Descender tom 4: Orbitalna mechanika – recenzja komiksu

Niedawno dzwoniłem na infolinię operatora mojej sieci internetu. Zamiast tradycyjnej melodyjki i konsultanta, usłyszałem dźwięczny głos sztucznej inteligencji. Rozłączyłem się i chwilę siedziałem z konsternacją. Lata zaczytywania się w literaturze SF i wyobrażeń o SI, która zmiecie ludzkość z powierzchni planety, zrobiły swoje. Sprawę dopiąłem, mimo to pewien paranoiczny niepokój pozostał. W Descender tom 4: Orbitalna mechanika temat rosnącej autonomii robotów rozgrzewa się do czerwoności, a dwaj mechaniczni chłopcy stają naprzeciw siebie w śmiertelnym pojedynku. Jeśli po trzecim albumie oczekiwaliście dalszej akcji, to tu wasz głód zaspokojony zostanie z nawiązką.

Strona komiksu Descender tom 4: Orbitalna mechanika

Poprzedni tom był zbiorem retrospekcji ukazujących przeszłość najważniejszych bohaterów. Descender tom 4: Orbitalna mechanika to nadrabianie zaległości w bieżącej akcji i to w szybkim tempie. I tu mała refleksja. Jeff Lemire to mistrz tworzenia autentycznych i głębokich historii. Potrafi stworzyć komiks obyczajowy, który chwyci za serce nawet fanów kina Sylvestra i Arnolda. Inaczej jest u niego z akcją, ale inaczej nie znaczy gorzej. O ile Extraordinary X-Men nie pretenduje do czołówki jego komiksów, o tyle już Staruszek Logan, pełen superbohaterskiej i rosomakowej akcji, to dobra seria. Poziom wyżej stoi Descender, którego dynamiczne wątki są silnie oparte na podstawie przemyślanego scenariusza i postaci. Akcja czwartego albumu zbliża się do pewnego przełomu. Lub, by powiedzieć językiem DC i Marvela, wielkiego eventu, po którym nic nigdy nie będzie już takie samo.

Descender tom 4: Orbitalna mechanika otwarcie pokazuje, że roboty nie są bynajmniej gatunkiem ginącym, a silną mniejszością ze swoimi aspiracjami, dążącą do ich spełnienia. A wszyscy wiemy, jakie aspiracje mają blaszaki. I tu kolejna kropla do oceanu pochwał dla Lemire’a. Nie straszy on czytelnika możliwym zagrożeniem ze strony maszyn, niczym miłośnik teorii spiskowych, a po prostu przedstawia fakty, mówiące, że określone działania robotów są wypadkową wcześniejszych akcji ludzi. Co bardziej refleksyjni odbiorcy dopatrzą się pewnie wątków socjologicznych, poruszających istotę człowieczeństwa i rasowej rywalizacji między humanoidami biologicznymi i mechanicznymi. Brzmi skomplikowanie? U Lemire’a nie znajdziecie za wiele filozoficznych dywagacji. Kanadyjczyk pokazuje je, lecz sprawnie łączy je z akcją i motywami obyczajowymi, tak że nie odbijają się egzystencjalną czkawką.

Strona komiksu Descender tom 4: Orbitalna mechanika

Pisałem wyżej o tym, że Lemire popchnął tu akcję do przodu. Scenarzysta nie zrobił tego kosztem rozwoju bohaterów. Andy i jego zcyborgizowana przyjaciółka dostają swoje chwile. Dosłownie i w przenośni. Już od poprzedniego tomu wykrystalizowują się też porządne czarne charaktery, będące „złymi robotami”, a jednocześnie niedające się złapać w sieć tego stereotypu. Podoba mi się tez kontrast i relacje między Timami, szczególnie istotne w tym tomie. Powiem jeszcze tylko, że żaden bohater nie jest tu dodany dla ozdoby. U Lemire’a wszystko ma swój cel.

Strona komiksu Descender tom 4: Orbitalna mechanika

Descender tom 4: Orbitalna mechanika to kolejny znakomity album znakomitej serii. Dustin Nguyen ponownie zachwyca swymi pracami i bez niego opowieść ta sporo by straciła. Lemire pilnuje z kolei, aby całość nie stała się sztampowym SF, podejmującym tematy ważne, lecz nieco wyeksploatowane. Fantastyka naukowa ma swoje podgatunki, w których można zgubić się niczym w przestrzeni kosmicznej. Powyższy tytuł jest niejako osobną kategorią, niebywale baśniową i magiczną. A skoro o tym mowa… Nie bez powodu Descender doczekał się kontynuacji, której wydanie u nas zapewne jest kwestią czasu. Tymczasem za granicami Rzeczypospolitej ukazał się drugi tom wydania ekskluzywnego. Może i u nas przyszłość przyniesie tak piękne wydania powieści graficznych z Image?


Okładka komiksu Descender tom 4: Orbitalna mechanika

Tytuł oryginalny: Descender Vol. 4: Orbital Mechanics
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Dustin Nguyen
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Mucha Comics 2019
Liczba stron: 120
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?