Advertisement

The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja – recenzja komiksu

Pstrykanie palcami w ostatnim czasie kojarzone jest raczej z kinowym światem Marvela. Zanim jednak filmowy Thanos wypstryknął połowę populacji wszechświata i sam został wysptryknięty przez Iron Mana, to inni komiksowi bohaterowie byli ekspertami od epickiego strzelania palcami. Mowa tu o dekadenckich bogach Kierona Gillena w jego przebojowej serii The Wicked + The Divine. Pora na czwarty tom, przynoszący dość spore zmiany dla świata odrodzonych jako gwiazdy estrady antycznych bóstw z dwuletnim terminem ważności.

Strona komiksu The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja

Starsza pani musi zniknąć. Z tym hasłem można obnosić się po wydarzeniach z The Wicked + The Divine tom 3: Komercyjne samobójstwo. O co chodzi? Panteonem bóstw nieformalnie dowodziła sędziwa Ananke. Z pozoru typ mądrej i ciepłej pani emerytki- alternatywki. We wspomnianym tomie pokazała ona zupełnie inną twarz, czyniącą z niej połączenie wrednej chrząkającej babuni z komunikacji miejskiej i egzekutora, którego nie powstydziliby się najwięksi despoci. Jej działania jeszcze bardziej podzieliły i tak już podzielonych bogów, a coraz więcej brudów ciągle wychodzi na wierzch. Seniorka zaostrza swe działania, gdyż na scenę wkracza bogini Persefona.

Strona komiksu The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja

Laura Wilson jako nadprogramowa bogini jest tu zapalnikiem całego zamieszania. I tu pochwała dla scenarzysty. Zwykle w takim Marvelu czy DC konflikty zaczynają się z dość błahych powodów. I nie byłoby w tym nic złego, wszak to jedynie komiks z ludźmi poprzebieranymi w peleryny i rajtuzy. Sęk tkwi w tym, że autorzy każą nam traktować ich serio, wplatając między trywialne dialogi poważne kwestie. W The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja Gillen nie stara się czynić ze swoich bogów nieskazitelnych postaci. Gdyby nie wybryki Ananke i pomniejsze incydenty i tak prędzej czy później doszłoby do wzajemnej eliminacji i to przed upływem dwuletniego limitu. Aroganccy bohaterowie o iście boskim ego są więc w moim mniemaniu lepiej stworzeni, niż tak zwani herosi.

Wielu dobrych autorów na łamach tworzonych przez siebie serii zaniedbuje swoich bohaterów. Gillenowi należy się szacunek za to, że każdy bohater jest odpowiednio wyeksponowany i jego rozwój nie przeczy logice i przyzwoitości. Weźmy główną bohaterkę. Jej postać, początkowo wielokrotnie irytująca swoim fanowskim zapatrzeniem w Panteon, teraz staje się pełnoprawnym członkiem boskiej grupy idoli. Inni bohaterowie, jak Bafomet/Nergal, są niezmienni w swoich negatywnych cechach i to jest, jakże trafnie do tej persony, diabelsko niezłe.

Strona komiksu The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja

The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja to kolejny rozdział jednej z ciekawszych serii Image wydawanych na naszym rynku. Choć oficjalnie jest już zakończona, to mechanizm świata Kierona Gillena sprawia, że można by jeszcze wiele do niego wnieść. Zwłaszcza, że media społecznościowe z biegiem lat rozwijają się i boję się, że The Wicked + The Divine może się brzydko zestarzeć. Na razie jesteśmy w Polsce mniej więcej w połowie wydarzeń i wiem, że autor nie pokazał jeszcze nawet połowy tego, co potrafi. Jedyne, czego bym sobie życzył w przypadku tej serii, to nieco szybsze tempo wydawania.


Okładka komiksu The Wicked + The Divine tom 4: Eskalacja

Tytuł oryginalny: The Wicked + The Divine Vol 4: Rising Action
Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Jamie McKelvie
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Wydawca: Mucha Comics 2020
Liczba stron: 160
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?