Descender tom 5: Powstanie robotów – recenzja komiksu

Androidy śnią o elektrycznych owcach, a ludzie o tym, że to właśnie syntetyki dokonają masakry cywilizacji człowieka. A przynajmniej taka wizja od lat ma się dobrze w gatunku SF. Jeff Lemire i Dustin Nguyen w serii Descender sięgnęli po motyw walki ludzkości z robotami i jak to bywa z artystami tej klasy, nie zrobili tego najprostszym sposobem, a uraczyli czytelnika fabułą toczącą się na kilku poziomach i ciągle odkrywającą nowe podrozdziały. Każdy tom cyklu jest w tym wypadku istotny i nie zamydla oczu czytelnika zapychającą treścią, ale Descender tom 5: Powstanie robotów to szczególnie ważny punkt.

Strona komiksu Descender tom 5: Powstanie robotów

Napięcie sięga zenitu i wszystko zmierza do nieuchronnej konfrontacji, zarówno w skali makro, jak i mikro. Siły generała Nagokiego i maszyny z Mechanicznego Księżyca szykują się do decydującego starcia. Tymczasem na różnych płaszczyznach wydarzeń dokonują się rzeczy istotne dla reszty fabuły. I tak Tim-21 wymyka się z nieco pluszowej niewoli i po drodze doznaje intrygującej wizji. Jego zły brat bliźniak przekonuje się, że doktor Quon to nie nudny uległy jajogłowy, a Wiertacz poznaje aspekt świata Descendera, który raczej nie jest kojarzony z kosmicznymi sagami. Mowa tu o magii, będącej podstawą kontynuacji cyklu. Tu kolejny już ukłon skierowany w stronę Jeffa Lemire’a, który zawsze zaskakuje w prosty, choć nieoczywisty sposób.

W Descender tom 5: Powstanie robotów widać, jaką przemianę przeszły postaci Lemire’a. O ile Tim-21 i Tim-22 od początku stanowili niemal niezmienne dwie strony tej samej monety, tak Telsa czy Quon przeszli radykalne metamorfozy, dzięki którym są o wiele bardziej akceptowalnymi i ludzkimi postaciami. Najmocniej natomiast niedocenionym bohaterem jest dla mnie Wiertacz. Kolosalny, prosty robot, który wydaje się iście analogową jednostką w porównaniu do wszystkich jego metalowych współbraci przewijających się na kartach Descendera. Zazwyczaj pretendujące do ludzkich odczuć androidy idą śladami wyidealizowanego obrazu człowieka. Wiertacz z kolei to troszkę typ łotra z sumieniem. Złego, metalowego chłopca z iście ołowianymi grzechami. Cenię sobie piękne prace Dustina Nguyena, ale chciałbym przeczytać bardziej prozatorski fragment z udziałem tego wielkiego robota, mogący stać się czymś naprawdę oryginalnym.

Strona komiksu Descender tom 5: Powstanie robotów

Kwestia robotów w Descenderze absolutnie mnie kupuje. I pisze to jako fan żelaznego kanonu SF, gdzie blaszaki nie były tylko bezmyślnymi metalowymi puszkami i narzędziami w rękach człowieka. Lemire, kojarzący mi się z mocno autorskimi opowieściami, nie porzucając nadto swego stylu wypływa tu na wody, na których zatonąłby niejeden twórca lekkiego SF. Jako czytelnik wiem nieco więcej, niż bohaterowie i przez to lepiej rozumiem ich motywacje, stąd ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, która ze stron jest gorsza. Tym bardziej że w pewnym momencie na scenę wkraczają nieco zapomniane siły ze świńską mordą. Image Comics zwykle oferuje tytuły bardziej intrygujące od Marvela i DC, a w przypadku Descendera możemy silić się na stwierdzenie, że stanowi on pewien kanon, nie tylko wśród pozycji tego wydawnictwa. Wciąż jeszcze świeży, nie wystygły, ale posiadający wszystkie potrzebne cechy, by do niego należeć.

Strona komiksu Descender tom 5: Powstanie robotów

Descender tom 5 nie zwalnia ani nie przyśpiesza. Po prostu trzyma ceniony poziom, do którego przyzwyczaili nas Lemire i Nguyen. Bardzo dobra rozrywka, pretendująca często do czegoś więcej. Osobiście traktuję ten tytuł jako ciekawy wkład w gatunek, który nie powinien wstydzić się obecności na półce obok klasyków SF. Descender prezentuje też ten poziom komiksu, w którym niełatwo odgadnąć dalsze wydarzenia. Dlatego też nie śledziłem serii do końca w wydaniu oryginalnym, a na jej sequel w postaci Ascendera poczekam od wydawnictwa Mucha Comics. Ciekawie jest znać pierwotny język autora, ale o wiele przyjemniej czyta się w rodzimym przekładzie. W końcu Polacy nie gęsi i takie tam…


Okładka komiksu Descender tom 5: Powstanie robotów

Tytuł oryginalny: Descender Vol. 5: Rise of the Robots
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Dustin Nguyen
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Mucha Comics 2020
Liczba stron: 120
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?