Invincible tom 4 – recenzja komiksu

Swego czasu, gdy ostrożnym krokiem wychodziłem poza tematykę wyłącznie superbohaterską w komiksie, wiele dobrego słyszałem o Image Comics. Wydawnictwo to nie słynęło dla mnie wówczas ze zbyt wielkiej ilości kultowych postaci, a przynajmniej równie rozpoznawalnych co ikony Marvela i DC. Sięgałem więc ostrożnie po kolejne pozycje, tym bardziej, że w owym czasie liczba pozycji z Image u nas była dużo mniejsza niż dziś. Po superbohaterską serię pomysłu Roberta Kirkmana sięgnąłem jednak dopiero przy okazji polskiej premiery i Invincible tom 4 pokazuje, że warto było czekać.

Mark pracuje w budżetówce, co ma swoje plusy i minusy. Te drugie są jednak nieco utajone. USA słynie z szerzenia pokoju i demokracji na świecie od wielu lat. Po pokonaniu III Rzeszy Wuj Sam zauważył jednak, iż wielu naukowców i innych przydatnych ludzi może zmazać hańbę, służąc dla odmiany jemu. Robert Kirkman nie omieszkał wspomnieć o tej niezwykłej skrupulatności Jankesów i jeden z łotrów, którzy stają na drodze bohatera, staje się cennym nabytkiem dla jego pracodawców. Świadczy to o pomysłowości Kirkmana, często sięgającej poza typowe schematy superbohaterstwa. Przy tym nie jest dane nam odczuć ich przeładowania czy zbytniej wymyślności. Co więcej, w tym konkretnym przypadku autor znów nawiązuje do jednego z bohaterów, tym razem Marvela.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/034_Invincible_4.jpg

Strona komiksu Invincible tom 4

A skoro o wątkach mowa. Z Kirkmana powinno brać przykład wielu scenarzystów. Autor stworzył wiele wydarzeń, które dzieją się równolegle, czasem przeplatając się ze sobą, a czasem oddalając od siebie. Nie pozwala przy tym na chwilę nudy i każdy wątek oferuje coś ciekawego. Duża w tym zasługa dialogów, często mniej lub bardziej jawnie kpiących z superbohaterskiego patosu. I nie mam pojęcia, jak autor Oblivion Song to robi, ale gdy trzeba zachować pewną powagę, czyni to bezbłędnie i chichot momentalnie zamienia się w refleksyjną ciszę. Faktem jest natomiast, iż Invincible tom 4 nie pretenduje do miana dzieła ambitnego i umiejętne prowadzenie fabuły nie wymaga tu literackich akrobacji.

Czy was też irytują relacje w komiksach z przebierańcami? Autorzy często pomijają ich zażyłości na rzecz sytuacji, w której wieloletni przyjaciele biorą się za łby. Jeszcze gorzej jest z romansami, przypominającymi te z portali i czasopism plotkarskich. U Kirkmana prywatność bohatera ma bardziej realistyczne barwy. W Invincible tom 4 pewne rzeczy ulegają zmianie, moim zdaniem w dobrym kierunku, bez toksycznych naleciałości.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/172_Invincible_4.jpg

Strona komiksu Invincible tom 4

Sporo obrotu na rynku komiksowym robią dzieciaki. Istoty pozornie nieco wrażliwsze, według niektórych zwłaszcza na przemoc w produktach rozrywkowych. Główne serie DC i Marvela nie epatują więc nadmierną brutalnością, jednak Invincible Kirkmana nie jest aż tak purytański. Miejscami pozwala wręcz sobie na iście przemysłowe ilości wylewanej posoki i trzewi. Czy tym samym tytuł ten nie jest wskazany dla młodszego czytelnika? Nasycone kolory, nawet ładna okładka omawianego Invincible tom 4 sugerują, że to pozycja wprost dla niego, lecz nie przedstawiałbym go dzieciakom od razu. Nie ze względu na przemoc, a raczej wszystkie smaczki, których zrozumienie przychodzi dopiero po poznaniu klasyków komiksu. A warto na to nieco poczekać.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/191_Invincible_4.jpg

Strona komiksu Invincible tom 4

Doceniam, gdy typowo rozrywkowe dzieło nie jest zlepkiem idiotyzmów. Invincible sporo czerpie z superbohaterskich tasiemców i bliżej mu do nich, niż do tych ambitniejszych dzieł, aczkolwiek nie schodzi poniżej pewnej poprzeczki. Duet komiksowych gigantów ostrzeliwuje nas wielkokalibrowymi wydarzeniami, po czym wyrzuca je do kosza, by dać nam następne. Robert Kirkman nie wrzuca Graysona w żadne „kryzysowe” sytuacje, lecz pozwala cieszyć się czystą superbohaterską przygodą. I sprawdza się to o wiele lepiej, niż niezmieniające właściwie nic rewolucje.


Okładka komiksu Invincible tom 4

Tytuł oryginalny: Invincible The Ultimate Collection Vol. 4
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Ryan Ottley
Tłumaczenie: Agata Cieślak
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 336
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?