komiksu Deadpool tom 10: Deadpooliana wybrane

Mam dość negatywne zdanie na temat pomysłu z postarzeniem Steve’a Rogersa i nie chodzi mi o jego chwilowe odsunięcie od roli Kapitana Ameryki, gdyż Secret Empire wszystko wynagrodziło. Pomijając moje osobiste odczucia co do emerytowanego Capa, w tym tomie szacowny staruszek musi sprzymierzyć się z najemnikiem, aby nie dopuścić do sklonowania Wolverine’a, który w tym czasie znajdował się na tamtym świecie. Historia ta to hołd dla Logana, pokazująca, że mimo różnic między nim a Deadpoolem i Kapitanem Ameryką, stanowił ważny element ich życia. Szkoda jedynie, że tego typu opowieści tracą na aktualności, gdy kolejni scenarzyści wskrzeszają bohaterów…

W zamierzchłych czasach, gdy Deadpool nie był tak popularny, naczelnym żartownisiem Marvela był Spider-Man ze swoimi docinkami w kierunki wrogów i autoironią. Pajęczak nie przestał być zabawny, ale pozbawione jakichkolwiek zahamowań wypowiedzi i zachowania Pyskatego Najemnika zdecydowanie go zdetronizowały. Na przestrzeni lat panowie w czerwieni kilkukrotnie się spotykali i tutaj widzimy jedno z najciekawszych spotkań, na które załapał się również klasyczny antagonista Parkera – Kameleon. Nie on jednak będzie przybierał postać Spider-Mana, lecz jedno jest pewne – kompromitacja wisi w powietrzu.

Strona komiksu Deadpool tom 10: Deadpooliana wybrane

W pierwszym tomie serii herosowi przydarzyła się pewna przykra sprawa ze słoniem. Tutaj Deadpool odkupuje swe winy, jednocząc się z oddziałem wyjątkowo walecznych futrzaków, dość niepokojąco kojarzących mi się z tymi z We3 Granta Morrisona. Skojarzenie to szybko mija, zastąpione przez oczywiste nawiązania do klasyki pokroju Voltrona czy Power Rangers.

Świat Marvela jest wielki. Tak wielki, że niektórzy bohaterowie spotykają się jedynie podczas wielkich eventów lub specjalnych okoliczności. Tak jest z Thanosem i Deadpoolem, których zestawienie wydaje się wystarczająco egzotyczne. Szalony Tytan, siejący postrach w kosmosie i najemnik, który częściej od siania chaosu przełamuje czwartą ścianę i rzuca żarcikami. Pikanterii temu zestawieniu dodaje fakt, że będąca wielką miłością Tytana Pani Śmierć darzy szczególną atencją właśnie Deadpoola. Obaj zmuszeni są teraz współdziałać i ratować Śmierć, której brak we wszechświecie staje się odczuwalny. W historii pojawia się wiele zabawnych absurdów, jak choćby Wade będący przez chwilę Kapitanem Wszechświatem, lecz nie mogę pozbyć się wrażenia, że z tak cudacznego team-upu dało wycisnąć się znacznie więcej, jak miało to miejsce chociażby przy okazji wspólnej serii z Punisherem i Doktorem Strange’em.

Rysowników ci tu mnogo i jest to sytuacja, którą lubię. Zazwyczaj bowiem na jednego partacza przypada dwóch przyzwoitych twórców, na szczęście tutaj nikt nie pozwala sobie na niedociągnięcia. Style wszystkich artystów są takie, jakie powinny być w historiach z Pyskatym Najemnikiem, czyli pełne akcji, szczegółowe i łączące w sobie pierwiastek klasycznej kreski superbohaterskiej z elementami humorystycznymi.

Strona komiksu Deadpool tom 10: Deadpooliana wybrane

Deadpooliana wybrane to tytuł ciekawy, nieco różniący się klimatem od regularnej serii, ale myślę, że ci, którym przypadł do gustu run Duggana i Posehna, docenią i ten zbiór historii z Wade’em Wilsonem. Sama forma trochę przypomina mi krótkie, pożegnalne filmy, zbierające najzacniejsze momenty w karierze celebryty, swego rodzaju ukłony bez nadmiernego sentymentalizmu. Bo jak inaczej pożegnać postać, jeśli nie solidną porcją dobrych opowieści z jej udziałem? Egmont zapowiedział już takie tytuły jak Deadpool kontra Hawkeye i Tajne Wojny Deadpoola, które na pewno są pocieszeniem i strawą w oczekiwaniu na dalsze ruchy wydawnictwa, choć śmiało mogę przypuszczać, że jego dalsze losy ujrzą światło dzienne na naszym rynku.


Okładka komiksu Deadpool tom 10: Deadpooliana wybrane

Tytuł oryginalny: Deadpool: The Ones with Deadpool, Deadpool vs Thanos Scenariusz: Gerry Duggan, Tim Seeley,Christopher Hastings, Nick Giovannetti, Paul Scheer
Rysunki: Scott Kolins, Elmo Bondoc, Salva Espin, Jacopo Camagni
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 192
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?