Harleen – recenzja komiksu

Harley Quinn za sprawą roli Margot Robbie kojarzy się z atrakcyjną i lekko niezrównoważoną panną uprzykrzającą życie Batmanowi u boku Jokera. Oboje stanowią też modelowy przykład toksycznej i patologicznej pary. W grudniu ubiegłego roku ukazał się Batman: Szalona miłość i inne opowieści przedstawiający relację Harley i Jokera w klasyczny sposób. Stjepan Šejić wziął na warsztat postać panny Quinn, cofając się w jej przeszłość, zanim zaczęła nosić stroje z cyrkowej szafy i popełniać zbrodnie u boku ukochanego Pana J. Autor nie poszedł w stronę komiksowych przerysowań, bardziej skupiając się na psychologii antybohaterki.

Strona komiksu Harleen

To, co przemawia za tym dziełem, to jego główna bohaterka. Harleen nie jest przebojową psychiatrą, analizującą każdy przypadek z fachowym dystansem i chłodem. Po krótkiej chwili od jej poznania można nawet wysnuć wniosek, że ona sama potrzebuje wspierającej terapii. Mimo inteligencji i urody jest niepewna, a błędy przeszłości kładą się niesprawiedliwym cieniem na jej karierze. Ta niedoskonałość sprawia, że dziewczyna da się lubić i to jest chyba najgorsze. Pierwsze spotkanie z Jokerem to uruchomienie tykającej bomby. Šejić nie starał się trafiać w gusta fanów, pisząc historie o grzesznej i mrocznej miłości w stylu E.L. James czy innej Lipińskiej. To jedna z tych historii, w których dobra, choć nieco zakręcona dziewczyna trafia na manipulatora, grającego na jej uczuciach. Widzimy świetne studium powolnego zatapiania się w bagnie autodestrukcji, w którym na moment nawet sam czytelnik inaczej odbiera postać jednego z największych łotrów DC.

Harleen opowiada nie tylko o fatalnych konsekwencjach zakochania się naiwnej dziewczyny w psychopacie, ale w dużej mierze o systemie sprawiedliwości i resocjalizacji. Gotham to skala makro, nigdzie bowiem nie zdarzają się przestępcy pokroju Killer Croca czy Freeze’a. Ale czy w naszym, pozbawionym superłotrów świecie, nie zdarza się kryminalny element powracający do więzienia niczym bumerang? Stjepan Šejić stawia pytania o sens resocjalizacji. I nie chodzi tu o drobnych rzezimieszków, co to jeden wyrok mają za bójkę z kamratem, a drugi za pożyczenie sobie radia z samochodu. Chodzi o naprawdę szkodliwej jednostki, często kryjące się z wyrachowaniem pod płaszczykiem chorób psychicznych czy innych niedomagań. Całokształt sprawy z Dentem i Katami czy teorią Harley balansuje miłostkę pani doktor, która samodzielnie nie byłaby tak ciekawa.

Strona komiksu Harleen

Harleen to komiks przepiękny. Nie chodzi o samą zawartość, w której autor daje prawdziwy popis umiejętności. W formacie 21,6 x 27,6 cm wydany został Batman: Przeklęty – tu taka rozmiarówka pasuje lepiej. Czerń, czerwień i biel są świetnie zbalansowane i tytułom z DC Black Label warto poświęcić osobne miejsce. A co do samych rysunków – Stjepan Šejić jest niemal idealny. Gotham to znane dobrze ponure miasto, lecz nie tak mroczne, jak choćby u Lee Bermejo. Świetnie sportretowana zostaje postać głównej bohaterki, która kojarzona głównie z dość oryginalnym rodzajem seksapilu, tu przez sporą część czasu przypomina raczej zakrzyczaną studentkę. Nieco gorzej jest z jej Panem J. Joker w wydaniu Šejića to bowiem gładki typ złego chłopaka. Taki z wyobrażeń niepewnej dziewczyny, która dostrzegła w nim „dobre serce”. Można więc krzywić się na nadmiernie gładkie lico Jokera i tęsknić za jego wydaniem choćby ze Śmierci rodziny, ale gdy się głębiej zastanowić, to może jest to element ogólnego konceptu autora. Wszak narratorką jest idealizująca łotra Harley…

Strona komiksu Harleen

Harleen jest ostatnimi czasy wychwalana przez większość i pozwolę sobie dołączyć do tego tłumu. Šejić zrywa ze stereotypem szalonej i nadpobudliwej Harley, zastępując ją obrazem zmanipulowanej i pogrążającej się w emocjonalnym szaleństwie dziewczyny, która trafiła na nieodpowiedniego mężczyznę. Ciekawe są też okoliczności spotkania ikonicznej pary, czy raczej ich nieświadomego inspiratora… Autor wykonuje tu podwójnie świetną pracę, tworząc sporo widowiskowych kadrów. DC Black Label można zarzucić, że kręci się wokół Gotham, ale czy to faktycznie poważny zarzut? Geneza Harley Quinn według Stjepana Šejića pokazuje, że dobrze znany wizerunek można przedstawić w ciekawszy, głębszy sposób. Teraz tylko wypatrywać kolejnych pozycji z tego imprintu.


Okładka komiksu Harleen

Tytuł oryginalny: Harleen
Scenariusz: Stjepan Šejić
Rysunki: Stjepan Šejić
Tłumaczenie: Maria Lengren
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 208
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?