Transmetropolitan tom 2 – recenzja komiksu

Czas wyborów jest dla mnie okresem pełnym rozterek. Rzadko zdarza się, aby kandydaci prezentowali poziom, którego oczekiwałbym od ludzi odpowiadających w dużej mierze za otaczające mnie realia. Niekompetencja często bije z twarzy większości reprezentantów obu stron politycznej sceny, a ci, którzy mówią niewygodną prawdę, uważani są za dziwaków lub radykałów.

Najlepiej więc mówić ludności to, co pragnie usłyszeć. Tak właśnie robią kandydaci na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych w Transmetropolitan tom 2.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 2

Kilka słów o pretendentach. Urzędujący prezydent zwany Bestią to człowiek budzący niechęć już samą swą nalaną gębą. Mimo to jest realistą i wie, jak funkcjonuje polityka i pomimo braku jakichkolwiek chęci naprawy systemu, utrzymuje go w mocno nadwyrężonej i dyskusyjnej stabilności. Jakby tego było mało, Prezydent jest do złudzenia podobny do nielubianego nie bez powodu Richarda Nixona, również mającego na sumieniu swoje grzeszki. Dla mnie jednak o wiele bardziej niepokojącym kandydatem jest Gary „Uśmiechnięty” Callahan, symbolicznie kojarzący się z Bobby’m Kennedy’m. Pod płaszczykiem świeżości kryje się osobnik przebiegły i nieobliczalny, może nawet niebezpieczniejszy, niż otwarcie budzący respekt Bestia. Ellis jasno sugeruje, że jest to starcie między rządzącymi Republikanami, a głodnymi władzy Demokratami, pokazując to nawet poprzez wygląd obu kandydatów. Jest jeszcze jeden człowiek, o którym warto wspomnieć. To kontrkandydat z partii Callahana, Bob Heller, uosobienie negatywnego stereotypu prawicowego polityka, który wręcz epatuje ksenofobicznymi wypowiedziami i symboliką kojarzącą się z norymberskimi wiecami. Jego wystąpienia są propagandowo widowiskowe i całkowicie kolidują z ugrzecznionym wizerunkiem Callahana i topornym obliczem Bestii. I nawet główny bohater Transmetropolitan, przy całej swojej oryginalności, zdaje się być przytłoczony „egzotyką” wymienionych polityków.

W poprzednim tomie pojawiła się postać asystentki Channon Yarrow, którą tutaj zastąpiła nowa ofiara apodyktyczności Jeruzalema. Z Yeleną Rossini łączy go na dodatek coś więcej, niż tylko zawodowa relacja, co jednak nie znaczy, że Ellis pozwolił sobie na ukazanie romantycznego uczucia. Toczy za to z czytelnikiem grę niedopowiedzeń, pozbawioną jednak subtelności i epatującą charakterystycznym dla Transmetropolitan humorem. Na horyzoncie pojawia się również inna dama, związana z jednym z kandydatów, a i panna Yarrow powraca z wygnania.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 2

Darick Robertson nie tylko znakomicie przestawił fizjonomię kandydatów, ale i całą otoczkę ich kampanii. Prezydent w USA ma sporą władzę, a więc kampania musi być równie przekonująca, co znaczy po prostu – kolorowa, głośna i widowiskowa. Najlepiej oddaje to kadr z plakatami obu panów, które pokazują oblicza zupełnie innych ludzi. Rzecz jasna światłych, wizjonerskich i chcących dobrze dla swych owieczek. Wrażenie robią też dzielnice biedoty, w których nawet futurystyczne elementy nie są w stanie przysłonić całej ich degeneracji. Robertson wciąż dużo uwagi poświęca też odważnym, wręcz kontrowersyjnym szczegółom otoczenia.

Obok dwóch głównych historii, Roku Drania i Nowych męt, pojawiają się dwa specjalne opowiadania związane z Vertigo: Winter’s Edge, jasno wskazujące, że Boże Narodzenie przyszłości jest jeszcze bardziej komercyjne i rzecz jasna, jak to w świecie Pająka Jeruzalema – plugawe i dziwaczne. Te dwa krótkie rozdziały nieco wyciszyły huk wyborczy i sprawiły, że naszły mnie smutne refleksje. Nasze otoczenie nie różni się od tego w komiksie Ellisa i Robertsona. Jedyną różnicą jest cyberpunkowa otoczka. Jeśli uważacie, że przesadzam, spójrzcie na polityków, reklamy, nagłówki portali plotkarskich i porównajcie je z obecnymi. Różnice istnieją, ale wynikają bardziej z poziomu rozwinięcia technologii, niż z pobudek moralnych i kulturowych społeczeństwa.

Strona komiksu Transmetropolitan tom 2

Transmetropolitan tom 2 szokuje nieco w inny sposób, dużo mądrzejszy i niosący za sobą smutną prawdę o demokracji, wyborach w tym systemie i polityce. Pająk Jeruzalem przestaje tu być ekscentrycznym felietonistą ze skłonnościami do rozmaitych wspomagaczy, a staje się autentycznym przedstawicielem czwartej władzy, która niestety nie zawsze jest tak silna, jak się wydaje. Niezmiernie ciekawi mnie dalszy ciąg wydarzeń i mam nadzieję, że Warren Ellis nie obniży poprzeczki. Trzeci album serii ukazać ma się w październiku. Mniej więcej w tym czasie w naszym kraju odbywać mają się wybory samorządowe i ja już zaczynam dostrzegać kilku Callahanów i kilka Bestii..


Okładka komiksu Transmetropolitan tom 2

Tytuł oryginalny: Transmetropolitan VOL. 3/ VOL. 4
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Darick Robertson
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 296
Ocena: 95/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?