Advertisement

Rękawica Nieskończoności – recenzja komiksu

Komiksem superbohaterskim rządzą wielkie wydarzenia. Cyklicznie pojawiają się one zarówno w Marvelu, jak i w DC, wpływając na obraz obu uniwersów w znaczny sposób. I niestety nie zawsze poziomem dorównują rozmachowi fabuły. Można więc narzekać na to zjawisko, ale wśród nich znajdzie się parę perełek. Bez wątpienia należy do nich Rękawica Nieskończoności, na której wydanie u nas czekałem długi czas.

Strona komiksu Rękawica Nieskończoności

Tom otwiera dwuczęściowa opowieść Wyprawa Thanosa. Thanos sukcesywnie zdobywa w niej kolejne Kamienie Nieskończoności, czy raczej tutaj jeszcze Kamienie Duszy. Szalony Tytan okazuje się  makiawelicznym strategiem, zdolnym igrać z pozornie potężniejszymi od siebie graczami. W rozgrywce tej używa nie tylko swej siły, ale przede wszystkim intelektu. Opowiadanie to doskonale oddaje naturę złoczyńcy. Złożoną, pełną rozterek, odważnie powiedziałbym nawet, że naznaczoną egzystencjalnym bólem.

Z sześcioma Kamieniami Nieskończoności Thanos nie mógłby po prostu zaszyć się na małej planecie i wieść błogiego żywota u boku Pani Śmierci. Tym bardziej, że ponura i koścista panienka ani myśli o miłosnych uściskach. W takiej sytuacji, aby udowodnić swe uczucie i zaskarbić sobie nieco ciepła, Szalony Tytan sieje zamęt na skalę kosmiczną. Pamiętacie słynne pstryknięcie z Avengers: Wojna bez granic? Bracia Russo wyraźnie inspirowali się czynem złoczyńcy z komiksu. To jednak nie koniec jego okrutnych czynów. Czy zjednoczone siły ziemskich herosów pod dowództwem Adama Warlocka i kosmicznych bytów zdołają pokonać szaleńca z boskimi mocami?

Strona komiksu Rękawica Nieskończoności

Thanos jest zły. To nie ulega wątpliwości. O ile w filmowej wersji można doszukiwać się altruistycznych pobudek, o tyle oryginał to niezłe ziółko. Mimo to ma jeden słaby punkt, wspólny zresztą z rzeszami mężczyzn na całym świecie. Jest nim ta jedna, szczególna kobieta. Uczucie do kostuchy to prawdziwie romantyczna miłość. Romantyczna w sensie werterowskim. Pełna niespełnienia, bólu i odrzucenia. Mówiąc prościej – friendzone na uniwersalną skalę. Brzmi to może dziwacznie, ale wierzcie mi na słowo. Jim Starlin nakreślił ich relację perfekcyjnie.

Ron Lim odpowiada tu za Wyprawę Thanosa. Zdobywanie Kamieni Nieskończoności nie mogło być przedstawione banalnie. Lim sięga po psychodeliczne motywy, dając dowód na to, że Thanos, jak sam mówi, jest „unikalnym bytem bez względu na rzeczywistość”. George Pérez nieco mniej korzysta z onirycznych technik rysunku, stawiając na kosmiczną efektowność. Autor znany jest w Polsce chociażby z Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach jest to więc właściwy człowiek do ilustrowania wielkich wydarzeń. Sama makabryczna siedziba Thanosa robi wrażenie, nie wspominając o jego potyczkach z herosami. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiła ostatnia plansza, jakże odmienna od całego nastroju komiksu.

Strona komiksu Rękawica Nieskończoności

Rękawica Nieskończoności powinna być wzorem dla scenarzystów tworzących wielkie crossovery. Jim Starlin trafił w punkt, jeśli chodzi o liczbę postaci, skalę wydarzeń i jej przedstawienie. Nawet udział kosmicznych istot pokroju Galactusa nie przytłacza, a sama absolutna potęga Thanosa nie nosi znamion przesady. Może to zasługa pokręconego miłosnego wątku i dobrze rozrysowanej osobowości Thanosa? A może tego, że Starlin przewyższa o kilka klas wielu scenarzystów stawiających jedynie na ubogie szokowanie czytelników.

Jeżeli po coś powstał cykl wydawniczy Marvel Classic, to właśnie dla takich tytułów jak Rękawica Nieskończoności. Historia ta liczy sobie już ponad dwie dekady, a w czasie, jaki upłynął od jej publikacji, Marvel zarzucił czytelnika wieloma eventami. Dzieło pióra Starlina nie zestarzało się jednak w najmniejszym stopniu, a swoim poziomem znacznie przewyższa różnorakie crossovery, okazujące się częściej przemoczonym kapiszonem niźli wybuchowym fajerwerkiem. Egmont zapowiedział kontynuację w postaci Wojny Nieskończoności, tym samym przedstawiając kosmos Marvela sprzed ery Strażników Galaktyki. Kosmos naznaczony retro SF, pewną duchowością i superbohaterstwem, które nie tylko robi wrażenie, ale przede wszystkim jest dobrą opowieścią.


Okładka komiksu Rękawica Nieskończoności

Tytuł oryginalny: Infinity Gauntlet
Scenariusz:  Jim Starlin
Rysunki: Ron Lim, George Pérez

Tłumaczenie: Dariusz Stańczyk
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 360
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?