Punisher Max tom 4 – recenzja komiksu

Punisher Max to seria, której lektura sprawia hedonistyczną przyjemność. Nastawiona na brud, mrok i nieskrępowaną, nieraz groteskową i całkiem przerysowaną przemoc, mogłaby służyć jako podręcznikowy argument dla pruderyjnych rodziców w walce przeciw komiksom. Fani postaci Pogromcy jednak nic sobie z tego nie robią, oczekując kolejnych opowieści z Frankiem Castle. Ja również się do nich zaliczam.

Punisher Max tom 4, podobnie jak wszystkie albumy z tej serii wydawane przez Egmont, oferuje dwa zamknięte story arci. Jednak jak już wspominałem w poprzedniej recenzji, świat misternie tkany przez Gartha Ennisa jest spójny, a wydarzenia z poprzednich tomów powracają w dialogach i retrospekcjach, nieraz nawet przynosząc niespodziewane konsekwencje w samej fabule.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/punisherMAX4_p1.jpg

Strona komiksu Punisher Max tom 4

Tom otwiera sześcioczęściowa historia Człowiek z kamienia. Wbrew pozorom nie chodzi tu wcale o Punishera, a o pewnego rosyjskiego generała, który może wydać się czytelnikom dziwnie znajomy. Nikolai Alexandrovich Zakharov to czarny charakter z krwi i kości, a wspomnienia dotyczące jego zbrodniczej działalności wymierzonej w obywateli Afganistanu wrzucają ciarki na plecach. Pościg Punishera za zbrodniarzem wojennym to oczywiście dobry punkt wyjścia do krwawej jatki, w której środku znajdzie się jednak odrobina miejsca na… nie wiem, czy to miłość, ale spojrzenie na Franka we wzruszających okolicznościach to wciąż nowość.

Jeszcze ciekawiej prezentuje się opowieść o wdzięcznym tytule Owdawiacz. Żony zmasakrowanych przez Punishera gangsterów i mafiozów zawiązują nietypową koalicję, której celem jest oczywiście zemsta. Zaradne wdowy mają plan wyłączenia Pogromcy z gry, ale czy może im się to udać, skoro polegli na tym już nie tacy twardziele? Jakby tego było mało, tropem wdówek podąża jeszcze jedna kobieta, seksowna i brutalna, do tego okrutnie doświadczona przez życie. Co więcej, jest ona wielką fanką Punishera i z chęcią sięga po podobne metody działania, co on sam.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/punisherMAX4_p2.jpg

Strona komiksu Punisher Max tom 4

Chociaż Człowiek z kamienia ma nieco bardziej złożoną fabułę niż Owdawiacz, to jednak ta druga historia podobała mi się bardziej. Być może duża w tym zasługa nieco innego ujęcia postaci – Frank schodzi tutaj praktycznie na drugi plan, ustępując miejsca ofiarom swojej krwawej działalności. Jednak nawet pozostają w cieniu sprawia wrażenie śmiertelnie niebezpiecznego i skutecznego – a przecież takiego Punishera kochamy najbardziej.

Punisher Max tom 4 to od strony graficznej dzieło Leandro Fernandeza, który już w tomie trzecim pokazał swój konsekwentnie rozwijany w dobrym kierunku warsztat. Przy drugiej historii na pokład wchodzi Lan Medina, którego prace rodzimi czytelnicy mogą znać chociażby z Baśni Billa Willinghama. W Punisherze prezentuje nieco inny, bardziej realistyczny styl, który wpasowuje się w generalny wygląd serii i idealnie komponuje się z wkładem innych artystów ją tworzących.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/punisherMAX4_p3.jpg

Strona komiksu Punisher Max tom 4

Garth Ennis nadal świetnie się sprawdza jako scenarzysta Punishera. Pod płaszczykiem prostackiej historii kryje się magnetyczny, przyciągający, plugawy świat, w którym postacie drugoplanowe są równie wyraziste, jak te z pierwszego planu. Punisher Max nie jest może tak obrazoburczy jak Kaznodzieja, ale jednak w Marvelu trudno o tak przesadnie brutalny klimat, z jakim mamy do czynienia w tym tomie.

Lubię postać Pogromcy, a od czasu TM-Semica niezbyt często miałem okazję z nim obcować. Gościnne występy w Thunderbolts czy historie wznowione w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela to zdecydowanie za mało. Punisher Max zaspokoił mój apetyt, ale wciąż czekam na więcej. Byle do października, kiedy światło dzienne ujrzy tom z numerkiem 5 na grzbiecie.


https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/358/399/358399/1519306984/800.jpg

Okładka komiksu Punisher Max tom 4

Tytuł oryginalny: Punisher MAX vol 4
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Leandro Fernández, Lan Medina
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 312
Ocena: 85/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am