Huck. Prawdziwy Amerykanin – recenzja komiksu

Gdy słyszę o dziełach, które nastrajają optymistycznie, staram się zamykać okiennice i dwa razy sprawdzam, czy drzwi są zamknięte. Profilaktycznie wyciszam telefon i udaję, że nie ma mnie w domu. Zazwyczaj bowiem takie dzieła to głupawe i mdłe historyjki, które nijak mają się do realiów. Nie trafiają do mnie również bajędy o miłosiernych samarytanach, którzy przejawiają niepokojące psychiatryczne objawy, gdy tylko ktoś podważa ich świecką świętość. Zaskoczony byłem więc pozytywnie po przeczytaniu komiksu Huck. Prawdziwy Amerykanin, którego głównym bohaterem jest właśnie człowiek dobrego uczynku, o nieco nadnaturalnym charakterze.

Strona komiksu Huck. Prawdziwy Amerykanin

Kim jest tytułowy Huck? To pozornie niepozorny pracownik stacji benzynowej o posturze siłacza i dobrodusznej twarzy. Miłe oblicze nie jest tu tylko fasadą. Huck to porządny chłop, który nie ogranicza się do bycia marketingowo miłym, ale przekuwa swą pozytywną energię w czyny. A to pomoże komuś oczyścić pole, a to znowu z samego rana zrobi porządek ze śmieciami w całej okolicy. Przodownik pracy, superbohater i poczciwa dobra dusza w jednym wielkim ciele. Bohater ten żyje sobie bezproblemowo, ciesząc się wykonanymi dobrymi uczynkami. Aż zyskuje sławę. Dla kogoś tak skromnego jest ona tylko kłopotem. Tutaj dodatkowo pochodzącym z Rosji.

W jankeskiej popkulturze od lat żywym stereotypem jest ten dotyczący Rosjan. Dziwaczni naukowcy, czerstwe sołdaty i koniecznie ze złotym zębem. Mark Millar ożywia duchy Sowietów, ale odcina się od takowych wyobrażeń. Jego Ruscy to typy podłe, ale o wiele mniej kaleczące umysł. Nie myślcie sobie też, że stworzył on jasny podział na złych komuchów z Moskwy i dobrych synów Wuja Sama. Autor porusza tematykę biedy wśród czarnoskórej mniejszości i pokazuje polityków z ich mniej korzystnej strony. W opozycji do negatywnych sylwetek twardo stoi Huck, ze swoim prostym, szczerym pojmowaniem dobra. I taki powinien być heros, niezależnie od epoki.

Strona komiksu Huck. Prawdziwy Amerykanin

Mark Millar w Hucku nawiązuje do Supermana i etosu jemu podobnych. Huck, podobnie jak Clark, to skromny człowiek, równie altruistyczny i swojsko dobry. Miejscami nawet lepszy, gdyż stara się unikać rozgłosu i nawet nie myśli i przywdzianiu trykotu. Czytając Hucka odniosłem momentami wrażenie, że czas akcji to lata 50. Wówczas jeszcze wierzono w amerykański sen i tego snu spełnieniem jest główny bohater. Huck udowadnia też, że realistyczny superheros nie musi być zgorzkniałym typem plotącym monologi w deszczu, koniecznie siedząc na gargulcu. Czasem wystarczy po prostu trochę dziecięcego idealizmu i siły w rękach.

Rafael Albuquerque wydawał mi się artystą przeznaczonym do horrorów i Amerykański wampir to najlepszy tego przykład. Huck z pewnością nie zalicza się do literatury grozy i zastanawiałem się, jak artysta udźwignie opowieść o czyniącym dobro pracowniku stacji paliw. Już samo lico protagonisty nastraja pozytywnie. Podmiejski klimat otoczenia, w którym żyje, również emanuje ciepłem i sąsiedzką atmosferą. Nieco inaczej ma się sprawa z pewnym brodatym batiuszką i jego sołdatami, ale ta zmiana nastroju została przeprowadzona świetnie i graficznie Huck jest perfekcyjny.

Strona komiksu Huck. Prawdziwy Amerykanin

Mark Millar posiada obszerną bibliografię i każde jego kolejne dzieło pokazuje go w zupełnie innym świetle. Huck. Prawdziwy Amerykanin to tytuł dokładający kolejne, całkiem różne od innych ogniwo do łańcucha jego twórczości. Historia ta to nie modny optymizm rodem z poradników samozwańczych naprawiaczy życia, ani naiwnych historii „z życia wziętych”. Jest tu dużo światła, ale nie brak też cienia. Huck to komiks, który swe miejsce znaleźć mógł tylko w Image, stajni wielu autorskich i odkrywczych pomysłów i nie dziwię się ludziom, którzy przedkładają tego wydawcę nad Marvela i DC. A to nie jedyna wartościowa pozycja tego wydawcy od Muchy Comics.


Okładka komiksu Huck. Prawdziwy Amerykanin

Tytuł oryginalny: Huck: All-American
Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Rafael Albuquerque
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Mucha Comics 2019
Liczba stron: 160
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?