Advertisement
Advertisementpixel

Royal City tom 3: Płyniemy z prądem – recenzja komiksu

Długo jak ognia unikałem większości dzieł określanych jako „obyczajowe”. Miałem wyjątkowego pecha trafiać na miałkie dziełka, grające na sentymentach i tanich emocjach rodem z reportaży interwencyjnych. W przypadku komiksu nie było to trudne, wystarczyło zatopić się w superbohaterszczyznę i kryminały. Ostatecznie jednak pojawił się ktoś, komu nieobcy był ten gatunek i co ważniejsze, kto miał do niego talent. Tym kimś był Jeff Lemire, wówczas znany mi jedynie z Czarnego Młota. Cykl ten był bardzo dobrą rekomendacją, więc sięgnąłem po historię bez peleryn i masek i już pierwszy tom historii rodziny Pike’ów pozbawił mnie tchu. Royal City tom 3: Płyniemy z prądem to wielki, choć jednocześnie kameralny i osobisty finał.

Strona komiksu Royal City tom 3: Płyniemy z prądem

Akcja częściowo ma miejsce w latach 90, okresie dość dziwnym nie tylko dla USA. Gdzieś znika mocarstwowość Ameryki i pojawiają się rozmaite problemy, których nie można zrzucić na karb konkurowania z komunistycznym ZSRR. Królewskie Miasto, które dotąd skutecznie trzymało w kleszczach swoich mieszkańców, z czasem zmieniło się, pozbywając industrialnej szaty. Trzeci tom jest punktem zwrotnym dla bohaterów. Podobnie jak ich rodzinna miejscowość, mieszkańcy zmuszeni są zmienić się, zaakceptować nowe i dać odejść duchom przeszłości. Zarówno w wymiarze fizycznym, jak i duchowym.

Rodzina Pike’ów to zbieranina ludzi poturbowanych emocjonalnie. Dopiero w trzecim tomie widać pełnię ich wewnętrznych dramatów, świetnie zresztą pokazujących, że Lemire potrafi prezentować swych bohaterów z wyczuciem. Dla przykładu – czarna owca Richie nie przejawiał do tej pory wielu oznak moralności. To moczymorda, nieudacznik, będący raczej utrapieniem dla i tak naznaczonej tragedią familii. W Royal City tom 3: Płyniemy z prądem poznajemy jego wewnętrzne rozterki i dążenie do poprawy, które nie jest tak łatwe, jak pokazują tasiemcowe seriale. Pike’owie stanowią niebywale realistyczny obraz rodziny, która nie składa się z przedstawicieli socjety. Jedyną osobą przejawiającą pewnego rodzaju niezwykłość był tragicznie zmarły Tommy, co jeszcze silniej podkreśla dramatyzm Royal City.

Strona komiksu Royal City tom 3: Płyniemy z prądem

Każdy scenarzysta ma swoją manierę. Ot choćby taki Garth Ennis lubuje się w brutalnym humorku, często zresztą obraźliwym, a taki Frank Miller pochłania czytelnika w narrację kina noir i nie chodzi mi tu wyłącznie o Sin City. Tak samo Jeff Lemire ma swój niepowtarzalny styl kreacji. Autor ucieka się często do retrospekcji i wyszukanych zwrotów akcji. Gdy wraca do przeszłości, nie wylewa nam na głowy gotowego rozwiązana, a czasem komplikuje i rozbudowuje swą wizję. Z kolei przy mniej spodziewanych wydarzeniach nie poi czytelnika banałem w stylu herosa powracającego zza grobu. Jego rozwiązania fabularne są bardziej naturalne, nieprzekombinowane i nastawione na wywołanie taniego szoku.

Na łamach niezliczonych komiksów miasta odgrywały ważną rolę. Gotham czy Mega City-One to najlepsze tego przykłady. Royal City to przy nich najgłębsza prowincja, lecz Jeff Lemire swoimi rysunkami sprawia, że klimat tej mieściny jest niezapomniany. Bo cóż z tego, że akcja ma miejsce w Stanach Zjednoczonych? Czy i u nas nie ma uginających się pod presją zmian byłych ośrodków przemysłowych średniego kalibru? Prace Lemire’a perfekcyjnie oddają ich klimat. Miniona chwała pokrywająca się kurzem i otępieniem, atmosfera pułapki i mieszkańcy jakby czekający na powrót dawnych dni. Czytając zarówno Royal City tom 3: Płyniemy z prądem, jak i poprzednie tomy, wpatrywałem się w niektóre kadry, które wydawały mi się niestety nader znajome.

Strona komiksu Royal City tom 3: Płyniemy z prądem

Lemire pokazuje, że da się stworzyć dobry komiks bez uciekania w widowiskowe i puste zarazem fabułki. Twórca Gideon Falls stawia na autentyzm postaci, emocji i ciekawe rozwiązania fabularne. Jeśli chcemy, aby w powszechnej opinii komiks był traktowany na równi z literaturą, to właśnie tacy autorzy jak Jeff Lemire są potrzebni. Tak więc nie ociągajcie się z lekturą ostatniego tomu serii i nie smućcie się z powodu jej końca. Bibliografia autora na naszym rynku ciągle się rozrasta i niezmiernie mnie to cieszy.


Okładka komiksu Royal City tom 3: Płyniemy z prądem

Tytuł oryginalny: Royal City Vol. 3: We All Float On
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Jeff Lemire
Tłumaczenie: Bartsz Sztybor
Wydawca: Non Stop Comics 2019
Liczba stron: 120
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?