Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba tom 2 – recenzja mangi

W poprzednim tomie historia zakończyła się na nierozstrzygniętym pojedynku Tanjirou z przeobrażonym demonem, który kryje za sobą mroczną przeszłość powiązaną z mistrzem głównego bohatera, więc obecnie i nim samym. Oto ciąg dalszy najlepiej sprzedającej się w Japonii mangi w 2020 roku!

Drugi tom serii Miecz zabójcy demonów autorstwa Koyoharu Gotouge to kontynuacja wspomnianych wydarzeń. Podczas pojedynku z potężnym demonem, Tanjirou dowiaduj się, że odpowiada on za śmierć poprzednich uczniów mistrza Urokodakiego. Była to zemsta za to, że ten lata temu uwięził demona na górze, z której nie mógł się wydostać otoczony przez kwiaty Wisterii. Dlatego też, gdy na egzamin przybywali kolejni uczniowie Urokodakiego, ten obierał ich za cel i pozbawiał życia. Dopiero Tanjirou zdoła wyjść cało z egzaminu i został oficjalnie zabójcą demonów. Dzięki opisanemu backstory walka przybiera emocjonalny wydźwięk i śledzi się ją bardzo przyjemnie. Oby więcej taki starć.

Zobacz również: Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba tom 1 – recenzja mangi

A to dopiero początek przygód Tanjirou. Niedługo po tym, gdy został zabójcą demonów, otrzymał swój specjalny miecz oraz strój. Potem mógł więc już wyruszyć w drogę, gdzie będzie polował na krwiożercze demony. Jednym z takim zadań jest wyśledzenie osobnika porywającego młode dziewczyny w pewnej miejscowości. Tam okazuje się, że demon zna techniki demonicznej krwi, przez co walka nie będzie prosta. Dzięki specjalnym umiejętnościom ten może chować się pod ziemią oraz wychodzić ze ścian, skąd niepostrzeżenie porywał ofiary. Kolejna interesująca walka. Późniejszym zadaniem niedoświadczonego zabójcy jest podróż do dużego miasta, Asakusy. Tam niespodziewanie wpada na ślad Muzana Kibutsujiego, czyli najsilniejszego z demonów, jedynego mogącego tworzyć kolejnej demony oraz tego, który odpowiada za śmierć jego rodziny. Robi się więc bardzo ciekawie.

Dodatkowo poznajemy nowe postacie, które mogą odegrać istotną rolę w historii przedstawionej w mandze Miecz zabójcy demonów. Co najdziwniejsze – są to demony. Te jednak nie są wrogo nastawione, a także mają ten sam cel co główny bohater – pokonać Kibutsujiego. Nasza dwójka spotyka Tamayo oraz Yushirou. Pierwsza jest demonem specjalizującym się w leczeniu ludzi, a drugi został przez nią uratowany, zostając zamienionym w demona. Tamayo obiecuje Tanjirou, że spróbuje wytworzyć lekarstwo dla jego siostry, Nezuko, ale do tego potrzebuje próbek krwi szczególnych demonów, które będą niezbędne do badań. Tanjirou będzie więc musiał zmierzyć się bardzo silnymi demonami, co i tak raczej było nieuniknione. Przejaw mocy takich przeciwników otrzymujemy pod koniec tomu, gdy Tanjirou i reszta zostają zaatakowani przez podwładnych Kibutsujiego. A ciąg dalszy pojedynku w kolejnym tomie. To czekanie trochę boli.

Zobacz również: MW – recenzja mangi

Tom drugi mangi Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba trzyma poziom poprzedniego i nie pozwala się nudzić. Poznajemy już nawet głównego antagonistę w serii, a Tanjirou z siostrą muszą mierzyć się z kolejnymi nieprzeciętnymi wrogami. Dzieje się, a efektowne walki śledzi się z wielką przyjemnością. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń.


Miecz zabójcy demonów

Tytuł oryginalny: Kimetsu no Yaiba
Scenariusz i rysunki: Koyoharu Gotouge
Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak
Wydawca: Waneko
Liczba stron: 192
Ocena: 65/100

Redaktor współprowadzący działu Gry

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?