Ex Machina tom 5 – recenzja komiksu

Główny bohater Ex Machina wiele razy oscylował na granicy politycznego przetrwania. Część mieszkańców Nowego Jorku wielbiła swego burmistrza-herosa, ale sporo osób z radością ujrzałoby jego porażkę. Od początku też było wiadomo, że jego wzrok skieruje się w stronę Białego Domu. Mitchell Hundred musi jednak pierw poradzić sobie z przeciwnościami, z jakimi nie spotkał się żaden inny polityk, po raz kolejny przekonując się, że kto został raz superbohaterem, ten jest nim na zawsze.

Strona komiksu Ex Machina tom 5

Źródła zdolności Hundreda od startu serii były wielką zagadką. Sposób, w jaki je nabył, zaspokoiłby ciekawość standardowej opowieści z herosami, lecz Potężna Machina nigdy nie był typowym superbohaterem. Ex Machina tom 5 zdradza nieco więcej na ten temat i dostarcza przeciwnika o zbliżonych charakterem umiejętnościach. Tym razem owa persona nie rozkazuje faunie Nowego Jorku, a porusza najczulszą stronę duszy miasta. Do tego dochodzi poważna deklaracja Mitchella, która zaważy na jego życiu poważniej. niż pojedynek z superzłoczyńcą.

Polityka to dziedzina dla jednostek niebywale odpornych na negatywne wpływy i szereg innych sił. Brian K. Vaughan sprawnie i bez literackiego idealizowania nakreślił całą karierę Mitchella Hundreda, burmistrza na dobrą sprawę z przypadku, który podobnie jak Reagan czy Trump nie miał typowo politycznego doświadczenia. Nie przeszkodziło mu to w dość sprawnym zarządzaniu miastem, choć jak wyżej pisałem, nie bez pomruków niezadowolenia. I to dobiegających z najbliższego otoczenia. I tu dochodzi wątek prywatny życia Hundreda, którego rozwiązanie było nieco szokujące i nieszablonowe. Łączenie polityki z karierą herosa to ciężka sprawa. Jednak dorzucenie do  kariery urzędowej udanego życia osobistego okazuje się dużo trudniejsze.

Strona komiksu Ex Machina tom 5

Vaughan nie zapomniał o politycznych brudach, które wiążą się z dawnym herosem NY. Ich kaliber jest o wiele większy, niż rzekomo rasistowskie zachowanie Justina Trudeau czy pamiętny dziadek z Wehrmachtu Donalda Tuska. Mają one podwójny charakter. Z jednej strony odnoszą się do typowo ludzkich spraw, a z drugiej wiążą się w międzywymiarowym zagrożeniem. Obie kwestie można by rozłożyć na kolejny tom, że nie wspomnę o kontynuacji całej serii na nowej płaszczyźnie. Ex Machina tom 5 zamyka też usta twierdzące, iż Vaughan zanadto błądzi w bocznych uliczkach. Co prawda mógłbym napisać, że zamiast dodatkowych wątków dałoby się rozszerzyć choćby nadnaturalność, ale cała ta poboczna narracja nadała realizmu historii Potężnej Machiny.

Kilka słów o polityce, bo nie da się uniknąć pewnych konkluzji w przypadku Ex Machiny. Śledzę zarówno politykę krajową, jak i amerykańską. I może politycy z USA, wliczając to ekspresyjnego Trumpa, nie są aż tak niepoprawni jak bohater serii Ex Machina, ale na pewno mają więcej ikry i werwy, niż nasza parlamentarna trzódka. Vaughan trochę idealizuje wizjonerstwo i odwagę w publicznych wystąpieniach Hundreda, szybko jednak sprowadza czytelnika na ziemię jego grzeszkami. Mimo to nie jest on jednostką tak plugawą w skarłowaciały sposób, jak znani nam krawaciarze. Nie lata za publiczne pieniądze do rodziny i nie łata dziury w budżecie nowymi opłatami. Nie widzi też wszędzie spiskowców czyhających na demokrację i niszczących środowisko naturalne. Chciałoby się rzec, że jest nawet taki ładny, amerykański.

Strona komiksu Ex Machina tom 5

Ex Machina jest bardzo dobrym political fiction, z tendencją do czegoś większego. Gdyby Brian K. Vaughan zamierzał kontynuować przygodę Mitchella Hundreda na poziomie państwowym, o co wręcz prosi finał, otrzymalibyśmy coś lepszego od House of Cards. Produkcja Netflixa miała szansę na miano legendy, lecz po pozbyciu się Kevina Spacey wszystko rozsypało się jak tytułowy domek z kart, a finał był obrazą dla fanów serialu. Ex Machina tom 5 tymczasem jest finałem świetnym, lepszym nawet niż niektóre wcześniejsze etapy historii. Osobiście na miejscu Vaughana pociągnąłbym cykl dalej, ale czasami lepiej zakończyć w odpowiednim momencie, bez ryzyka przekombinowania.


Okładka komiksu Ex Machina tom 5

Tytuł oryginalny: Ex Machina: The Deluxe Edition Vol. 5
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Tony Harris, John Paul Leon, Jim Clark
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 320
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?