Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy – recenzja komiksu

Gdy w ręce Granta Morrisona wpadła seria Green Lantern, wiedziałem, że nie będzie to zwyczajny run z marnymi próbami zapisania się w historii. Szkot przyczynił się do rozwoju wielu postaci, dodając do ich biografii znacznie więcej, niż tylko kolejny etap przygód. Animal Man, Doom Patrol czy Batman w jego wykonaniu są wyjątkowe, a po Green Lantern tom 1: Galaktyczny stróż prawa można mieć nadzieję na powtórkę sukcesów. Po wybuchowym finale poprzedniego albumu Hal trafia do niecodziennych, nawet jak na Lanterna, realiów.

Strona komiksu Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy

Album rozpoczyna się oniryczną opowieścią Szmaragdowe piaski. Morrison przypomina o postaci maga Myrwhyddena, dając Liamowi Sharpowi okazję na mały popis w zielonych klimatach. Przypomnienie o tym, że pierścień Lanterna to nie tylko oręż, ale i coś więcej, zwłaszcza w przypadku Hala Jordana, budzi uznanie. To zresztą nie jedyny ukłon Morrisona w stronę klasyki.

Wielu krytykowało The New 52! za wymazanie wieloletnich relacji między bohaterami. Ofiarą resetu padła między innymi przyjaźń Lanterna i Green Arrowa. Choć skala ich zdolności, charaktery i historia nasuwają myśl, że jedyne, co ich łączy, to słabość do zieleni, to panowie są wręcz legendarnym duetem. Tu ponownie mierzą się z handlarzami narkotyków, lecz tym razem na międzywymiarową skalę. Piękny, nostalgiczny team-up.

W tytułowej historii pojawia się przeciwnik o dźwięcznym w naszej mowie pseudonimie Qwa-Man. Zanim jednak dochodzi do starcia z nim, Hal sprzymierza się z Lanternami z innych uniwersów, stając naprzeciwko niejakiego Zunderlla – kosmicznego osobnika inspirowanego legendami arturiańskimi, ze skrzywieniem na część Don Kichota i etosu błędnego rycerza. Jeśli ktoś jednak zatęsknił za Blackstars, to grupa Kontrolera Mu jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

Strona komiksu Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy

Twórca nie tylko korzysta z dziedzictwa Hala Jordana, ale również sięga głębiej. W Multiwersum, wydanym kilka miesięcy temu w ramach DC Deluxe, przy okazji świetnej historii dostaliśmy spis, z którego dowiedzieliśmy się, jak wyglądają mieszkańcy innych Ziem i jakie panują na nich realia. W Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy pojawiają się różni Lanterni, ale najbardziej zapamiętałymi są ci ze światów oznaczonych numerami 47 i 9. Pierwszy to odpowiedź na pytanie, co stałoby się, gdyby DC dołączyło do panteonu bohaterów Kudłatego ze Scooby-Doo, na dodatek o hipisowskich poglądach. Drugi to Bruce Wayne, a więc odrobinę Lantern, a odrobinę Batman.

Do Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy dołączona została historia z udziałem rodziny Jordanów, w tym Hala Juniora, znanego także jako Air Wave. Inwazja kosmitów wykorzystujących sieć komórkową i radiową ma swój urok i nie odstaje nastrojem od reszty, ale tej krótkiej historii z Annual #1 nie traktowałbym na równi z główną serią.

Strona komiksu Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy

Grant Morrison niebawem kończy na jakiś czas współpracę z DC, przedtem jednak finalizując dalszą część Green Lanterna. Po lekturze tego tomu śmiało można powiedzieć, że Hal Jordan nie miał się lepiej od czasów Geoffa Johnsa. Postać pierwszego Green Lanterna to spora skala możliwości twórczych dla autora, a Szkot skorzystał z niej w pełni. Zwolennikom niezobowiązujących przygód może przeszkadzać jego styl, dochodzący do poziomu mocnego SF, czy miejscami wręcz barokowe prace Liama Sharpa, ale nie poznać tego runu to wielka strata.


Okładka komiksu Green Lantern tom 2: Dzień, w którym spadły gwiazdy

Tytuł oryginalny: The Green Lantern Vol.2: The Day The Stars Fell
Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Liam Sharp
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 204
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?