Flash tom 4: Ucieczka – recenzja komiksu

Superbohater musi mieć swojego superzłoczyńcę. Takiego jednego jedynego, który pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, a gdy to robi, wywraca życie do góry nogami, ale tylko na tyle, żeby mieć co zniszczyć następnym razem. Flash w swej historii nigdy nie miał łatwo.

Mówi się wiele o śmierci biologicznych rodziców Kal-Ela czy pamiętnym morderstwie Wayne’ów, ale rzadziej wspomina się o tragedii rodzinnej Barry’ego Allena. W tamtym momencie bowiem zaczął się jego wyścig z jego równie superszybkim lustrzanym odbiciem, Eobardem Thawne’em, znanym jako Doktor Zoom czy Reverse Flash. W serialach stacji CW rywalizacja ta jest mocno spłycona, miejscami właściwie przypomina bardziej bezsensowną przepychankę. Joshua Williamson prezentuje zgoła inny wymiar konfliktu między speedsterami. Flash tom 4: Ucieczka to nadal błyskawiczna wymiana ciosów, ale też i coś znacznie więcej.

Strona komiksu Flash tom 4: Ucieczka

Okoliczności śmierci Eobarda Thawne’a polecam poznać na własną rękę, czytając wydany niedawno tom Batman/Flash – Przypinka. Myślę, że nie będzie to wielki spoiler, jeśli powiem, że jak każdy szanujący się superczłowiek Zoom wraca z zaświatów i już na samym starcie daje się we znaki Allenowi. Nic tak nie uderza w herosa, jak krzywda jego najbliższych i nawet superszybkość czarnoskórego Wally’ego Westa nie jest skuteczną linią obrony przed dużo bardziej doświadczonym Eobardem. Nie obawiajcie się kolejnej zagrywki z zemstą jako motywem przewodnim. Doktor Zoom to podły typ, ale nie prostacki. Jego ataki są nie tylko szybkie, ale i niezwykle celne.

Nie każdy dostrzega nić łączącą bohatera i łotra. Bo cóż odróżnia standardowego adwersarza od tego szczególnego oponenta? Co sprawia, że to szalony i groteskowy Joker jest nemezis Mrocznego Rycerza, a pozornie do bólu stabilny Lex Luthor daje się Supermanowi we znaki mocniej niż tona kryptonitu? Wreszcie – co wyróżnia Eobarda Thawne’a od pozostałych członków panteonu wrogów Flasha? Arcyłotr jest ucieleśnioną próbą, wręcz nauką dla bohatera. Spotkania z nim to nie walenie się po mordach, a subtelna gra, mająca o wiele bardziej bolesne konsekwencje od poobijanej twarzy. Joshua Williamson znakomicie to rozumie. Zoom udziela nauk Allenowi i przy okazji wpływa na prywatne aspekty jego życia. Gdyby Flash tom 4: Ucieczka składał się tylko z tego fragmentu, byłbym nim zachwycony, ale…

Strona komiksu Flash tom 4: Ucieczka

Zanim Thawne uderza, pojawia się groźne, lecz zdecydowanie mniej finezyjne zagrożenie. Wymaga ono pomocy kolegi z drużyny, a konkretniej Hala Jordana. Pierwszy ziemski członek Korpusu Zielonych Latarni przez pewien czas był nieobecny w życiu Barry’ego. Szczęśliwie twórcy po Flashpoincie i w czasie The New 52! nie zerwali jego kontaktów z szybkonogim przyjacielem, jak miało to miejsce w przypadku braterstwa z Green Arrowem. Może też dlatego ich praca zespołowa przynosi efekty, a i na twarzy czytelnika pojawia się sentymentalny uśmiech. Nostalgia ratuje ten fragment, bez niej niemogący równać się do potyczki z Thawne’em. Jest raczej przystawką, pewnym wstępem do dania głównego. Szkoda jedynie, że pomoc Lanterna i samo jego pojawienie się nie było bardziej uwypuklone. Multiplex to osobnik dość mało przekonujący i niegodny tak zacnego tandemu.

Tajna tożsamość to stały motyw w życiu superbohaterów. Czy jesteś miliarderem używającym gadżetów, czy potężnym kosmitą, lepiej, aby inni nie znali twego prawdziwego oblicza. Nie każdy jest bowiem gotów zaakceptować, że jego bliski lata po nocach za łotrami z innego wymiaru. Allen, jak większość ludzi w pelerynach, ukrywa swe zdolności przed tymi, których pragnie chronić. Taka protekcja ma swoją cenę i choć nie dotyka go dramat na miarę tego z Daredevil: Odrodzony, to dzielenie tożsamości między Flasha, a ciągle spóźniającego się Barry’ego Allena okaże się bolesne.

Strona komiksu Flash tom 4: Ucieczka

Nie pałałem szczególnym uwielbieniem do Flasha, niemniej coraz bardziej doceniam jego rolę w świecie DC i jego dziedzictwo. Pod przewodnictwem Williamsona Flash jest dość ciekawą serią, widać, że autor ma na niego pomysł i konsekwentnie go realizuje. Mimo to, seria czasami łapie zadyszkę i nie wykorzystuje pełni swego potencjału. Zwykle konkretny cykl, jeśli nie spełnia moich oczekiwań, traci mój kredyt zaufania gdzieś w okolicach trzeciego tomu. Flash tom 4: Ucieczka balansował początkowo na krawędzi. Sprinter zdołał mnie jednak przekonać, że jego dalszy bieg może być ciekawy. I tak pozostaje mi czekać na piąty tom zapowiedziany na koniec stycznia.


Okładka komiksu Flash tom 4: Ucieczka

Tytuł oryginalny: Flash Vol. 4: Running Scared
Scenariusz: Joshua Williamson
Rysunki: Carmine di Giandomenico, Howard Porter
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 120
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?