Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak – recenzja komiksu

Patrząc na Kapitana Amerykę i jego historię łatwo zauważyć, że nie jest to współczesny heros. Począwszy od poglądów, poprzez charakter jego zdolności, do tego, jaką funkcję pełni w świecie Marvela. Pomimo tego nie schodzi on ze sceny i nawet w chwilach przerwy może liczyć na dublerów. Run Eda Brubakera ma miejsce jeszcze przed Wojną domową i jej rezultatami. Więcej w nim dobrze napisanej akcji, niż zagrywek w stylu zabili go i uciekł. Bądź zestarzał się i odmłodniał… Ed Brubaker w albumie Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak utrzymuje swe standardy, nie wpadając w superbohaterskie biadolenie. I to w przygodach bohatera będącego niemal żywą propagandą.

Strona komiksu Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak

Cap próbuje trafić na ślad Zimowego Żołnierza. Jego niegdysiejszy kompan wyraźnie jednak nie chce być znaleziony i zawsze pozostaje o krok przed nim. Steve nie może jednak narzekać na nudę, ot na przykład wpada w pułapkę jednej z przestępczych organizacji. Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak gości też na swych stronach brytyjskich herosów, między innymi Union Jacka. Brubaker, wykorzystując wypad do Albionu, jeszcze sprawniej zszywa ze sobą przeszłość i teraźniejszość głównego bohatera.

Okazuje się, że stare licho nie śpi. Już na początku albumu Crossbones przyczynia się do powrotu Sin – córki Red Skulla – co w efekcie doprowadzi do crossoveru Sam strach. Tymczasem jej vater, uwięziony w ciele generała Łukina, wciela w życie swoje plany. Jak zawsze w jego wykonaniu – złowieszcze, skomplikowane i niosące poważne konsekwencje. Twórca Criminal ciekawie użył postaci Skulla. To cichy władca marionetek, wykorzystujący swego nosiciela podług swojej woli, tylko czekający na okazję, by w pełni wrócić do świata żywych.

Strona komiksu Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak

Lubicie staromodne komiksy z Capem? Te, w których walczy z wielkimi robotami, przeciwnikami w typie Red Skulla i  gdzie na każdym kroku pokazuje swą niezłomną, jankeską wolę? To znajdziecie tu coś dla siebie. Tyle że w lepszej, mniej anachronicznej formie. Ed Brubaker doskonale radzi sobie w klimatach szpiegowskich, a pulpowa sensacyjność komiksów wcale tego nie umniejsza. Widać to zwłaszcza w specjalnym rocznicowym numerze Captain Ameica 65th Anniversary Special. Cofamy się do czasów, w których pięści Capa kruszyły nazistowskie szczęki, a Bucky miał obie ręce. A tam dawna miłość młodego towarzysza Capa, machina niczym z Hellboya i perfekcyjne skomponowanie całości z bieżącymi wydarzeniami.

Na płaszczyźnie wizualnej dostajemy równie dobry poziom, co na kartach Zimowego Żołnierza. Steve Epting i Mike Perkins kontynuują swą robotę i nie szarżują w scenach walki, trzymając się raczej ram solidnego komiksu akcji. I to nawet w scenach pod koniec tomu. Niezwykle ciekawy jest jubileuszowy zeszyt, zilustrowany przez Javiera Pulido i Marcosa Martina. To diametralna zamiana klimatu, nadająca opowieści posmaku starzyzny. W pozytywnym sensie ma się rozumieć.

Strona komiksu Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak

Rok 2020 może obfitować w bardzo dobre komiksy z Kapitanem Ameryką. Egmont już zapowiedział Śmierć Kapitana Ameryki i nietrudno zgadnąć, że Secret Empire już majaczy na horyzoncie. Oba te tytuły, jak i oczywiście Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak, świadczą o nieśmiertelności Capa i nie mam tu na myśli jego kolejnych rezurekcji. Nieco moralizatorski atleta w kostiumie-fladze i z tarczą zapiętą przy ramieniu to nie tylko żywy symbol, ale i nośnik świetnych historii, które znajdą swe miejsce w każdej epoce.


Okładka komiksu Kapitan Ameryka tom 2: Czerwony łajdak

Tytuł oryginalny: Captain America: Red Menace Ultimate Collection
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Steve Epting, Mike Perkins, Javier Pulido, Marcos Martin
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 216
Ocena: 85/100

 

 

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?