Multiwersum – recenzja komiksu

Ostatni kryzys Granta Morrisona nie był finalnym tąpnięciem w świecie DC, o czym świadczy reset The New 52! czy nadchodzący event Death Metal, mający oczywiście uporządkować nieporządek po ostatnich porządkach. Multiwersum to jednak coś innego. Olbrzymia liczba postaci z alternatywnych Ziem i wydarzenia o skali przekraczającej zdrowy rozsądek szarego obywatela mogą sugerować, że trafiliśmy na kolejny „kryzys”, ale już pierwszy zeszyt pokazuje, że jest inaczej. Morrison bawi się konwencją Wieloświata, dając czytelnikowi rozrywkę, zarówno tę intelektualną, jak i sprawiającą czystą frajdę.

Strona komiksu Multiwersum

Monitor pojawił się pierwszy raz w Kryzysie na nieskończonych ziemiach. Później okazało się, że nie jest jedyny, a dalej sprawa jeszcze bardziej się skomplikowała. W Multiwersum pojawia się ostatni z nich – Nix Uotan. Mimo swej potęgi, wraz ze swym małpim towarzyszem wpada w pułapkę nieco lovecraftowskich istot zwanych Możnowładcami. Tymczasem w różnych światach Multiwersum pojawia się przeklęty komiks, którego przeczytanie doprowadza do fatalnych konsekwencji… Grant Morrison wciąga nas w świat, a raczej Wieloświat, gdzie obok Kapitana-Marchewy czy czarnoskórego prezydenta Supermana spotkać można damską wersją Aquamana czy rodzinę Marvelów.

Pisać o Multiwersum i nie wspomnieć o mnogości światów przedstawionych zakrawa na zbrodnię. Znana u nas jest Ziemia, w której Superman jest komunistą. Ukazały się też dwa tomy Batmana z Ziemi-1, a Syndykat Zbrodni z Ziemi-3 narobił kłopotów w evencie Wieczne zło. A to jedynie drobna część różnorodnego Multiwersum. Na kartach jednej z części pojawia się nawet specjalny przewodnik po 52 Ziemiach, co znacznie uprzyjemnia odbiór komiksu. Część nie pojawia się aktywnie, ale sam udział Overmana czy członków Pax Americana, wplecionych w ciąg akcji, jest niesamowity.

Strona komiksu Multiwersum

Grant Morrison to zdolny twórca, pokazujący to nie tylko typowymi sztosami. Szkot nieźle radzi sobie w regularnych seriach, a w Multiwersum łączy właśnie szablonową superbohaterskość z autorską wizją. Weźmy rozdział z nowym pokoleniem herosów. Potomkowie Supermana, Batmana czy Green Arrowa w nieco inny sposób rozumieją służbę. Ich natura bliższa jest zblazowanym celebrytom, a stara gwardia, z braku zagrożeń z przeszłości, bawi się we własnym gronie w inscenizacje dawnych batalii. Nie to jest jednak najlepsze. Pomysł z Ultra to coś więcej, niż przełamanie czwartej ściany. Dotąd zabieg ten kojarzyliśmy z jednostronnym dialogiem postaci do widza. Morrison bardziej angażuje czytelnika, czyniąc ze swego dzieła rzekome dla niego zagrożenie, mogące wpłynąć na rzeczywistość poza kadrami. Nie dotyczy to wyłącznie relacji czytelnik-komiks, a komiksów w tym komiksie… To dzięki temu połączeniu między Ziemiami nie czułem przesytu i całość była dla mnie klarowna, czego nie mogę powiedzieć o trylogii „kryzysów”.

Rozpisywać się na temat każdego z rysowników konkretnego komiksu ma sens, gdy ich liczba nie przekracza pięciu. W Multiwersum jest ich nieco więcej i żaden z nich nie stoi w drugim szeregu, więc warto wspomnieć chociaż o kilku z nich. Największe wrażenie zrobili na mnie Frank Quitely, nawiązujący nieco do stylu Dave’a Gibbonsa ze Strażników i Ben Oliver ilustrujący świat tabloidowych superludzi. Ukłon również w stronę Jima Lee za kadr ukazujący pewnego dyktatora w mało majestatyczny sposób… Niestety polskie wydanie zostało uszczuplone o okładki alternatywne, co sprawia, że jest mnie „deluxe” niż oryginał.

Strona komiksu Multiwersum

Zasiadając do Multiwersum byłem przekonany, że będę zmuszony robić sobie krótkie pauzy od nadmiaru wydarzeń. Zatrzymałem się bodaj na czwartym zeszycie ze wciąż żywą chęcią dalszej lektury. Przy tym nie był to odbiór rozwodniony, jak przy kolejnym tomie przeciętnej serii. Grant Morrison popisuje się tu wiedzą na temat historii światów DC, ale nie pozostawia czytelnika w absolutnej niewiedzy. Warto przeczytać co bardziej znaczące eventy i pojedyncze historie, ale to raczej w ramach poznania niuansów, niż niezbędnego zalepienia dziur fabuły.

P.S.

Egmont w ramach DC Deluxe zapowiedział kolejne tytuły, których grzechem byłoby pominąć, jak choćby Omega Man czy Swamp Thing Scotta Snydera.


Okładka komiksu Multiwersum

Tytuł oryginalny: The Multiversity
Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Jim Lee, Ivan Reis, Dough Mahnke, Cameron Stewart, Frank Quitely, Ben Oliver, Chris Sprouse, Joe Prado
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 436
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?