Advertisement
Advertisement

Ex Machina tom 3 – recenzja komiksu

W ostatnim czasie na naszej scenie politycznej zaczęło się robić równie ciekawie, co w dowolnym komiksowym uniwersum. Mniejsze i większe afery, wpadki, skandale obyczajowe, nowi gracze na scenie, przewidywane powroty starych wyjadaczy… A to dopiero początek roku. Nie wiem jak wy, ale ja mimo adrenaliny wywołanej codziennymi newsami i tak spragniony byłem nadzwyczajnych przygód z polityką w tle. Na szczęście Egmont w porę wydał Ex Machina tom 3.

Strona komiksu Ex Machina tom 3

Przed niegdysiejszym herosem, znanym jako Potężna Machina, a obecnie burmistrzem NY, stają kolejne wyzwania. Jako włodarz jednego z największych miast świata musi poradzić sobie z problemem narkotyków i to nie metodami na miarę zamaskowanego przebierańca. Do tego dochodzi kwestia zagospodarowania miejsca po zniszczonej wieży WTC, której zastąpienie ma nie tyle wymiar ekonomiczny, co symboliczny. Mitchell musi zmierzyć się też z potencjalnym konfliktem między dwoma heroicznymi grupami. I nie chodzi mi o kolegów po fachu w pelerynach, a o służby porządkowe. Może lepiej było zostać superherosem, burmistrzu Hundred?

Czasem zapominam, że Vaughan i jego Ex Machina to tytuł nie tylko o polityce, ale i o superbohaterze. Wątek cudownych zdolności Hundreda nieco się rozwija, lecz cokolwiek, co teraz powiem, może okazać się spoilerem, więc ostrzegam co wrażliwszych. Oto pojawia się tajemnicza postać z innego wymiaru, niosąca burmistrzowi-herosowi ostrzeżenie. Trąci to schematyzmem? Nie w przypadku Vaughana. Samo pojawienie się osobnika niczym za steampunkowych opowiadań robi wrażenie, a to, co sobą zapowiada, tylko podsyca apetyt na ciąg dalszy.

Strona komiksu Ex Machina tom 3

Nawet najwięksi twórcy mają jednak swe słabostki. Brian K. Vaughan również nie jest ich pozbawiony. Autor Sagi ma skłonności do gawędziarstwa. Jest jak świetny mówca, który nie może powstrzymać się od rzucenia jakiejś anegdotki w połowie swego wystąpienia. Anegdotka przeradza się z czasem w dłuższą dygresję, a ta zaczyna wyraźnie zbaczać z głównego wątku. Odczuwalne to było w Y: Ostatni z mężczyzn, a Ex Machina zdaje się jedynie to potwierdzać. Nie są to na szczęście przystanki w szczerym polu. Od początku interesowało mnie najbardziej to, w jaki sposób Hundred powstrzymał jeden z samolotów 11 września. I dane jest nam to zobaczyć, choć to nie jedyna retrospekcja w tym tomie.

Istotną rolę w życiu Mitchella pełnią jego bliscy. Autor ujawnia co nieco z życiorysu jego przyjaciela i ochroniarza Bradbury’ego i ujawnia spisek, którego uczestnikami są matka protagonisty i jego nauczyciel/opiekun Kreml. Do tego pojawia się siostra tragicznie zmarłej w poprzednim album Journal Moore, o równie dziwacznym imieniu January. Vaughanowi wychodzi budowanie relacji między głównym bohaterem a postaciami drugoplanowymi. Więź ta jest dość ekscentryczna, wręcz dziwna. Nie doszukujcie się tutaj emocjonalności czy podniosłych momentów ociekających emocjami. Nawet one są bowiem naznaczone ironią i niebanalnością.

Strona komiksu Ex Machina tom 3

Ex Machina tom 3 to lekki przestój, wykonany jednak w elegancki sposób. Może jest trochę za wcześnie, aby wyrokować na temat całego cyklu, ale sam Mitchell Hundred ma spore szanse na zdobycie mojej bałwochwalczej sympatii, jak miało to miejsce z Pająkiem Jeruzalemem czy chociażby z Yorickiem Brownem, postacią również stworzoną przez Vaughana. Ex Machina to tytuł o kilka szczebli lepszy od większości regularnych serii, zarówno z herosami, jak i bez nich. Pisać po raz trzeci pochwalnie o rysunkach Tony’ego Harrisa byłoby niepotrzebnym powtórzeniem, więc powiem jedynie, że autor utrzymuje doskonały poziom. Miejmy nadzieję, że kolejny tom skupi się nieco bardziej na wątkach związanych ze zdolnościami Potężnej Machiny, choć bez całej tej politycznej otoczki byłaby to po prostu kolejna superopowieść z peleryną.


Okładka komiksu Ex Machina tom 3

Tytuł oryginalny: Ex Machina: The Deluxe Edition Vol. 3
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Tony Harris, Tom Feister
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 276
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?