Advertisement

Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar – recenzja komiksu

W recenzji Niegodnego Thora wspomniałem, że Asgardczycy Marvela są czymś pomiędzy kosmiczną cywilizacją, a mitologicznymi bóstwami. Słowa te znajdują potwierdzenie w Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar. Asgardczycy pod wodzą Cula Borsona stawiają czoła Gladiatorowi i jego Gwardii Imperialnej, a wszystko to przez parę chełpliwych kosmicznych bóstw. Zanim do tego dochodzi, dostajemy kolejny etap potyczki z Malekithem i Lokim, nieuchronnie prowadzący do eventu War of Realms, u nas znanym jako Wojna światów.

Strona komiksu Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar

Malekith jest rodzajem przeciwnika, który nie ma słabych punktów. Włada potężną magią, ma za sobą całe armie zwolenników, jest nieludzki i nieobliczalny. Słowem – łączy cechy pozwalające mu wojować z nordyckimi bóstwami. Mroczny elf ma jasno określony plan, którego zapowiedzi sprytnie wplecione są przez Aarona w dialogi bohaterów. Starcia z Malekithem i jego siłami na razie odłóżmy na bok. Asgardia zostaje zaatakowana przez Gwardię Imperialną Shi’ar, która porywa Thor. Jak się okazuje, zleceniodawcami tego czynu są istoty również cieszące się boskim statusem.

Para naczelnych bogów Shi’ar to wyjątkowo bezduszne istoty. Zapewne każdy zna wybryki mitologicznych bóstw czy choćby starotestamentalnego Boga. Przy tym duecie wszelkie ich kary i kuksańce wobec wyznawców są igraszką. Bóstwa wyzywają Thor na pojedynek, polegający najogólniej mówiąc na tym, kto lepiej ukaże swą potęgę, dokopując śmiertelnikom. Gromowładna, mimo natury wojowniczki, jest opiekuńcza w stosunku do nich, co szybko rodzi konflikt. W wyniku kilku wydarzeń powraca też siła, która dla Shi’ar i całego wszechświat nie jest bynajmniej zwiastunem szczęścia i dobrobytu.

Strona komiksu Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar

Mowa tu oczywiście o Phoenix. Kosmiczna istota, czy może raczej żywioł, znów staje się zagrożeniem dla poddanych Majestora i nawet połączone siły Thor i Odinsona nie są w stanie równać się jej potędze. Tu z ratunkiem niechętnie przychodzi Quentin Quire, jeden z ciekawszych i stosunkowo młodych członków świata X-Men, który w przyszłości ma stać się awatarem Phoenix. Ogromne uznanie dla Marvela za to, że z istoty kojarzącej się głównie z Jean Grey uczynił coś, co może procentować na przyszłość, przy tym nie stwarzając wrażenia odcinania kuponów.

Chwaliłem już Russella Dautermana pod niebiosa i w trzecim tomie Potężnej Thor musiałbym to powtórzyć. Zamiast tego docenię prace Steve’a Eptinga, któremu tylko pozornie bliżej do klimatów Kapitana Ameryki Brubakera, niż do mityczno-pozaziemskiej atmosfery przygód Thor. Wizualnie seria dużo zawdzięcza zdolnym kolorystom, operującym sporą liczbą barw. Motywy nordyckie zwykle wydawały mi się surowe, gdzieniegdzie jedynie rozświetlane intensywniejszymi elementami. Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar to prawdziwa tęcza barw, nawet w skali kosmicznego Marvela. Frank Martin i Matthew Wilson zyskują mój szacunek i może kiedyś w końcu ktoś bardziej doceni ludzi od kolorów, którzy są mniej znani, niż tuzy pokroju Dave’a Stewarta.

Strona komiksu Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar

Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar zapowiadała się jako klasyczny sparing między zespołami superistot. Dostaliśmy jednak międzygwiezdną bitwę, okraszoną lekkimi, niekiedy humorystycznymi dialogami i zapowiedź jeszcze bardziej imponującej przygody. Jason Aaron kilkukrotnie na łamach tej i poprzedzających ją serii o Gromowładnym/nej przetapiał zużyte motywy fabularne na niemal lśniące i świeże scenariusze, często odnawiające wizerunek wielu bohaterów skoncentrowanych wokół Asgardu. Element mitologiczny świata Marvela idzie z duchem czasu, nie tracąc przy tym swego charakteru i boskiej siły i choć do oczekiwanych przeze mnie zdarzeń daleko, to po drodze natkniemy się jeszcze na wiele dobrego.


Okładka komiksu Potężna Thor tom 3: Wojna Asgardu z Shi’ar

Tytuł oryginalny: The Mighty Thor vol. 3: The Asgard/ Shi’ar War
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Russel Dauterman, Steve Epting
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 152
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?