Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita – recenzja komiksu

Superbohater ścigany przez służby porządku lub piętnowany przez opinię publiczną to stały motyw w komiksach. Powiedziałbym nawet, że trykociarz bez policyjnej kartoteki jest niewiarygodny. Spider-Man, Daredevil, Batman, czy swego czasu nawet Superman przekonali się, że jak podniesie się rękę na władzę, to władzą tę rękę odrąbie.

Wyliczeni wyżej herosi to zaledwie wierzchołek góry lodowej i to nawet pomijając takich gagatków jak Punisher czy Deadpool, którym wszelakie kodeksy są obce. Tym razem służby porządkowe i opinia publiczna zwracają swój gniew przeciw Green Arrowowi i to nie bez powodu.

Strona komiksu Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita

Green Arrow i Black Canary powracają po chwilowej nieobecności spowodowanej potyczką z Dziewiątym Kręgiem i przymusowym pobycie na bezludnej wyspie. W życiu Arrowa pojawiają się nowe kłopoty, lecz zanim nadejdą kolejne czarne chmury, warto przypomnieć, że stan jego konta jest znacznie szczuplejszy, jego status jako Olivera Quinna jest niejasny, a działania superbohaterskie w Seattle zwracają uwagę jego dawnego przeciwnika. Co gorsza, nie jest on typem złoczyńcy, który działa otwarcie, wygłaszając przy tym obowiązkową mowę. Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita  zadaje przy okazji pytania na temat odpowiedzialności herosa za swoje i nie tylko swoje działania.

Porządny heros musi mieć swojego arcywroga. W przypadku Arrowa jest on jednocześnie jego konkurentem w dziedzinie łucznictwa. Pozwala mu to na podszycie się pod niego i działanie na jego niekorzyść, przy okazji zbierając śmiertelne żniwo wśród mieszkańców miasta. Służby porządkowe, widząc zielone strzały i herosa, od których wziął swój pseudonim, szybko umieszczają go na pierwszym miejscu listy wrogów publicznych. Atmosfera zagęszcza się, gdy rzekome zbrodnie Arrowa nabierają rozgłosu i ich ofiarami nie padają już tylko pospolici obywatele Seattle.

Strona komiksu Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita

Benjamin Percy na łamach Green Arrowa pokazał się jako pomysłowy scenarzysta. Wątek z bezludną wyspą, rola opiekuna nad równie niesforną co Roy Harper, przybraną siostrą Emiko, czy próba wrobienia Olliego w zbrodnie to podstawa pod solidne opowieści i subtelny hołd dla przeszłości Szmaragdowego Łucznika. Nadal niestety jest to jednak diament nieoszlifowany. Percy nie boi się przedstawiać własnej wizji bohatera, ale wyraźnie nie chce szokować, skupiając się na ustabilizowaniu jego statusu. Co nie znaczy, że daje mu czas na leniuchowanie – Arrow na przestrzeni trzech tomów dostawał kilkukrotnie solidnie po głowie, lecz brak tu pewnej rewolucyjności, która ostatecznie i jednoznacznie odcięła go od haniebnych losów z okresu The New 52!, gdzie bohater był raczej zieloną kopią pewnego łucznika z konkurencyjnego wydawnictwa.

Kwestia, która jest dość widoczna w Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita, to poglądy pana Quinna. Ollie to liberał. Potocznie określany byłby zapewne „lewakiem”, ale aby nie łączyć go z co bardziej egzotycznymi osobnikami tej strony politycznej sceny, pozostańmy przy tym pierwszym określeniu. W całej swej historii, a szczególnie w opowieściach z cyklu Powrót Mrocznego Rycerza Franka Millera, Quinn nie darzył on wielkim szacunkiem policji i pokrewnych jej służb. Tutaj Percy nieco inaczej stawia sprawę. Nie robi z herosa sojusznika gliniarzy, ale poprzez relację z szefem policji Westbergiem nieco łagodzi wizerunek Arrowa jako rebelianta. Scena rozmowy między mężczyznami i jej finał są chyba najbardziej poruszającymi i dojrzałymi momentami w tym komiksie i bodaj całej serii.

Strona komiksu Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita

Green Arrow tom 3 – Szmaragdowy banita, podobnie jak pozostałe tomy, ma wiele momentów, nad którymi warto przystanąć. Postać Green Arrowa, z całą swoją zielenią i wyglądem wzorowanym na banicie z Sherwood, jest niezwykle dogodną szansą do ukazania swej wyobraźni dla rysownika i Otto Schmidt jej nie marnuje. Dynamika akcji na stadionie jest fenomenalna. Właściwie pędząca niczym strzała akcja runu Percy’ego jest cechą charakterystyczną i dla jej wizualnej strony. Widać również ciekawy kontrast między Green Arrowem, a jego odzianym na czarno adwersarzem, którego powrót jest naprawdę udany.

Cykl Green Arrow to kawał dobrej superbohaterskiej przygody, do którego przejawiam zadziwiającą sympatię. Jednak trzeci tom nie przynosi wielkich zmian, a te wydarzenia, które mają potencjał, aby nieco pchnąć fabułę do przodu, są efektowne, ale nie efektywne. Benjamin Percy nie wykorzystał wątku z domniemaną winą głównego bohatera, który mógł znacznie mocniej namieszać w jego życiorysie. Mimo wszystko Szmaragdowy banita to lektura warta poznania i zamierzam dalej śledzić losy pierwszego łucznika DC Comics.


Okładka komiksu Green Arrow tom 3: Szmaragdowy banita

Tytuł oryginalny: Green Arrow Vol. 3: Emerald Outlaw
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Otto Schmidt
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 132
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?