Royal City tom 2: Sonic Youth – recenzja komiksu

Cykl Royal City już w pierwszym tomie przekonał mnie, że dramat rodzinny nie musi oznaczać opowieści ckliwej i nudnej. Jeff Lemire, kreując rodzinę Pike’ów, ujął wiele prawd, które pomijane są w klasycznym wizerunku wesolutkiej rodzinki, jaki promuje się w mediach i kulturze masowej. Stworzył postaci z krwi i kości, pełne wad, leków i ograniczeń, które sami na siebie nakładają. Oto Royal City tom 2: Sonic Youth. Opowieść o prawdziwej rodzinie w prawdziwym mieście.

Strona komiksu Royal City tom 2 : Sonic Youth

Tommy Pike to bohater, który nie wyróżnia się na pierwszy rzut oka niczym niezwykłym. Pozornie to cierpiący na nieustające migreny nastolatek, bez przerwy rozmyślający i rozkładający na czynniki pierwsze swe otoczenie, na dodatek niecieszący się specjalną popularnością. Fan Nirvany i tytułowego Sonic Youth jako jedyny jednak widzi, że coś jest nie tak z jego miastem i jego obywatelami. Dostrzega, że Royal City nie ma w sobie ani grama szlachetności. Lemire w Royal City tom 2: Sonic Youth przenosi nas w ostatnie tygodnie życia najmłodszego z Pike’ów. Śledzimy jego relacje z bliskimi, a raczej ich pozory. Ważniejsze są jednak jego refleksje. Mimo młodego wieku, Tommy to naprawdę spostrzegawczy myśliciel, a notatnik, w którym prowadzi swe zapiski, to kluczowy element całego cyklu. Tym bardziej jego los jest smutny i tragiczny.

Wierzcie mi. Małe miasteczka to najczęściej koszmarne miejsca. Sam wychowałem się w jednym z nich i wiem, że nie ma nic bardziej dołującego, niż tego typu aglomeracja, zawieszona gdzieś w urbanistycznej próżni, między wsią a dużym ośrodkiem miejskim. Z lunatykującymi mieszkańcami. I tacy właśnie są Pike’owie i całe Royal City. Zamknięci jakby w niewidzialnej butelce, kiszący się we własnych frustracjach. Aż na myśl przychodzi tu pamiętny wers z wiersza Sobota Andrzeja Bursy – mam w dupie małe miasteczka. I cóż mogę rzecz – poeta miał rację. Bo czyż nie lepiej zapomnieć o takim nijakim potworku i uciec, zanim utonie się w jego monotonnym rytmie?

Strona komiksu Royal City tom 2 : Sonic Youth

W kilku poprzednich recenzjach dzieł Lemire’a napomknąłem o umiejętnie tworzonych przez niego retrospekcjach. W Royal City tom 2: Sonic Youth autor nie traci swego talentu. Twórca Podwodnego Spawacza tworzy logiczne wyjaśnienia sytuacji zaistniałych w poprzednim albumie. Jest konsekwentny do bólu, szczególnie w przypadku bohaterów i ich ewolucji na przestrzeni lat. Miejscami może ona szokować, jak w przypadku głowy rodu czy jego małżonki. Autor jednak przeprowadził ją rzetelnie. Przerażająco rzetelnie.

Royal City tom 2: Sonic Youth mówi nam sporo o relacjach w rodzinie głównych bohaterów. Pike’owie to komórka społeczna niebywale nieszczęśliwa i chwilę nawet zastanawiałem się, jakim cudem ich wspólne życie trzyma się razem. Potem przypomniałem sobie, że wokół mnie są tysiące takich familii, splątanych są ze sobą jedynie swymi żalami, samotnością i strachem przed nią. Widząc tych wszystkich Mostowiaków i innych Lubiczów, można dostać torsji. Bliżej im bowiem do Rodziny Kapitana Marvela z DC Comics, posiadającej naiwne cechy ze Złotej Ery komiksu, niż do realnie funkcjonujących klanów. Ród Pike’ów z kolei to krewni, jakim możesz mieć ty. Którego członkiem możesz być ty.

Strona komiksu Royal City tom 2 : Sonic Youth

Smutek może być pozytywnym uczuciem. Na pewno odczuwaliście go, słuchając jakiegoś melancholijnego kawałka, po którym czuliście się paradoksalnie lepiej, niż po energicznej piosnce rodem z prowincjonalnych klubów. Takiego właśnie dobrego doła złapałem po lekturze Royal City tom 2: Sonic Youth, komiksie z postaciami mocno nieidealnymi, w mieście, które duchem przypomina wiele innych ośrodków i w Polsce. Royal City jest tytułem niełatwym. Bo nie chodzi o brak wydarzeń o wielkiej skali czy lekkostrawnej akcji. Dla wielu czytelników problemem będzie odbiór komiksu, w którym bohaterowie to osobnicy przypominający ich samych czy ich bliskich. Bo szara rzeczywistość jest smutniejsza, niż nawet najbardziej ponura fantazja. W wykonaniu Lemire’a owa szarzyzna jest jednak niebywale głęboka i emocjonalna. Jakże królewska…


Okładka komiksu Royal City tom 2 : Sonic Youth

Tytuł oryginalny: Royal City Vol.2: Sonic Youth
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Jeff Lemire
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Wydawca: Non Stop Comics 2019
Liczba stron: 128
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?