Planetary tom 1 – recenzja komiksu

Ikoniczne grupy superbohaterskie zna każdy. Ich członkowie są znani ludziom lepiej niż skład rządu, który stoi na czele ich kraju. Nie wspominając o rosnącej sławie drugoligowych teamów. Na samym końcu zaś są grupy ludzi o specjalnych zdolnościach, które nie są znane prawie nikomu, ani w swoim fikcyjnym uniwersum, ani na naszym łez padole. Takim zespołem jest ten z Planetary. Choć nie do końca można określić jego członków mianem superbohaterów.

Strona komiksu Planetary tom 1

Członkowie Planetary mają wszystko, o czym marzą ludzie pretendujący do miana herosa. Ten, kto zna nieco lepiej Ellisa wie, że klasyczny peleryniarz byłby zbyt prostym zadaniem dla jego kunsztu. Weźmy niejakiego Bębniarza. Jego zdolności nie można określić jako ofensywnych, jednak ich perkusyjna specyfika zrobiła na mnie wrażenie swą oryginalnością. Co innego silna Jakita Wagner, odpowiedź na pytanie, jak wyglądałaby córka Supermana i Wonder Woman. .Jest jeszcze Elijah Snow. Nieodgadniony osobnik, władający mocą odbierania ciepła ma w sobie pewną chandlerowską estymę. Luki w pamięci, które stopniowo się wypełniają, dodają całości jego persony dodatkowe dno. Co zresztą tyczy się całej fabuły.

Akcja opiera się o rozwiązanie szeregu incydentów powiązanych z operacją Artemis. Czym ona jest? To program lotów kosmicznych, stworzony na długo przed misją Apollo i niecieszący się zbytnim sukcesem. Strata nawet najlepszych ludzi byłaby do przełknięcia, gdyby nie fakt, iż czworo załogantów, mimo pozornego przepadnięcia bez wieści, zdaje się nad wyraz żywotna. Trójka głównych bohaterów, przy wszystkich swych zdolnościach, wydaje się nieco przygwożdżona potęgą całego kwartetu. Kluczowa jest tu również teoria multiwersum. W tym wydaniu jest o wiele bardziej przekonująca, niż w standardowych crossoverach Marvela i DC. Ma w sobie pewną paranormalną, a zarazem naukową nutkę, czyniąc z Planetary nieco bardziej złożone dzieło. Co jeszcze autor wrzucił do tygla?

Strona komiksu Planetary tom 1

Scenarzysta bawi się konwencjami fabularnymi. W wielu momentach czuć nastrój rodem z Bonda. Wszystkie gadżety agenta 007 zastąpione zostały co prawda bardziej nadprzyrodzonymi elementami, ale tempo akcji i wyrazistość bohaterów zbliża serię Ellisa do twórczości Iana Fleminga. Ale to nie wszystko, co znajdziemy w Planetary tom 1. Warren Ellis opiera się na podobnych schematach, na których zbudowany jest cykl Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Bohaterowie co prawda nie są postaciami literackimi, ale nawiązań i odniesień do wielu popkulturowych klasyków znajdziecie tu równie wiele. Najwięcej z nich dotyczy superbohaterów, z naciskiem na tych z DC Comics. Gościnnie występuje zaś supergrupa Authority. Peleryny i maski nie przeszkadzają jednak twórcy Transmetropolitan w innych nawiązaniach, jak choćby tych do Godzilli. Przez moment pojawia się nawet sławny pisarz z Providence i pewien detektyw będący fanem opium i fajek.

Projekt głównych postaci to sprawa kluczowa, a John Cassaday wywiązał się z tego wspaniale. Snow nosi się adekwatnie do nazwiska. Biel jego stroju i włosów nie daje jasno określić jego wieku. Potęguje to wrażenie jego wiekowości i tworzy tajemniczą aurę. Cassaday dostał jednak znacznie cięższe zadanie, niż jedynie stworzenie przekonujących wizualnie postaci. Jak pisałem nieco wyżej, Ellis nie ogranicza się tylko do jednego gatunku literackiego. Narysowanie kryminału, SF i pulpowej przygodówki niemal w jednym ciągu wykraczałoby ponad umiejętności przeciętnego ilustratora. Autor plansz do Kapitan Ameryka: Nowy Porządek nie dość, że zaoferował to wszystko na wysokim poziomie, to jeszcze zachował swój indywidualny styl.

Strona komiksu Planetary tom 1

Planetary tom 1 bez wątpienia mnie kupiło. Jestem fanem, a nawet fanatykiem tak szalonych i zakręconych opowieści. Szczególnie, gdy scenarzysta wie, co robi, a tak czyni Ellis. Główny wątek prowadzony jest konsekwentnie, a te poboczne budują całą przestrzeń świata przedstawionego. Planetary przy swoich błyskotliwych dialogach i szeregu innych zalet jest pozycją, którą warto poznać. O dziwo jej powrót na nasz rynek przeszedł bez większego echa. Wydany pod koniec listopada komiks to jednak realny kandydat na jedną z najciekawszych pozycji końca tego roku.


Okładka komiksu Planetary tom 1

Tytuł oryginalny: Planetary Book One

Scenariusz: Warren Ellis

Rysunki: John Cassaday

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Wydawca: Egmont 2018

Liczba stron: 432

Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?