Hellblazer tom 2 – recenzja komiksu

Hellblazer przez wiele lat był wielkim nieobecnym na polskim rynku. Na szczęście Egmont się nie poddał i ponownie po latach postanowił przybliżyć rodzimym czytelnikom bohaterów takich jak Swamp Thing czy John Constantine. Ten ostatni to postać wyjątkowo specyficzna, trudna w jednoznacznej interpretacji, balansująca nieraz na granicy dobra i zła, piekła i nieba. Jest to tym bardziej widoczne, jak za opisywanie jego przygód bierze się ktoś taki jak Brian Azzarello.

Hellblazer tom 2 to zbiór opowieści, których autorem jest amerykański scenarzysta, autor m.in. 100 naboi czy Jokera. To wycinek całości (chociaż akurat Hellblazera trudno byłoby wydać w komplecie), ale za to dostajemy run jednego autora i zapowiedź wydania tomów jeszcze dwóch scenarzystów – Gartha Ennisa i Warrena Ellisa. Wszyscy trzej są ekspertami od mocnych, mrocznych i brutalnych historii, wiecie więc czym „grozi” rozpoczęcie lektury w tym miejscu.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/016_Hellblazer_02.jpg

Strona komiksu Hellblazer tom 2

Tom otwiera dwuzeszytowa historia Francuskie pieski i Anglicy, narysowana przez Guy Davisa, autora znanego u nas przede wszystkim z ilustrowania serii B.B.P.O. ze świata Hellboya. To retrospekcja z młodości Constantine’a, ukazująca pewien skok rabunkowy, który oczywiście nie poszedł tak, jak trzeba. Opowieść nie jest może specjalnie porywająca, a rysunki Davisa niezbyt do niej pasują, ale przewrotna pointa sprawia, że lektura nie jest stratą czasu, szczególnie że postać występującego tu Stanleya będzie miała ogromne znaczenie dla fabuły.

Jednym z dwóch dań głównych jest tutaj czteroczęściowa opowieść Highwater, narysowana przez Marcelo Frusina, który współpracował z Azzarello przy westernowej serii Loveless. Dla mnie to najlepsza i najlepiej napisana historia, która dziś jeszcze bardziej niż w czasie jej powstawania ma swoją moc i siłę przebicia. Autor przeciwstawia Constantine’a grupie małomiasteczkowych rasistów z neonazistowskimi zapędami, którzy nie cofną się przed niczym, by bronić czystości białej rasy. Jak wspominaliśmy w recenzji poprzedniego tomu, Frusin rysuje trochę jak Eduardo Risso, więc fani 100 naboi powinni być tym bardziej zachwyceni.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/198_Hellblazer_02.jpg

Strona komiksu Hellblazer tom 2

Rasizm nie jest zjawiskiem nowym, podobnie jak nowe nie jest zasłanianie się Biblią i interpretacja jej w taki sposób, by wytłumaczyć i usprawiedliwić nawet najbardziej zbrodnicze zachowania i postawy. Kim był Kain? Dlaczego zabił Abla? Co tak naprawdę symbolizował w raju wąż? Na te i inne pytania odpowiedzi udzieli Azzarello w Highwater. Chociaż to mocna historia, daje sporo do myślenia. Jest oczywiście jawną krytyką postaw dyskryminujących, ale podaną w taki sposób, by czytelnik sam wyciągnął odpowiednie wnioski .

Kolejne dwie historie to zapychacze. Zarówno Świeża czerwona farba, jak i Przepędzanie demonów zostały narysowane przez Giuseppe Camuncoliego (doskonale znanego u nas ze swoich Marvelowskich dzieł). To nastawione na dialogi, a nie na akcję opowieści, w którym możemy znaleźć jednak esencję Hellblazera: erotykę, depresyjny klimat i zatęchłe, przesycone dymem papierosowym bary. Szkoda tylko, że z tych zeszytów niewiele wynika.

Chwilowy przestój nadrabia na szczęście najdłuższa historia – Popiół i kurz w mieście aniołów. Witajcie w podziemnym świecie klubów BDSM, gdzie seksualne praktyki tętnią emocjami i bólem, a lateks i pejcze są na porządku dziennym. To seksowna i erotyczna historia z piekła rodem, gdzie na każdym kroku czuć tajemnicę, a niepokojące wydarzenia przykuwają do lektury.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/269_Hellblazer_02.jpg

Strona komiksu Hellblazer tom 2

W Hellblazer tom 2 znajdziemy ciągłość fabularną względem tomu pierwszego, chociaż są to raczej niuanse. Dla przykładu, John spotka się z wdową po człowieku, za którego rzekome zabójstwo trafił do więzienia w pierwszym tomie. Jednak nawet najdrobniejsze niuanse mogą tutaj mieć znaczenie, a wątki stopniowo zaczynają się zazębiać, by w ostateczności ujawnić, że są częścią większej całości.

Constantine to bohater, którego można nie lubić – cyniczny, zdystansowany, nie stroniący od używek, ale zawsze skuteczny. Chociaż ma na usługach magiczną moc, nie zawsze z niej korzysta – czasem wystarcza mu słowo, czasem broń palna. Jest w nim jednak coś takiego, co sprawia, że od lektury jego przygód nie można się oderwać. W Hellblazer tom 2 dzieje się sporo, a lektura czasami daje podobne wrażenia, jak obcowanie z Kaznodzieją, a to bardzo dobra rekomendacja.


https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/398/954/398954/1558794223/800.jpg

Okładka komiksu Hellblazer tom 2

Tytuł oryginalny: Brian Azzarello presente Hellblazer Vol.2
Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Guy Davis, Marcelo Fruson, Giuseppe Camuncoli, Rafael Grampa
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 336
Ocena: 80/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?