Odyseja Hakima tom 2: Z Turcji do Grecji – recenzja komiksu

Śledząc media obu stron społecznego konfliktu nie mogę uciec od wrażenia, że Polska to dwuwymiarowa rzeczywistość. Wzajemna niechęć obu stron wzrasta z roku na rok, a wrażliwe okresy, jak wybory czy kryzys sprawiają, że czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem. Sporo złego robią media, które na tacy swoim odbiorcom podają nie tylko tych jedynych słusznych polityków, ale i cały światopogląd. Dotyczy to również migrantów z Afryki i Bliskiego Wchodu, których jednoznaczna ocena i podział na dobro i zło jest głupotą i ignorancją. Dlatego dzieła jak Odyseja Hakima są potrzebne na naszym rynku. Dzieła mądre, pozytywne, a jednocześnie pozostawiające miejsce na własną ocenę przedstawionego problemu.

Strona komiksu Odyseja Hakima tom 2: Z Turcji do Grecji 

Informacje o uchodźcach przybijających do brzegów Europy w przepełnionych łodziach ukazują się regularnie w programach informacyjnych i jak zwykle bywa z tym tematem – są oni przedstawiani w różnym świetle, zależnie od linii światopoglądowej danej redakcji. A teraz spróbujcie sobie przypomnieć reportaż czy program informacyjny podający rzetelnie ukazany mechanizm tej części migracji. Wplątanie szarego obywatela w wyprawę, która może zakończyć się na dnie morza. Hakimowi przychodzi udać się w taką podróż i tu właśnie najjaśniej świeci talent autora.

Toulmé nie ucieka się do tanich, manipulacyjnych dramatów. Morska podróż Hakima ma charakter nieco nawet satyryczny i tylko wiedza o realnych wydarzeniach sprawia, że odczuwamy powagę sytuacji. Autor broni się przed atakami mówiącymi, że Odyseja Hakima to agitka. Jego komiks to nie historia o zjawisku emigracji jako całości, a bardziej opowieść o jednym człowieku, który jest dość wyjątkową jednostką, nieobawiającą się podzielić swą osobistą historią z człowiekiem z zupełnie innego kręgu kulturowego.

Strona komiksu Odyseja Hakima tom 2; Z Turcji do Grecji

Hakim. Bohater od początku pierwszego tomu kupił moje zaufanie. Nie wpłynęła na to sympatyczna kreska autora, a kilka innych faktów. Hakim nie złorzeczy, nie ucieka się do podłości, nie dramatyzuje i mimo świadomości swej miejscami tragicznej sytuacji, nie odsłania kłów i pazurów, mszcząc się na złych niewiernych. Pośród natłoku informacji skrajnie pozytywnych i skrajnie negatywnych o uchodźcach to prawdziwy złoty środek. Czy raczej upragniony realizm bez kagańca światopoglądowego.

W czasie lektury obu tomów nawiedziła mnie refleksja. Europa, ale przede wszystkim kraje, z których wywodzą się migranci, zmagają się z ich problemem już do kilku lat. Co może okazać się remedium? Zamknięte hermetycznie granice czy przesiewy już przybyłych obcokrajowców nie zatrzymają kolejnych fal ludzi. Próby reform z zewnątrz w państwach będących istną beczką prochu też na niewiele się zdadzą. Może to naiwne, ale może tacy ludzie jak Hakim mogliby przyczynić się do konsensusu? Ludzie prezentujący pewien poziom i asymilujący się w nowym świecie, którzy jednocześnie znają realia nowo przybyłych i mogliby stanowić przeciwwagę dla sieci cwaniaków  wykorzystujących desperację i strach?

Strona komiksu Odyseja Hakima tom 2: Z Turcji do Grecji

Odyseja Hakima tom 2: Z Turcji do Grecji to trzymająca poziom kontynuacja poprzedniego tomu. Ocena tego tytułu jako całości była dla mnie niełatwa. Nie dlatego, że obawiałem się politycznych odchyleń autora jeszcze przed lekturą. Toulmé przedstawił obraz zasługujący na wielkie uznanie, niemal równe legendarnemu Mausowi Arta Spiegelmana. Fajnie jest czasem polecić komuś dobrą lekturę i jeśli znasz kogoś, dla którego komiks nie jest przeszkodą, to Odyseja Hakima jest ciekawym wyborem na początek. A nawet jeśli ktoś kojarzy powieści graficzne wyłącznie z tematyką ludzi w rajtuzach, to opowieść pewnego niezłomnego Syryjczyka może to zmienić.


Okładka komiksu Odyseja Hakima tom 2: Z Turcji do Grecji

Tytuł oryginalny: L’Odyssée d’Hakim: De la Turquie la Grčce
Scenariusz: Fabien Toulmé
Rysunki: Fabien Toulmé
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Non Stop Comics 2020
Liczba stron: 256
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?