Dracula – recenzja komiksu

Wampiry są modne. Może nie zawsze w takim stopniu, jak w czasie złotego okresu sagi Zmierzch, ale krwiopijcom daleko do kulturowego pochówku. Wśród nich iście nieśmiertelną sławą cieszy się Dracula. Inspirowany postacią wołoskiego arystokraty bohater miał już wiele interpretacji. Wśród nich znajdą się zarówno mistrzowskie kreacje, jak i te, przy których lśniący Edward wydaje się prawdziwym zabijaką. Bez wątpienia ciekawą i przy tym nieurągającą klasykowi wersją jest ta z komiksu Roya Thomasa i Mike’a Mignoli.

Strona komiksu Dracula

Kilka słów wyjaśnień na samym początku. Komiks oparty jest na filmie Francisa Forda Coppoli z 1992 roku. W tytułową postać wcielał się Gary Oldman, tworząc jedną z najciekawszych kreacji w swej filmografii. Obraz ten to z kolei oczywiście pomysłowa adaptacja klasyki grozy Brama Stokera. Porównując klasyczne dzieła Roya Thomasa z Marvela z Draculą można dojść do wniosku, że komiksy superbohaterskie tylko hamowały jego pisarskie zdolności. Nie można oczywiście całkowicie zestawiać tu tak odmiennych gatunków, jak komiks grozy i superhero. Nie umyka jednak uwadze, że Dracula pozwolił Thomasowi na więcej.

Strona komiksu Dracula

Dracula był wielokrotnie przerabiany przez różnych twórców. Niekiedy, tak jak u Coppoli, a za nim u Thomasa, nie odstawał on od pierwowzoru. Czasami jednak artyści szli własną drogą, z różnym skutkiem. I tak w mandze Hellsing Kohty Hirano wizja demonicznego Alucarda wypadła naprawdę nieźle, a z kolei w którymś już filmie z Blade’em umiejscowienie bysiowatego Dominica Purcella w roli księcia wampirów było jak wbicie jego postaci kołka w serce. Szczęśliwie Dracula to jak wspominałem dość wierny obraz stokerowskiego wampira, ale przy tym ukazany jakby lżej, aktualniej. Bez całej przesadnej niekiedy teatralności, jaka cechowała starsze ekranizacje.

Styl rysunku Mike’a Mignoli jest przeze mnie religijnie wręcz hołubiony. Okładki czy narracja, jaką tworzy milczącymi kadrami, to uznana marka, a Hellboy jest jej najlepszym przedstawicielem. W Draculi Mignola stawia pierwsze kroki, lecz już widać cechy, które przyniosą mu sławę w przyszłości. Zamek Draculi na bałkańskim pustkowiu uzupełnia grozę XIX-wiecznego Londynu. Stosowna ekspozycja postaci, zwłaszcza tych nieumarłych, buduje w Draculi ich charakter. Van Helsing czy nawet sam Hrabia nie wyróżnialiby się aż tak, gdyby nie Mignola i jego kunszt.

Strona komiksu Dracula

Dracula jest arcydziełem komiksowej grozy. Złotym standardem, który warto znać i mieć. Czymś, co na zawsze pozostanie niedoścignione. I to nie dlatego, że jest niepodważalnie najlepsze w swej wadze, ale ze względu na fundamentalność opowieści o legendarnym wampirze i jego wycieczce do Brytanii i z powrotem. Polecam obejrzeć przy okazji film z Oldmanem i Hopkinsem, robiąc małe porównanie. Przekonacie się, że Roy Thomas to artysta znacznie przewyższający średnią superbohaterską. A o Mike’u Mignoli i o tym, co dał temu komiksowi, już dość napisałem. Z niecierpliwością czekam, co też wydawnictwo KBOOM wyda jeszcze w ramach KBOOM Horror. Na razie wszystko wskazuje na to, że ta linia wydawnicza może być najlepszym przedstawicielem komiksu grozy na naszym rynku.


Okładka komiksu Dracula

Tytuł oryginalny: Dracula
Scenariusz: Roy Thomas
Rysunki: Mike Mignola
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Wydawnictwo KBOOM 2019
Liczba stron: 138
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?