Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc – recenzja komiksu

Ludzie to zabawne istoty. Robią wszystko, by ułatwić sobie życie i oddawać się słodkiemu nieróbstwu, między innymi poprzez budowanie rozmaitych maszyn, mogących im to ułatwić, a jednocześnie panicznie boją się momentu, w którym sztuczne twory zyskają nad nimi wyraźną przewagę.

Ot niedawna informacja mówiąca, iż to właśnie robot ma zagrać  główną rolę w filmie,  wywołała falę panicznych komentarzy, jakoby dość prymitywny, jak na oczekiwania fana SF blaszak był zaawansowaną maszyną bojową autorstwa samego Skynetu. Jeff Lemire rozwija wątek Tima-21 i jego roli w zbliżającym się wielkimi krokami konflikcie między ludźmi a robotami, w którym pojawienie się jego kopii nie wróży niczego dobrego. Oto drugi tom sagi Descender, w której dalsze losy niepozornego robota przybierają niepokojący obrót.

Strona komiksu Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc

Zakończenie poprzedniego tomu pokazało nam, że Tim-21 nie jest jedynym ocalałym chłopięcym robotem. Istnieje bowiem Tim-22 i już od początku wiadomo, że nie jest to tak samo przyjazny blaszany chłopiec. Potężny incydent polityczny, jakiego jest prowodyrem, przyniesie swoje następstwa, póki co jednak skupmy się na relacji między Timami. Różnica między pozornie tymi samymi modelami jest bowiem spora. Tim-21 jest naiwny, jak przystało na kogoś w jego wieku i wydaje się antytezą bezdusznej maszyny. Miejscami wręcz irytuje swoją paplaniną na temat dawnego ludzkiego przyjaciela imieniem Andy i łatwowiernością względem otoczenia. Nieco inaczej przedstawia się postać jego bliźniaczego kolegi. Zapewne aby bohaterowie nie mylili się czytelnikowi, Tim-22 zmienia kolor włosów na ogniście rudy, co jest dość symboliczne. Podkreśla to jego nieokiełznany, łobuzerski temperament i co idzie za brakiem dziecięcej niewinności, o wiele racjonalniejsze spojrzenie na rzeczywistość.

Co robi ludzkość w sytuacji, w której roboty przestają być fajne i pomocne? Tworzy specjalne jednostki je eksterminujące, wśród których najbardziej elitarni są wyspecjalizowani łowcy. W drugim tomie cyklu Descender pojawia się taki jegomość, szczycący się wysoką skutecznością w wybijaniu niegdysiejszych towarzyszy człowieka. I zapewne mógłby być to sztampowy zakapior, który w głębi serca nie uważa robotów za zło absolutne, gdyby nie pewne powiązanie z głównym bohaterem, tak zaskakujące, a jednocześnie tak wspaniałe w swej prostocie. Ów łowca ma również znajomych, których filozofia, a jeszcze bardziej fizjonomia jest nader ciekawa. Mowa tu o cyborgach, pod przewodnictwem niezbyt uroczej damy. Ta grupa, mimo iż wyraźnie słabsza niż ludzie i maszyny, może jeszcze sporo namieszać i liczę na jej większy udział w dalszej fabule.

Strona komiksu Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc

Zgodnie z teorią Newtona, każda akcja powoduje proporcjonalną reakcję. Represje i nienawiść wobec maszyn zaowocowała narodzinami ich własnego świata, będącego na pierwszy rzut oka pacyfistyczną utopią. Jak jednak uczy nas literatura SF, niegdysiejsi metalowi słudzy w końcu się buntują i pokazują wyższość stali nad mięsem, a szlachetne prawa Asimova są dla nich jedynie pięknie brzmiącymi wskazówkami, niczym dekalog dla ludzkości. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż Żniwiarze odpowiedzialni za całe zło, jakie wydarzyło się ludzkości, wcale nie są echem przeszłości.

Obok Dustina Nguyena i jego rysunków nie można przejść obojętnie. Widziałem wielu artystów czujących się w mechanicznych klimatach bardzo dobrze, lecz żaden nie zbliżył się do takiego indywidualizmu, jak Nguyen. Roboty, którym nie tylko udało się czmychnąć przed czystką, ale i zbudować dobrze prosperującą społeczność, są czymś kompletnie innym, niż wysłużone i poobijane maszyny, jakie najczęściej przewijały się w pierwszym tomie. Sterylność, perfekcja i chłód – te trzy określenia są chyba najtrafniejsze. Nie zapominajmy jednak o Effie i jej podwładnych, wyglądających jak istoty z cyberpunkowego snu.

Strona komiksu Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc

Brawa dla Jeffa Lemire’a, po raz kolejny zresztą. Autor Łasucha i Czarnego Młota podszedł do tematyki konfliktu robotów i ich twórców w nieco inny, lecz w pewnym stopniu klasyczny sposób. Właściwie to podobną taktykę fabularną zastosował w wyżej wymienionych dziełach, gdzie otrzymujemy jednocześnie coś, co dobrze znamy, zmieszane z czymś, co jest świeże i nowe. Ponownie schemat ten sprawdził się znakomicie i Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc jest lekturą, której wstyd nie mieć na półce, najlepiej obok pozostałych dzieł autora. Klimat i pewna uniwersalność tego komiksu pozwoli również przekonać sceptyków gatunku fantastyki naukowej do zagłębienia się w świat pełen robotów, kosmicznych przygód i skomplikowanych relacji między biologicznym twórcą, a jego mechanicznym dzieckiem.


Okładka komiksu Descender tom 2: Mechaniczny Księżyc

 Tytuł oryginalny: Descender Vol. 2: Machine Moon
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Dustin Nguyen
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Mucha Comics 2018
Liczba stron: 120
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?