Nightwing tom 3 – Nightwing musi umrzeć – recenzja komiksu

Będąc świeżo po lekturze Kontraktu Judasza, z wielką chęcią sięgnąłem po trzeci tom serii Nightwing. Bohater, który połowę swej młodości biegał w fikuśnej pelerynce za Batmanem, wyraźnie rozwinął się w Odrodzeniu. Choć Tim Seeley nie szykuje dla niego kariery następcy Mrocznego Rycerza, stawia przed nim wyzwania mogące w przyszłości być podwalinami pod solidną, niezależną postać.

Nightwing musi umrzeć to historia mocno osadzona w superbohaterskich standardach, jednocześnie unikająca na nasze szczęście heroicznej banalności i chadzania po szlakach, na jakie zwykli kierować herosów ich twórcy.

Strona komiksu Nightwing tom 3: Nightwing musi umrzeć

Nie od dziś wiadomo, że Damian Wayne to rozpuszczony szczyl. Nie przeszkadza to mu oczywiście w byciu świetnym Robinem, a miejscami nawet pomaga. Jednak jego buńczuczny styl bycia odróżnia go nawet od takich rebeliantów jak Jason Todd. W relacji między nim a Nightwingiem, który sam niegdyś był Cudownym Chłopcem, dochodziło wiele razy do spięć zakończonych bójką. Finalnie jednak wszystko rozchodziło się po kościach, a Damian i Dick mają ze sobą bodaj jedną z najlepszych relacji wśród przybocznych Mrocznego Rycerza. Tym razem ich współpraca musi być w pełni sprawna, bez braterskich prztyczków w nos. Zagrożenie jest bowiem większe, niż pozornie się wydaje.

Nieco z przymrużeniem oka traktuję jednak kwestię dość mrocznego antagonisty Nightwinga. Po lekturze pierwszego tomu serii liczyłem na rozrost wątku związanego z Trybunałem Sów. Niestety Seeley nieco zapomniał o mrocznej organizacji i ukierunkował karierę herosa w stronę typowej ścieżki młodego zamaskowanego bohatera. Scenarzysta, idąc pozornie przewidywalną ścieżką, nagle jednak skręca w nieoczekiwanym kierunku, pozwalając sobie nawet na tragiczne wątki i powrót pewnej postaci z przeszłości.

Strona komiksu Nightwing tom 3: Nightwing musi umrzeć

Ciekawy jest wątek z Profesorem Pyg’iem. Iście świński złoczyńca porywa ukochaną Dicka, a ten, z pomocą Damiana, musi wyrwać ukochaną z opresji. Sam motyw wydaje się dość wyeksploatowany, nie tylko w komiksie superbohaterskim. Seeley’owi udaje się jednak tak sprawnie wmontować te wydarzenia w główną oś fabularną, że stają się czymś prawdziwie zajmującym. No i ten udział Pyga. Możecie kochać Jokera, Bane’a i innych asów kryminalnego światka Gotham, ale ten świński pysk ma w sobie coś, co gdy zostanie odpowiednio użyte, przeniesie go momentalnie do przestępczej alei sław.

Serie z Odrodzenia graficznie stoją na zadowalającym poziomie, czego nie można powiedzieć niestety o fabule. Nightwing, rysowany tutaj przez Javiera Fernándeza i Chrisa Sotomayora w kilku miejscach jest lekturą nie tylko miłą dla oka, ale i prezentującą nowoczesne spojrzenie na działalność herosa ulicy. Mrok miesza się tu z neonami i zabudową miasta, którego cywilizowane pozornie kąty skrywają prawdziwe niebezpieczeństwa. I może ponure klimaty nie są tak uwypuklone, jak w wielu historiach z Batmanem, to nie ulega wątpliwości, że mistrz i uczeń ulepieni są z tej samej gliny. Batman i Nightwing to postaci, które może i uczestniczyły w zdarzeniach na globalną skalę, ale bardziej spełnieni wydają się w nieco bliższych ludziom klimatach.

Strona komiksu Nightwing tom 3: Nightwing musi umrzeć

Nightwing to wciąż seria, przy której chcę pozostać. Autorzy nie silą się na przełomowe i skomplikowane scenariusze, zapewniając doskonałą rozrywkę na właściwym poziomie. Nie próbują zrobić z Graysona herosa równego Batmanowi, ani nawet przesadnie genialnego partnera, jak miało to miejsce z Timem na łamach Batman: Detective Comics. Nightwing to po prostu młody heros, posiadający pewien bagaż doświadczeń, ale mający jeszcze sporo do zrobienia, by dorównać legendzie swego mentora. Wydarzenia z najnowszych przygód Nightwinga zza oceanu zapowiadają się ciekawie, a Dick Grayson może doczekać się poważnego przełomu w swoim życiu. A może powinienem rzec raczej – Rick Grayson?


Okładka komiksu Nightwing tom 3: Nightwing musi umrzeć

Tytuł oryginalny: Nightwing Vol. 3: Nightwing Must Die

Scenariusz: Tim Seeley

Rysunki: Javier Fernández, Chris Sotomayor 

Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz

Wydawca: Egmont 2018

Liczba stron: 132

Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?