Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu – recenzja komiksu

Wielkie mi smutki poczynił Egmont zamknięciem wielu serii z Odrodzenia. Nie wiadomo do końca, jakie tytuły pozostaną na placu boju, choć wszystko wskazuje na to, że pewną pozycję mają jedynie Batman i Superman z przybudówkami, wliczając w to Ligę Sprawiedliwości. Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu to powiększony, ostatni tom przygód Szmaragdowego Łucznika. Dotąd strzały Benjamina Percy’ego były celne, lecz nie trafiały w dziesiątkę. Czy w podwójnej dawce jego twórczość trafi najwyższą pulę?

Strona komiksu Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu

Pierwsza część tomu nawiązuje do klasycznej historii Włóczęga bohaterów, w której Green Arrow i Green Lantern udają się w podróż po USA. Historia ta wyprzedzała nieco swe czasy, ukazując to oblicze Ameryki, które niekoniecznie zgodne jest z amerykańskim snem. Również i tutaj mamy przykład opowieści drogi, choć tym razem chodzi bardziej o zagrożenie ze strony Dziewiątego Kręgu, niż przypowieść społeczną. Różnicą jest też liczba herosów, których napotyka Oliver. Oprócz kosmicznego strażnika w zieleni pojawiają się niemal wszyscy członkowie Ligi Sprawiedliwości. I co podoba mi się najbardziej, współpraca z nimi wcale nie przebiega gładko. Percy nie daje nam milutkiego team-upu, a pokaz mniej lub bardziej szorstkich przyjaźni.

Jako że tom ten jest nieco większy objętościowo, ostało się nieco miejsca na powrót do rodzinnego miasta. I tu nie dostajemy fabularnych oczywistości, gdyż zamiast wytchnienia po wojażach, przed herosem stają nowe wyzwania. Scenarzysta ciekawie przedstawia rodzinną przeszłość Queena i ciężar dziedzictwo jego rodu, a powrót bliskiej mu osoby jest wydarzeniem o wiele bardziej znaczącym, niż potyczki z arcyłotrami. No, może z wyjątkiem Dziewiątego Kręgu. Stowarzyszenie to z tomu na tom zaczynało mi się coraz bardziej podobać i finalnie mogę powiedzieć, że ma ono potencjał, choć wciąż nie tak wielki, jak zajmujący szczególne miejsce w mym sercu Trybunał Sów.

Strona komiksu Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu

Percy od początku kładzie silny nacisk na relacje głównego bohatera z jego otoczeniem. Niezwykle płomienny i żywiołowy związek z Black Canary, czy trudne i wyboiste braterstwo/ojcostwo z Emiko to tego najlepsze przykłady. Autor stara się też przemycać pewne poglądy, rzecz jasna liberalne i antykapitalistyczne, choć bez populistycznego pohukiwania i rzucania tanimi prowokatorskimi hasłami z mównicy. Właściwie to Green Arrow bez swych lewicowych poglądów jest jak Kapitan Ameryka bez bajdurzenia o starych, dobrych czasach. Green Arrow Benjamina Percy’ego ma swoje charakterystyczne cechy, wbrew temu, co mówią jego krytycy. Co więcej, odwołują się one do historii sprzed Flashpointu i przenoszą je na aktualniejszy grunt.

Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu, podobnie jak poprzednie tomy, może pochwalić się niezłymi ilustracjami. W większości to zasługa Juana Ferreyry, który wraz z Otto Schmidtem wyniósł Green Arrowa ponad poprawne, lecz nudnawe rysunki z takich serii jak Superman czy Liga Sprawiedliwości. Jako że większość serii z Odrodzenia dobiegła końca, mogę wręcz stwierdzić, że obok All-Star Batmana powyższa seria prezentuje się według mnie najciekawiej, nie wpisując się w superbohaterską sztampę. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie wątki z wizytą Olivera w Gotham, choć przyznam, że to, co wyszło spod ręki Jamala Campbella czy Stephena Byrne’a doskonale współgra z pracami stałych rysowników.

Strona komiksu Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu

Będę tęsknił za Green Arrowem z Odrodzenia. Na otarcie łez Egmont wyda co prawda historię z okresu The New 52! od znakomitego duetu Lemire/Sorrentino, lecz i tak żal bieżącego cyklu. Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu utrzymuje przygodowy, nieco zbójnicki charakter opowieści z udziałem łucznika. Pojawienie się solowego cyklu o postaci dotąd kryjącej się w wyraźnym cieniu panów z Metropolis i Gotham to zjawisko bez wątpienia pozytywne dla naszego rynku. Szkoda co prawda jego niespodziewanego zakończenia, choć to, co wydał Egmont, przekonało mnie do postaci Green Arrowa o wiele bardziej, niż średni serial CW. Gorąco też liczę na to, że Green Arrow zagości u nas jeszcze niejeden raz.


Okładka komiksu Green Arrow tom 5: Konstelacja strachu

Tytuł oryginalny: Green Arrow Vol. 5: Hard-travelling hero & Green Arrow Vol.6: Trial of Two Cities
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Juan Ferreyra, Otto Schmidt, Jamal Campbell, Stephen Byrne
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 252
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?