Advertisement

Umbrella Academy tom 2: Dallas – recenzja komiksu

Komiksy, jak prawie wszystko na tym świecie, to produkt. Można określić je ładnym mianem sztuki, ale aby w ogóle ona zaistniała, potrzebni są odbiorcy, czyli de facto konsumenci. I tak najbardziej komercyjną gałęzią komiksu są te z superbohaterami. Wystarczy, że spojrzymy na mechanikę ich wydawania czy nawet same tytuły złożone często z określonych fraz kluczowych, by dostrzec, że większość pozycji DC i Marvela przekłada ilość ponad treść. Są jednak inni wydawcy, oferujący oryginalne serie z ludźmi w pelerynach. Do takich należy Dark Horse Comics, którego drugi tom serii Umbrella Academy zaszczyca nas nakładem Wydawnictwa KBOOM.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 2: Dallas

Po niedoszłej apokalipsie z poprzedniego tomu grupa sponiewieranych herosów Gerarda Waya jest w rozsypce. Kosmochłopak prowadzi siedzący tryb życia, ogląda teleturnieje i pochłania ogromne ilości jedzenia. Seans rzuca się w wir rozrywek, a Plotka, jakże wymownie, milczy. Tymczasem Piątkę dopadają demony przeszłości, choć jakiekolwiek odniesienia do standardowej linii czasu są w jego przypadku karkołomnym wyzwaniem. Pojawiają się tym samym pierwsi poważni antagoniści, moim skromnym zdaniem zasługujący nawet na swój mały spin-off.

Hazel i Cha-Cha już na pierwszy rzut oka to dwaj mocno niezrównoważeni panowie ubrani w garnitury i wielkie głowy maskotek z kreskówek. Są niebezpieczni, nieobliczalni i przyznam szczerze, że w pewnym momencie nie byłem pewien, jak zakończy się dla bohaterów przygoda z ich udziałem. Zdawali się nie tyle co niezatapialni, a całkowicie nieodgadnieni w swym obłędzie, a przez to interesujący. Nie musieli być krzyżówką Thanosa, Dartha Vadera i personifikacji typowego poniedziałku, by mnie do siebie przekonać. Wystarczyło po prostu zawiesić w powietrzu niewiadomą co do ich dalszych działań. Dać odbiorcy pewną zagadkę, którą rozwiąże tylko dalsze śledzenie ich losów. Tak tworzy się dobre czarne charaktery. Brawo, panie Way.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 2: Dallas

Dialogi to kolejna kwestia, którą warto pochwalić w Umbrella Academy. Way nie kryje się ze swoim poczuciem dość czarnego humoru, mieszając go z odrobiną absurdu i groteski. Widać to zwłaszcza na przykładzie wymienionej pary łotrów, choć i dialogi między członkami tytułowej rodziny mają pazur. Całość narracji jest swobodna, przy czym nie nadto lekka i głupkowata. Niezmiennie wysoki poziom tłumaczenia zawdzięczamy Marcelemu Szpakowi, dla którego translacji można kupować nawet mniej ciekawe niż Umbrella Academy tom 2: Dallas komiksy.

Zamach na JFK i wojna w Wietnamie to niezwykle lotne tematy dla popkultury. O ile konflikt w Namie jest tu tylko epizodem, to śmierć trzydziestego piątego prezydenta USA jest punktem, wokół którego kręci się Umbrella Academy tom 2: Dallas, czego łatwo domyślić się można po tytule. Way nie sięga po wytarte i często histeryczne teorie spiskowe na temat tej tragedii, pozwalając sobie za to na komiksowe szaleństwo z podróżami w czasie i całym metafizycznym asortymentem. W stylu o wiele lepszym, niż zwykła robić to Wielka Dwójka.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 2: Dallas

Umbrella Academy tom 2: Dallas podoba mi się bardziej niż pierwszy tom i cieszę się, że Gerard Way nie eksploatuje swego dzieła jak Jeff Lemire Czarnego Młota. W efekcie seria z pewnością zachowa dużo więcej świeżości i charakteru, nie wytracając z wolna początkowego impetu. Wydawnictwo KBOOM już zapowiedziało trzeci tom, tymczasem za oceanem szykuje się spin-off skupiony na postaci Seansa. Złożoność i barwność bohaterów zapewne jeszcze przyczyni się do większej ilości tytułów z logiem parasolki, byle tylko trzymały poziom, jak narzucił sobie Gerard Way.


Okładka komiksu Umbrella Academy tom 2: Dallas

Tytuł oryginalny: The Umbrella Academy vol.2: Dallas
Scenariusz: Gerard Way
Rysunki: Gabriel Bá
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Wydawnictwo KBOOM 2020
Liczba stron: 188
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?