Spy x Family – tom 1 – recenzja mangi

Powiem wam szczerze, że moje bycie fanem mang ogranicza się właściwie do lat dzieciństwa, gdy miałem przyjemność czytania Dragon Balla. Seria Super niestety już w me gusta nie trafiła (nowe poziomy SSJ sprowadzili do przefarbowania włosków na inne kolorki, wow, cóż za inwencja). Ale jeden, dość świeży tytuł, zaciekawił mnie na tyle, by do mangi wrócić. Spy x Family, bo o nim mowa, podbiło me serce i – jak się okazuje – nie tylko moje.

Historia skupia się na tajnym agencie o kryptominie Zmierzch, który do następnej misji musi znaleźć… córkę oraz żonę. Adoptowana córka okazuje się być obdarzona umiejętnością czytania w myślach, zaś fałszywa żona – płatnią zabójczynią. I powiem wam szczerze, że pomysł ten wydawał mi się – mimo całej swojej nietypowości – dość nieciekawy? Żeby nawet nie powiedzieć nudny. Nie wiedzieć czemu, z góry założyłem, jak to zostanie przedstawione. Będzie cyniczny agent, zbuntowana małolata i oschła żona, ale mimo wszystko połączy ich miłość i będą walczyć ze złem. Jak dobrze, że moja głupota kompletnie mną nie zawładnęła i chciałem przekonać się na własne oczy, co Spy x Family ma do zaoferowania.

Zobacz również: Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba tom 1 – recenzja mangi

A do zaoferowania ma dużo więcej niż moje głupie przeświadczenie. Siłę Spy x Family stanowi scenariusz. Jest on niemalże bezłędny. Historia naprawdę wciąga już od pierwszych stron, a bohaterów wprost nie da się nie lubić. Show kradnie postać córki, Anya, będąca bodaj najbardziej uroczą dziewczynką z jaką miałem w popkulturze do czynienia od bardzo, bardzo dawna. Jej komentarze dotyczące działań bohaterów rozkładają czytającego na łopatki.

Bo, warto nadmienić, Spy x Family to przede wszystkim komedia ze świetnym poczuciem humoru. Już nie pamiętam, kiedy wybuchałem śmiechem czytając komiks czy książkę. W przypadku pierwszego tomu tej mangi, zdarzało mi się to co kilka stron. Idealne wyczucie czasu i humoru sytuacyjnego przez autora sprawia, że ciężko się nie roześmiać na głos. Mamy tu też kilka segmentów akcji – w końcu, mówimy tu o mandze poświęconej szpiegom i płatnym zabójcom. Te również bardzo dobrze się sprawdzają w tej opowieści i można podejrzewać, że w przyszłych tomach będą one zaprezentowane ze znacznie większym rozmachem.

Zobacz również: Harleen – recenzja komiksu

Pokochałem Spy x Family i patrząc na reakcje innych czytelników na całym świecie, nie jestem odosobniony. Kto się jeszcze nie zdążył zapoznać albo wahał nad zakupem, ten niech pędzi do sklepu po swój egzemplarz. Ostrzegam jednak, że po wchłonięciu tomu pierwszego, na czytelnika czeka smutna prawda – na tom drugi przyjdzie nam poczekać jeszcze miesiąc…

spy x family

Tytuł oryginalny: Supai Famirī
Scenariusz i rysunki: Tatsuya Endou
Tłumaczenie: Amelia Lipko
Wydawca: Waneko
Liczba stron: 212
Ocena: 95/100

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?