Odrodzenie tom 8 – Zostań jeszcze przez chwilę – recenzja komiksu

Wszystko ma swój koniec, nawet Moda na sukces. Do finałowego tomu dobrnęła właśnie seria Odrodzenie, czyli Revival. Od samego początku przykuwała uwagę intrygą wsadzoną w wybuchową mieszankę gatunku horroru, paranormal thrillera i małomiasteczkowego dramatu. Pomimo wielu udanych albumów i satysfakcjonujących wątków, na ostatniej prostej zaczęła się nieco rozjeżdżać, kiedy twórców nieco za mocno poniosła wyobraźnia. A jak wypada zamknięcie serii, czyli Odrodzenie tom 8 – Zostań jeszcze przez chwilę?

Jeśli przez cały okres trwania tej przygody zastanawialiście się, co jest przyczyną powrotu zmarłych do życia, w Odrodzenie tom 8 – Zostań jeszcze przez chwilę otrzymacie odpowiedź. Czy będzie ona dla Was satysfakcjonująca, to się jeszcze okaże, ale moim zdaniem mieści się ona w kanonie podobnych opowieści i niespecjalnie byłbym skory do znęcania się nad Timem Seeleyem za brak oryginalności. Czego brakuje głównemu wątkowi, scenarzysta zgrabnie uzupełnia drugim planem i wątkami pobocznymi, gdzie kryje się więcej ciekawych zwrotów akcji.

Wprowadzone w poprzednim albumie postacie amiszów-ninja pasują tutaj jak pięść do nosa, ale pełnią istotną rolę w wybuchowym finale. Dużo tu strzelania, sporo krwi – można powiedzieć, że wręcz płynie jej tu cała rzeka – jest ostateczna, dramatyczna potyczka z generał Cale, wreszcie wyjaśnienie kwestii tajemniczych żółtych bytów. Ale Odrodzenie tom 8 – Zostań jeszcze przez chwilę najlepiej prezentuje się wtedy, kiedy się uspokaja i niespodziewanie staje się ważnym komentarzem odnośnie żałoby, tęsknoty za utraconymi chwilami, czy wreszcie desperacką próbą naprawienia błędów przeszłości.

Pomimo dość dużego nagromadzenia wątków, serii zdarzały się dłużyzny. Obranie takiej strategii sprawiło, że w finale zbyt dużo kwestii zostało potraktowanych pobieżnie lub w ogóle pominiętych, a skupiono się tylko na najważniejszych postaciach i wydarzeniach. Ma to swoje dobre strony, ale jeśli uważnie przestudiujemy poprzednie albumy, możemy dojść do wniosku, że wyznaczenie mniejszej liczby zeszytów mogłoby dobrze zrobić Odrodzeniu.

Jak zwykle doskonale sprawuje się Mike Norton, który włożył w stworzenie serii dużo serca i pięć lat ciężkiej pracy, którą widać w niemal każdym kadrze. Właściwie od pierwszego tomu Odrodzenie wyglądało świetnie, było bardzo klimatyczne, czytelne, a postacie charakteryzowały się bardzo dobrą mimiką. Nawet kiedy nie domagał scenariusz, rysownik zawsze stał na wysokości zadania.

Ogólnie rzecz biorąc narzekam na elementy, o których już wcześniej było wiadomo, że wystąpią, więc nie jestem zaskoczony. Jednak po lekturze finałowego tomu mogę śmiało uznać, że patrząc całościowo autorzy wyszli obronną ręką. Seria zdecydowanie częściej fundowała dobre i bardzo dobre momenty, a chyba żadna, nawet najlepsza opowieść nie miewa gorszych chwil. Aż trudno uwierzyć, że towarzyszy nam już od 2017 roku.

Po odłożeniu na półkę Odrodzenie tom 8 – Zostań jeszcze przez chwilę pomyślałem sobie, że warto byłoby usiąść i przeczytać teraz całą serię od początku, tom po tomie, bez wielomiesięcznych przerw dzielących poszczególne albumy, a to bardzo dobra rekomendacją. Revival to opowieść, do której warto wrócić jeszcze przynajmniej jeden raz, bo chociaż straci kartę przetargową, jaką jest tajemnica i zwroty akcji, to będzie miała do zaoferowania jeszcze kilka innych rzeczy, takich jak świetnie wykreowaną, mroźną okolicę miasteczka Wausau, czy dobrze rozpisane relacje między bohaterami.

Jeśli więc nie znacie tej historii lub w międzyczasie ją sobie darowaliście, niniejszym zachęcam do dania jej szansy – pierwszej lub kolejnej. Nie jest idealna, ale z pewnością zabierze Was w pełną nerwów, przemocy, ale i przyjemnych chwil przejażdżkę – tak jak dobry thriller/horror powinien zrobić. Generalnie polecam i chętnie zobaczyłbym Odrodzenie jako serial telewizyjny.


https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/429/344/429344/1588200115/800.jpg

Tytuł oryginalny: Revival vol 8 – Stay Just A Little Bit Longer
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Wydawca: Non Stop Comics 2020
Liczba stron: 144
Ocena: 75/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?