Advertisement

Saga o Potworze z Bagien tom 3 – recenzja komiksu

Finał albumu Saga o Potworze z Bagien tom 2 równie dobrze mógłby być znakomitym zakończeniem runu dla niemal każdego autora. Alan Moore to jednak autor wybitny, choć wówczas jeszcze przed opublikowaniem i sukcesem kultowych Strażników. Młody wtedy scenarzysta wskoczył na głębokie, bezdenne jak bagno wody. Czy trzeci album trzyma poziom poprzednich i przede wszystkim ten, do jakiego przywykliśmy w pracach Moore’a?

Strona komiksu Saga o Potworze z Bagien tom 3

Potężne zagrożenie zażegnane, a sam Swamp Thing wyszedł z niego niemal bez szwanku. Szybko okazuje się jednak, że niebezpieczeństwo o skali uniwersalnej może być mniej dotkliwe, niż działania ludzi, szczególnie takich, którzy zobaczą coś, co powinno pozostać ukryte i uważają się za strażników moralności. Na jaw wychodzi egzotyczny związek Potwora z Bagien z Abby, a miłość żywej rośliny i kobiety to stanowczo za dużo, jak na połowę lat osiemdziesiątych. Twórca Miraclemana daje nam przy okazji całkiem zgrabną opowieść miłosną. I może tutaj rycerz nie jest zdobny w biały pancerz, ale jego metody działania są skuteczniejsze, niż wywijanie mieczem pod nosem smoka. A w tym przypadku nietoperza.

Moore z powieści grozy przechodzi płynnie do nieco superbohaterskich klimatów, po to, by kilka zeszytów później zaserwować nam twarde SF. W poprzednim tomie debiutował John Constantine, pojawiając się w towarzystwie między innymi Widmowego Przybysza i Deadmana. Tutaj istotną rolę odgrywa sam Batman, a wizyta w jego mieście jest dla Potwora przełomowa. Wykorzystując ją, autor pozwala sobie zawędrować w melodramat, wspomnianą fantastykę naukową, a nawet znajduje czas na chwilę refleksji po stracie najbliższej osoby. Najbardziej zaskoczyły mnie tu jednak wojaże w kosmos. Nagle z ciężkiej narracji powieści grozy dochodzimy do przygód z udziałem Adama Strange’a i jego działań na planecie Rann. I nie jest to SF w naiwnym, space operowym wydaniu, a opowieść z ukrytym przesłaniem politycznym…

Strona komiksu Saga o Potworze z Bagien tom 3

Mówi się wiele o wpływie Alana Moore’a na komiks. O tym, jak to Strażnicy zmienili pojmowanie superbohaterstwa, a Liga Niezwykłych Dżentelmenów uderza w nuty literatury wysokiej. Ale czy nie jest to utarta opinia, nieco przeceniona i zaniżająca prace innych geniuszy komiksu? Cenię Granta Morrisona, Neila Gaimana czy Gartha Ennisa. Cenię też rzecz jasna niezapomnianego Stana Lee i Jacka Kirby’ego. Brodaty jegomość z Northampton cieszy się jednak moją szczególną estymą. Otoczka ekscentryka, jaką roztacza wokół siebie w prywatnym życiu, jego podejście do sztuki i komiksu czy nawet spory z innymi tytanami z branży tworzą dodatkowy smaczek do treści, które tworzy. To po prostu wielki artysta.

Na łamach Sagi o Potworze z Bagien pojawiło się kilku ilustratorów, których poziom dorównywał pisarskim popisom Moore’a. Trzeci album jest jednak zdecydowanie najbardziej złożony. Weźmy biomechaniczny sześćdziesiąty zeszyt. Przedstawiona w nim opowieść jest czymś kompletnie oderwanym od reszty, bliższym szaleństwom Dave’a McKeana, niż standardowej narracji, jaką dotąd prowadził scenarzysta. Jednak jeszcze przed kolażowymi planszami Johna Totlebena do komiksu Rick Veitch i Alfredo Alcala malują nam świat na niebiesko, odrywając protagonistę od charakterystycznych dla niego odcieni zieleni. Kluczowym aspektem Sagi o Potworze z Bagien jest jego szczególne, florystyczne człowieczeństwo. Jego nagłe metamorfozy czy zupełnie inne pojmowanie rzeczywistości sprawia, że rysownicy mają ogromne pole do popisu. Komiks nie jest świeżynką, wiele dzieł z tamtych lat to dziś niestety nieznośne ramoty, jednak historia o Potworze znanym niegdyś jako Alec Holland jest niczym trunek z wysokiej półki. Z wiekiem jedynie się uszlachetnia.

Strona komiksu Saga o Potworze z Bagien tom 3

Często przy stawianiu ocen mam dylemat. O ile jest to komiks średni, lecz z potencjałem, staram się nieco podwyższyć notę. W przypadku sztosów, jak powyższy, hamuję się na wszelkie możliwe sposoby. Wiem, że nic nie wiem, jak mawiał Sokrates. Wiem, że przede mną wiele dzieł godnych poznania i nie warto szafować najwyższą notą przy spotkaniu nawet z wybitnym komiksem. Ale jeśli nie Alan Moore, to kto? Jeśli nie Saga o Potworze z Bagien, to jakie inne dzieło zasługuje na setkę? Złożona i niełatwa przez to lektura będzie dla wielu wyzwaniem, ale wartym podjęcia. Odłóżcie więc na chwilę klasycznych herosów i sięgnijcie po historię o bohaterze równie niebanalnym, co Sandman, Jesse Custer czy Sędzia Dredd. Warto dodać, że Egmont zapowiedział na rok 2019 cykl Promethea, również autorstwa Moore’a, współpracującego tu z J.H. Williamsem III i Alexem Rossem.


Okładka komiksu Saga o Potworze z Bagien tom 3

Tytuł oryginalny: Saga of the Swamp Thing Book Five&Six
Scenariusz: Alan Moore
Rysunki: Rick Veitch, John Totleben, Alfredo Alcala
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 376
Ocena: 100/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?