Advertisement
banner

Transmetropolitan 4 – recenzja komiksu

Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Piękne hasło, lecz do bólu altruistyczne i fałszywe. Kierując się nim, nawet ostrożne opiniowanie dowolnego obiektu lub zjawiska mogłoby być zabronione. Świat jest zbyt różnorodny, aby występowały w nim wyłącznie siły zdolne do życia w harmonii. Pająk Jeruzalem to najlepszy przykład człowieka bezkompromisowego. Dziennikarz głośno i z przytupem wyraża swoje poglądy, najczęściej ubarwiając je obscenicznym zachowaniem. W Transmetropolitan tom 4 następuje pewien przełom, zarówno na linii frontu Jeruzalem-Callahan, jak i w życiu głównego bohatera.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 4

Warren Ellis znajduje czas na poruszenie spraw niezwiązanych z wątkiem prezydenckim. Tym razem na tapet idzie dziecięca prostytucja i ukryte pod nią złe skutki wychowania. Temat jak najbardziej aktualny, choć niewidoczny dla przeciętnego obywatela, jak zresztą większość patologii dotykających najmłodszej części społeczeństwa. Kolejna istotna kwestia jest już związana z Callahanem. Mianowicie chodzi o szkodliwe działania władz, ukryte pod płaszczykiem pozytywnych kampanii społecznych i pomocy dla ludu. Dochodzą do tego wątki osobistych tragedii, przekuwane na polityczne korzyści. I sami przyznajcie – czy skądś tego nie znacie? I to z obu obozów władzy.

Pająk Jeruzalem w poprzednich tomach dał się poznać jako kontrowersyjny ekscentryk, którego intelekt przysłaniały impertynenckie ekscesy, niejednokrotnie podsycone narkotykami. W Transmetropolitan tom 4 Ellis nieco przyhamowuje szalone zachowania dziennikarza. Jeruzalem zaczyna pokazywać bardziej ludzką, wręcz empatyczną twarz. Nie przestaje wsadzać kija w mrowisko, dając się we znaki Białemu Domowi, lecz bez całej tej krzykliwości. Pewne wyciszenie widać nawet w relacjach z asystentkami, z naciskiem na Yelenę.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 4

Darick Robertson ma w Transmetropolitan tom 4 większe pole do popisu. Fatalna w skutkach burza dewastująca Miasto, czy fragment „w głowie” Pająka, to coś znacznie odbiegającego od norm futurystycznej metropolii. Z tym futuryzmem też bym nie przesadzał, gdyż realia świata Pająka Jeruzalema wydają się niepokojąco nieodległe od naszych czasów. Uliczne brudy i wszelakie inne plugastwo jest tylko troszkę inne, od tego nam współczesnego. Ze wstydem przyznaję, że dopiero w tym tomie zauważyłem, jaka liczba artystów odpowiada za obłędne okładki cyklu. W tym tomie znajdziemy takie nazwiska jak John Cassaday czy Tim Bradstreet.

Jeśli śledzicie serię na bieżąco, zauważyliście pewne podobieństwa z naszą rzeczywistością. W Transmetropolitan tom 4 pojawia się kolejna rzecz, która u nas staje się normą. Dziennikarstwo i szeroko pojęte słowo pisane przenosi się do sieci i to nie tylko ze względu na większą dostępność. Część twórców nie miałoby szans publikacji swych tekstów na łamach czasopism, które zazwyczaj kibicują konkretnej opcji politycznej, jak ma to miejsce w przypadku Jeruzalema. Cyberpunk kolejny raz okazuje się więc tą odnogą SF, która nie jest znowu taka „fiction”.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 4

Transmetropolitan to komiks doskonały. Ma on swój specyficzny smak, dla niektórych pewnie zbyt ostry. Dla mnie lektura kolejnego niepoprawnego tomu komiksu Ellisa warta jest więcej, niż poznanie bardzo dobrej, lecz łagodnej historii. Podoba mi się, że autor porusza się w cyberpunkowej rzeczywistości, nie omijając technologicznych niuansów tej ery. W przeciwieństwie jednak do wielu ojców gatunku, nie ma on ciągot ku typowemu SF. Transmetropolitan tom 4, podobnie jak poprzednie tomy, skupia się na sprawach społecznych i politycznych, których realizm jest naprawdę zatrważająco wysoki. Nie mogę doczekać się finału, między innymi z uwagi na pewną zmianę, jaka zaszła w życiu protagonisty.


Okładka komiksu Transmetropolitan tom 4

Tytuł oryginalny: Transmetropolitan VOL. 7/ VOL. 8
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Darick Robertson
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 288
Ocena: 95/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?