Doktor Strange tom 2 – recenzja komiksu

Wielką zaletą Marvel NOW! 2.0 od Egmontu są wydania zbiorcze. Co prawda nie obejmują one wszystkich serii, ale już niemała część pozycji ukazuje się w postaci grubszego tomu i dziękuję przodkom za ten ruch wydawcy, zwłaszcza, że są to komiksy na dobrym poziomie. Doktor Strange tom 2 to kolejno oryginalny trzeci i czwarty album, wieńczący zarazem run Jasona Aarona. Ten z kolei wprowadził kilka interesujących zmian w świecie pierwszego maga Marvela, nie idąc w tani populizm i banał.

Strona komiksu Doktor Strange tom 2

Wydarzenia z poprzedniego tomu pozbawiły Strange’a większości jego mocy. Po walce z Empirikulami przyszedł czas na powrót do codziennych obowiązków Mistrza Magii. Stephen nie ma łatwo, gdyż nawet najmniejsze magiczne zagrożenie jest dla niego wyzwaniem. Kryzys pogłębia jeszcze pojawienie się kanonicznych przeciwników maga. Baron Mordo, Dormammu czy Nightmare próbują skorzystać z chwilowej niedyspozycji Strange’a i możecie liczyć na coś o wiele ciekawszego, niż nieskomplikowane rzucanie szumnie brzmiących zaklęć. Mimo dziedzictwa, jakie noszą postaci odwiecznych antagonistów głównego bohatera, rolę naczelnego łotra przejmuje Mistrz Męki, niegdyś znany jako Coś w Piwnicy.

Zanim przejdę do tego, kim jest ów stwór, wspomnę o pewnej charakterystycznej rzeczy w runie Aarona. W Doktor Strange tom 2 kontynuuje on zabawne wątki z pogranicza magii i gastronomii. Stephen Strange okazuje się naprawdę rozumieć znaczenie prawdziwego jedzenia śmieciowego i wątek pożerania różnej maści ścierwa nie jest tu moim zdaniem wyłącznie dosłowny. Ma to pewną symbolikę, zwłaszcza w ostatecznym starciu z Mistrzem Męki, czyli świadomym bytem złożonym z cierpień i udręk Doktora. Nie mogłem też przejść obojętnie wobec niestandardowych metod bojowych Mistrza Magii, z magicznym kijem bejsbolowym na czele.

Strona komiksu Doktor Strange tom 2

Dostajemy też zeszyt Annual #1, w którym autor przypomina czytelnikowi o tym, że w życiu maga istniała taka postać jak Clea i wspomina historie z młodości Starożytnego Yao. Mimo powagi wydarzeń, scenarzysta zachowuje specyficzny humorek, przejawiający się przez całą serię. Plansze Leonardo Romero i Jonathana Marksa wyraźnie też rozdzielają tę historię od głównej serii ołówka (głównie) Chrisa Bachalo.

Przyzwyczaiłem się do jego pracy, ale nie narzekam, że miejscami zastąpiony zostaje nie tylko w wyżej wspomnianym epizodzie. Chwilowe zmiany są bowiem dobre, nawet w przypadku tak dobrego twórcy, jak Bachalo. Magicznie i psychodelicznie popisuje się tu Frazer Irving, a budzące pewne skojarzenia z klasyką plansze Kevina Nowlana są świetnym urozmaiceniem tomu. Rysowników może być mnogo, istotne są proporcje i to, w jaki sposób artyści dokładają się do całokształtu serii.

Strona komiksu Doktor Strange tom 2

Jason Aaron pokazał, że można wnieść do świata bohatera o wieloletniej historii wiele nowego, przy tym nie burząc dawnego ładu. Doktor Strange może nie jest tu klasycznie dostojnym magiem, ale brak tego bądź co bądź sztywniactwa wyszedł mu tylko na dobre. Tym bardziej cieszy mnie, że Egmont zamierza kontynuować cykl, gdzie stery po Aaronie przejąć ma między innymi Donny Cates. Dodatkowy tytuł z bohaterem niebędącym stałym członkiem Avengers i przybudówek pozwala na pozostanie w klimatach superbohaterskich bez specjalnego angażowania się w większe wydarzenia.


Okładka komiksu Doktor Strange tom 2

Tytuł oryginalny: Doctor Strange Vol. 3: Blood in the Aether, Doctor Strange Vol 4: Mr. Misery
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Chris Bachalo, Kevin Nowlan, Frazer Irving i inni
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 264
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?