Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X – recenzja komiksu

Koniec Marvel NOW! był rozliczeniem dla społeczności mutantów za okres jeszcze od Avengers kontra X-Men. Grzechy Cyclopsa i Beasta czy śmierć Wolverine’a to ułamek tego, co zaserwował nam ten czas. Za dalszy ciąg przygód X-Men odpowiada ceniony scenarzysta Jeff Lemire. Czy udźwignie ciężar dziedzictwa X-Men, szczególnie w tak mrocznej dla nich erze? Oto Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X.

Strona komiksu Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X

Kilka słów na początek. Słów lekkiego oburzenia. Run Jeffa Lemire’a zaczyna się już po wydarzeniach związanych między innymi z historią Death of X. Co ona i jej pokrewne opowieści zawierały? Aby nie psuć lektury, zdradzę jedynie, że chodzi o mgły Terrigenu, które budzą ukryty gen Inhumans, lecz poważnie szkodzą gatunkowi homo superior. Do tego zaraza zwaną ospą M nie przynosi im popularności wśród ludzi. W efekcie mutanci po raz kolejny są w odwrocie. Naprawdę szkoda, że wydarzenia te pominięto.

Mutanci nigdy nie mieli lekko. M-Day czy wymienione mgły Terrigenu to nie jedyne dowody na ich dziejowego wręcz pecha. Nieformalnym liderem X-Men staje się Storm, której udaje się stworzyć bezpieczny azyl dla swoich pobratymców. Starzy przeciwnicy jednak nie śpią, a nowe okoliczności stwarzają im pole do jeszcze większych podłości. Poniekąd więc nowy początek jest powrotem do korzeni. Starzy przeciwnicy, społeczny ostracyzm i naprędce sklecony zespół. I to nie byle jaki.

Strona komiksu Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X

Już sama okładka jasno pokazuje, kto należy do grupy pod wodzą Storm. Cieszy mnie udział staruszka Logana, który jest bodaj najlepszą alternatywną wersją Wolverine’a. Lemire’owi udało się też sprawnie wpleść w szeregi drużyny młodocianą Jean Grey. Nieco luźniej można potraktować Cerebrę i jej zewnętrzną powłokę czy uczniów z dłuższym stażem jak Glob. Lemire, wzorem Bendisa, nie boi się łączyć poważniejszych wątków z superbohaterskim humorem. Czy jednak autor Łasucha daje sobie radę w regularnej serii superbohaterskiej, bez czysto autorskich znamion?

Nie znajdziemy tu enigmatycznych wątków rodem z Gideon Falls ani rodzinnego dramatu na miarę Royal City. Dane nam jest za to poznać nieco inną wersję klasycznej drużyny Marvela. Dlaczego inną? Lemire nie porzuca dziedzictwa postaci, dodaje mu jedynie autorskiej świeżości. Wyraźnie czuć wyrzuty sumienia Wolverine’a, zagubienie Jean czy obawy Ororo, lecz nowe realia wymagają zdecydowanego działania. Szczególnie w erze równie ponurej, co krótko po Dniu M. No i Nightcrawler cytujący Biblię to naprawdę coś. Jeff Lemire tworzy więc dzieło mniej indywidualne, ale nie pozwala sobie na całkowite płynięcie z prądem, nadając bohaterom swój sznyt.

Strona komiksu Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X

Humberto Ramos nieodłącznie kojarzy mi się ze Spider-Manem i są to skojarzenia jak najbardziej pozytywne. W ilustrowaniu przygód mutantów jego kreska sprawdza się równie fantastycznie. Nowo sformowany skład to dość pstrokata banda, nawet jak na ich standardy i elastyczna kreska Ramosa świetnie się tu sprawdza. Logan, który w pracach Steve’a McNivena wygląda jak solidnie sponiewierany osobnik, tu budzi skojarzenia z nieco solidniej zbudowanym, zawadiackim niezależnie od wieku Robertem De Niro, a broda Colossusa jest elementem, którego zdecydowanie brakowało na obliczu rosyjskiego giganta. Niby drobne szczególiki, a to one w odpowiedni sposób tonują fabułę, będącą jednocześnie startem i kontynuacją wieloletniej misji.

Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X ma zadatki na ciekawą serię, podobnie jak zresztą było to w przypadku cyklów Bendisa. Przyznam, że obawiałem się tego tytułu. O ile kreska Ramosa zawsze jest przyjmowana przeze mnie z radością, to udział Lemire’a i zmiany, jakie zaszły w Marvel NOW! 2.0 dostarczyły mi powodów do niepokoju. Pełna pędzącej przygody historia, posiadająca jednak sens i pewną głębię nie zawiodła mnie i czekam na kolejny tom. A może i więcej tytułów z udziałem mutantów, szczególnie tych z okresu batalii między mutantami i Inhumanami? Na razie wiemy jedynie, że marzec da nam Staruszka Logana, również pióra Lemire’a.


Okładka komiksu Extraordinary X-Men tom 1: Przystań X

Tytuł oryginalny: Extraordinary X-Men vol.1: X-Haven
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Humberto Ramos
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 120
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?