Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1 – recenzja komiksu

Nie potrafię wymienić swego faworyta w wielu kategoriach. Tak jest na przykład z superbohaterami. Batman jest Batmanem, więc automatycznie stoi poza wszelkimi rankingami. Superman jest do bólu pomnikowy, a Spider-Man jest znowuż zbyt blisko człowieczeństwa. Jest jednak ktoś, kto posiada ludzką niezłomność Wayne’a, empatię Parkera i chwałę Kenta. Ten ktoś to Kapitan Ameryka. Anachroniczny superheros, odmrożony w odpowiednim momencie przez Avengers. Ed Brubaker, znany lepiej z powieści kryminalnej i szpiegowskiej, swego czasu dokonał prawdziwej rewolty w jego biografii i wykonał to w sposób godny pozazdroszczenia. Przed wami Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1.

Strona komiksu Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1

W świecie herosów są postaci, które są martwe na stałe i takie, które wstaną z grobu nie dalej niż za rok. Do tej pierwszej kategorii przez wiele lat zaliczany był Bucky. Jego tragiczna śmierć była przez długie lata istotną składową tożsamości Kapitana Ameryki. Nastąpił jednak dzień, w którym postanowiono, iż małoletni druh Capa powróci – już jako dorosły mężczyzna i co ciekawsze, najemnik służący niegdyś Kremlowi. Dekonstrukcja postaci? Skądże znowu. Brubaker stosuje rozwiązania fabularne rodem z powieści szpiegowskiej, nie uciekając się do banalnych rezurekcji superherosów. Niegdysiejszy Bucky Barnes jest teraz znany jako tytułowy Zimowy Żołnierz, który przez lata wiernie służył Sowieckiego Sojuzowi i spędził wiele godzin w owianej złą sławą Czerwonej Sali. Teraz działa na zlecenie niejakiego Łukina i jego ścieżki krzyżują się z tymi Kapitana Ameryki. Do tego dochodzi Kosmiczna Kostka. Brzmi jak superbohaterski standard? Brubaker uderza jednak w zupełnie inne tony, znacznie bliższe swojej specjalizacji.

Strona komiksu Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1

Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1 to komiks szpiegowski, oczywiście bliższy prozie Fleminga, niż autentycznym relacjom funkcjonariuszy tajnych służb. Pozornie więc może kłócić się to z obliczem ikonicznego Kapitana Ameryki, występującego zawsze w świetle, często na czele swej drużyny. Tak naprawdę Pierwszy Avenger niemal od początku swej kariery działał na tyłach wroga, nawet w czasie przynależności do Mścicieli. Tu polecam zapoznać się z serią Kapitan Ameryka i Falcon, która mimo upływu lat jest nadal ciekawą lekturą. Współautor Gotham Central uaktualnia tę konwencję, nieco śmielej oddalając się od patetycznego heroizmu. Przy czym nie zapomniał o tak kanonicznych arcyłotrach głównego bohatera, jak Red Skull czy Crossbones. Istotniejszy jest tu ten pierwszy, gdyż jego działania doprowadzą do kolejnych historii.

Podczas gdy większość herosów przechodzi mniejszy lub większy lifting, tak Cap ze swoimi pasami i gwiazdami pozostaje niezmienny. Do tego doliczmy skrzydełka na głowie i czerwone kamasze z cholewami. Wypisz wymaluj relikt Złotej Ery komiksu. Mimo to, dzięki talentowi Steve’a Eptinga i spółki, udało się wiarygodnie przedstawić jak najbardziej współczesne, pełne akcji działania Steve’a Rogersa. Nie mogę nie wspomnieć o doskonałym projekcie postaci Zimowego Żołnierza. Amerykanie mają dziwny zwyczaj ukazywania Rosjan w popkulturowo – socrealistyczny sposób. Koniecznie twardy akcent, sierp i młot na czapce i gęba troglodyty. Bucky tymczasem przypomina najemnika rodem z imperialistycznego Zachodu. Jedynie czerwona gwiazda na metalowej ręce może sugerować, iż pochodzi z drugiej strony Żelaznej Kurtyny. Dzięki wyczuciu rysowników, cała dynamika wydarzeń nie wpada w klimaty typowo superbohaterskie. Bez obawy mogę powiedzieć, że bez krzykliwych strojów herosów Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1 mógłby być po prostu komiksem sensacyjnym.

Strona komiksu Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1

Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1 jest najciekawszym współczesnym epizodem w karierze tarczownika obok Wojny domowej czy Secret Empire. Brubaker pokazał, że heros ubrany w motywy Gwieździstego Sztandaru potrafi zaadaptować się do współczesnych realiów i to mając na karku poważnych antagonistów. Komiks ten należy do kategorii tych, do których powrót jest przyjemnością. Filmowcy co prawda inaczej przedstawili powrót Bucky’ego, lecz w kilku miejscach widoczny jest swoisty hołd dla komiksu. Zwyczajem w komiksach Marvela i DC jest kontynuowanie udanych pomysłów, często z mizernym skutkiem. Przez lata od powrotu Bucky’ego nikomu nie udało się zepsuć jego wizerunku, włącznie z najświeższymi wydarzeniami i rotacjami, jakie przeprowadził Dom Pomysłów. Do tego Red Skull w swojej wciąż megalomańskiej i psychopatycznej odmianie… Kolejna część runu Brubakera zjawi się u nas pod koniec roku i oby nie była to ostatnia wizyta Capa.


Okładka komiksu Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz tom 1

Tytuł oryginalny: Captain America: Winter Soldier
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon, Mike Perkins
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 304
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?