Śmierć X – recenzja komiksu

Podoba mi się przemiana Cyclopsa w Marvel NOW!. Pan Summers już wcześniej przejawiał poglądy o wiele mniej pokojowe od swego mentora Xaviera, nie popadając przy tym w szaleństwo Magneto. Brian Michael Bendis tylko pchnął nieuchronny i odważny rozwój bohatera. W efekcie Scott stał się liderem bardziej radykalnego stronnictwa X-Men. Śmierć X to opowieść o Cyclopsie, choć nie do końca tylko o nim. Raczej o idei niezłomnego przywódcy, w którą uwierzyło wielu. Oraz o tym, do czego popchnąć może strata ukochanej osoby i walka o przetrwanie.

Strona komiksu Śmierć X

Na wyspie Muir dochodzi do tragedii. Terrigen dociera do niej, zabijając żyjących tam mutantów, w tym Jamiego Madroxa, znanego jako Multiple Man. Scott Summers i jego poplecznicy wydają Inhumans wojnę. Nie będę tu zdradzał fabuły, bo pewien szczegół znacznie podwyższa poziom całego wydarzenia. Podzielę się za to spostrzeżeniem. W teorii Inhumans i mutanci różnią się genezą, historią i wieloma innymi czynnikami. W praktyce jednak obie rasy to po prostu spore społeczności superludzi o dość nieprzewidywalnych zdolnościach, które mogą stanowić spore zagrożenie dla szarych zjadaczy chleba. Co stanowi o różnicy? Autorzy nie dają jednoznacznej odpowiedzi, a zastanowienie się nad tą kwestią mogłoby uczynić ze Śmierci X komiks wysokich lotów.

Strona komiksu Śmierć X

Dość jednak narzekania. Zamieszanie wokół konfliktu między dwoma superrasami to koncepcyjnie coś o wiele lepszego od politycznych różnic z II Wojny Domowej i jej poprzedniczki. Oś rodzącej się wojny jest nie byle jaka. Chmury Terrigenu dla Inhumans są świętością, centralnym punktem niezwykłości ich rasy. Dla gatunku homo superior są trującym waporem, przed którym nie da się tak łatwo uciec. Jednocześnie obie nacje nie chcą rozwiązać problemu, skacząc sobie bezmyślnie do gardeł. Tu muszę pochwalić Soule’a i Lemire’a, że nie dopuścili do kolejnego starcia dwóch grup herosów. Wspomnieć muszę, że Śmierć X dzieje się w okolicach wydarzeń z pierwszego tomu Extraordinary X-Men. Przez cały run Lemire’a rosło więc napięcie, ale o nim więcej w samym Inhumans kontra X-Men.

Aaron Kunder i Javier Garron mają swoje wzloty i upadki. Gorsze momenty mają w przypadku mimiki niektórych postaci, miejscami wręcz karykaturalnej, pasującej może jedynie do Jokera i jemu podobnych. Panowie lepiej radzą sobie z kolei z ogólnymi pomysłami na rysunki. Scena z „przemówieniem” Cyclopsa czy jego spotkanie z Black Boltem mają wyraźnie w sobie „to coś”. Wizualny poziom podnoszą okładki, które wręcz zachęcają do zagłębienia się w zawartość komiksu.

Strona komiksu Śmierć X

Śmierć X to komiks o ogromnym potencjale, który nie został odpowiednio wykorzystany. Motyw z Emmą Frost czy różnice między Inhumans i mutantami mogłyby stanowić podłoże pod coś więcej, niż tylko jeden event. Nie da się też ukryć, że jest to historia będąca wyłącznie wstępem do Inhumans kontra X-Men. Co prawda jak na preludium wnosi do całości dość sporo, ale przerzucenie całego ciężaru akcji do głównego wydarzenia wyraźnie mu ujmuje. Czy warto? Jak najbardziej. Soule i Lemire dość niestandardowo podeszli do szablonu wewnętrznego starcia superbohaterów. Zwykle tie-iny są opcjonalnym uzupełnieniem, skierowanym głównie do fanów danego eventu. Śmierć X to jego ważna część, stanowiąca integralny, absolutnie nierozerwalny element.


Okładka komiksu Śmierć X

Tytuł oryginalny: Death of X
Scenariusz: Charles Soule, Jeff Lemire
Rysunki: Aaron Kudr, Javier Garron
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 120
Ocena: 75/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?